Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Gawkowski: Chcę zmieniać a nie trwać

dodano 2015-12-01 12:08 w kategorii: Ludzie

Z sekretarzem generalnym SLD, Krzysztofem Gawkowskim, rozmawia Marek Barański
 
Chciałem zacząć od zwyczajowego „co słychać”, ale was akurat w ogóle ostatnio nie słychać. Co się dzieje?
 
Myślę, że cała lewica jest dziś w nastroju pesymizmu, który wkradł się po kampanii wyborczej. Wynik nie jest najgorszy, ale jednak oznacza porażkę – lewica nie weszła do Sejmu. Trzeba się z tego pesymizmu jak najszybciej wydostać.
 
Byliście aktywni w Internecie – na Tweeterze, na Facebooku, i nagle to wszystko zgasło.
 
Aktywności zarówno na całej lewicy jak i w SLD nikt dziś nie zatracił. Lewica nadaje dziś ton dyskusji pozaparlamentarnej. Uważam, że będą tworzyły się dwa bloki – opozycji parlamentarnej – z Nowoczesną, Platformą, PSLem i pozaparlamentarnej, społecznej, na czele której musi stanąć lewica. Nie tylko poprzez aktywność w Internecie, ale również na ulicach. Dziś bez takiej aktywności nie da się wejść z powrotem do parlamentu.
 
Ale, co dziś oznacza „lewica”? SLD, czy coś innego?
 
Lewica, to są ludzie, którzy w kampanii parlamentarnej głosowali na nas. To jest 1150000 wyborców. Ludzie lewicy, to są także ci, którzy głosowali na Razem – kolejne kilkaset tysięcy wyborców. No i przede wszystkim elektorat, który nie był odpowiednio zagospodarowany w wyborach, którego nie udało się wyciągnąć z domu. Poza nimi są różne organizacje, a przede wszystkim partie polityczne. Tu bez wątpienia liderem jest SLD. Sojusz Lewicy Demokratycznej też jest przed kolejnymi przemianami – liderskimi, organizacyjnymi. Dopiero po ich zakończeniu będzie można powiedzieć, w którym kierunku pójdzie nowy projekt lewicy. Ja uważam, że lewica powinna się cały czas konsolidować.
 
Czy to znaczy, że pozaeseldowskie organizacje na lewicy czekają, co się stanie w SLD?
 
Nie wiem czy czekają. Ja jestem patriotą Sojuszu Lewicy demokratycznej – struktury, którą budowałem przez lata – i uważam, że na lewicy bez SLD nic nie powstanie, tak jak nic nie powstanie mocnego, jeśli Sojusz Lewicy Demokratycznej się nie zaangażuje. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że przy projekcie Zjednoczonej Lewicy chodziło o to, żeby to nie był projekt na chwilę. Jestem jednym z jego autorów i uważam, że ten projekt powinien być kontynuowany. Z tymi samymi ludźmi, z tymi samymi środowiskami, nikogo nie powinniśmy wykluczać… No chyba, że sami się wykluczają, tak, jak to robi Janusz Palikot. Jeśli chce iść własną drogą, to nikt go nie trzyma. Ale na pewno ludzie pokolenia Barbary Nowackiej, Małgorzaty Tracz, Adama Ostolskiego w tym środowisku są jak najbardziej mile widziani. Ja nikomu nie zamykałbym drzwir
 
A co dzieje się z panią Nowacką? Zapadła się pod ziemię, wyjechała?
 
Myślę, że Barbara Nowacka, tak jak wiele innych osób dzisiaj mebluje w głowie swoją przyszłość – tę polityczną i tę ideową. Barbara Nowacka jest jak najbardziej mile widziana, ale najpierw partie muszą uporządkować swoje sprawy, a później musimy przejść do oczekiwanej ofensywy. Ludzie nie chcą PiSu zawłaszczającego Polskę, Trybunału Konstytucyjnego, który rozpada się jednej nocy, służb specjalnych nominowanych z polecenia partyjnego, a nie z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. A przed nami pewnie i zmiany w telewizji publicznej i zapowiadane zmiany w Konstytucji. Dzisiaj Polsce potrzeba odważnej opozycji. Taką opozycją może być lewica, ale lewica na ulicach, a nie na spotkaniach partyjnych.
 
Jak zwykle jest pan gejzerem optymizmu i dynamizmu, ale czytam wypowiedzi przedstawicieli na przykład partii Zielonych, którzy w ogóle nie poczuwają się do żadnego udziału w porażce. Gdzie są ci wasi koalicjanci? Bo o pierwsze miejsca na listach walczyli, jak lwy?
 
No i dlatego trzeba rozliczyć wszystkich, którzy w tym projekcie uczestniczyli. Czy byli, bo chcieli być posłami, czy po to, by budować szerokie lewicowe porozumienie? Przypominam sobie, jak w pierwszych dniach po wyborach z Leszkiem Millerem mówiliśmy o tym, że to była porażka i że trzeba wspólnie tę porażkę rozliczyć. Przypominam sobie również, że w okresie powyborczym brakowało głosu Janusza Palikota, który nagle zniknął. Dla mnie Zjednoczona Lewica, to jest kwestia szerokiego porozumienia, gdzie nikogo nie wykluczamy, tylko zapisujemy.
 
Czyli ciągle jest pan optymistą?
 
Optymistą byłem, a czy jestem? Boję się, że jeśli lewica popadnie w takie myślenie, że tylko jedna partia, to będzie to działalność sekciarska, która niestety nie przyczyni się do odzyskania dobrej kondycji.
 
Tylko, że do wszelkich sojuszy, jak do tanga, trzeba dwojga. Nie widać jakiegokolwiek ruchu ze strony różnych odłamów lewicy, żeby wspólnie z SLD otrząsać się i przystępować do działania.
 
Dlatego lewica musi się konsolidować, ale liderem takich lewicowych zmian, takiej narracji, a przede wszystkim dobrego entuzjazmu, powinien być SLD. Stąd powinna wychodzić propozycja budowania szerokiego porozumienia na lewicy, tylko na innych warunkach – takich, które będą przede wszystkim dotykały spraw społecznych, wolnościowych, nie zapomną o światopoglądzie, a przede wszystkim wyjdą z tymi hasłami na ulicę. Jeśli chcemy być opozycją, która będzie miała coś do powiedzenia, to musimy stanąć na czele protestu społecznego, a nie myśleć, że wszystko za nas zrobi się samo. Dziś nie będzie już wywiadów w telewizji, relacji i wypowiedzi w dziennikach telewizyjnych. Dziś liczy się przede wszystkim ciężka praca. I tylko tych, których będzie stać na taką pracę, będzie można nazywać prawdziwymi, charyzmatycznymi liderami. Czy oni są już dziś? Pewnie nie wszyscy, ale ja nie wierzę, że na lewicy nie ma ludzi, którzy nie są w stanie pociągnąć masy za sobą. Potrafiliśmy to robić w 93’, w 95’w 2001 roku. Być może dziś trzeba Mesjasza na lewicy, który pokaże, że jest jakaś droga.
 
Ale na razie ten milion, który na was głosował, znów jest atakowany sensacjami, że oto wieloletni prezydent Świnoujścia, Konina, Gorzowa Wlkp. odchodzą z SLD. Wszystko zawdzięczają SLD i nagle ogłaszają swoją bezpartyjność. Normalne to nie jest i słusznie przywoływane jest w takich sytuacjach porzekadło o pewnych gryzoniach i okręcie. To nie są dobre sygnały płynące do środowisk eseldowskich.
 
Tym bardziej więc, żeby nie tracić ludzi, trzeba im coś zaproponować. Nie można powiedzieć, że nadal jesteśmy jedną, mocną partią i nic się nie wydarzyło. Wydarzyło się! Przegrane cztery ostatnie kampanie wyborcze – sam miałem w tym udział. Też czuję smutek, żal i rozżalenia. Ale jeśli pozwolimy, żeby ludzie się rozeszli, to się już nigdy nie zejdą. Dzisiaj jeszcze jest szansa. Jeśli powstanie alternatywa, która będzie mówiła: jesteście potrzebni – wszyscy – w środowiskach samorządowych, społecznych, otwartych, związków zawodowych, to jest szansa.
 
Tylko, żeby tak z ludźmi rozmawiać, trzeba mieć do tego narzędzia. Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało fałszywie, ale o te kanały komunikacji nie dbaliście specjalnie i nie dbacie do tej pory.
 
Nie zgodzę się z tym. Może to jest proces, który trwa 10-20 lat? Pomoc dla mediów nie może być instytucjonalna, to media muszą same z siebie wyrastać. Może właśnie fakt, że lewica jest poza sejmem sprawi, żeby te media będą wyrastały. Nie może być tak, że partia inspiruje powstawanie mediów, to media muszą inspirować myśleniem, jakąś ideą, w tym przypadku lewicową.
 
Nie chcę kontynuować tego wątku, żeby on nie był naznaczony interesownością, bo przecież siłą rzeczy nie rozmawiam tylko jako prosty reporter, niemniej chciałem zauważyć, że media pisowskie nie powstały same z siebie, a są teraz znaczącym udziałowcem rynku medialnego. Dzięki nim PiS mówi do bardzo szerokiego audytorium. Ale odłóżmy to. Wkrótce konwencja.
 
12 grudnia. Myślę, że przesądzimy, jaka ma być przyszłość Sojuszu. To będzie pierwsza decyzja, którą trzeba będzie podjąć. Czy rezygnować z poszerzenia na lewicy i budowania szerokiej alternatywy dla prawicy, czy może myśleć tylko o swojej partii, o SLD. Podejmiemy też decyzje dotyczące przyszłych wyborów. I pewnie poznamy kandydatów na przewodniczącego SLD.
 
A co sekretarz generalny czuje przez skórę? Czy to idzie ku formule Zjednoczona Lewica, czy raczej SLD?
 
Dziś partia jest w tej sprawie bardzo podzielona. Z jednej strony jest myślenie bardzo nakierowane do środka – że SLD nie może zniknąć. Ja to rozumiem i podzielam takie myślenie, bo SLD powinno być liderem Zjednoczonej Lewicy. Ale z drugiej strony w partii jest też nurt ludzi myślących o tym, że proces konsolidacji Zjednoczonej Lewicy powinien być pogłębiany. Stoję w pierwszym szeregu ludzi, którzy tak myślą. Moim zdaniem powinniśmy budować siłę SLD, po to, żeby być liderem konsolidacji Zjednoczonej Lewicy.
 
Ja mogę życzyć tylko powodzenia, choć moje wieloletnie obserwacje pokazują, że tego typu tendencje nie pojawiają się pierwszy raz – chociażby LiD – i zawsze pod podszewką była przemożna chęć wyeliminowania SLD w ogóle z gry. Jakby chodziło tylko o przejęcie struktur, możliwości wyborczych, a odesłanie SLD w kosmos. Może to jest ta przyczyna, że się nie udawało – taki brak szczerości, partnerstwa w gruncie rzeczy?
 
We mnie jest pełna szczerość. Wyłącznie służba SLD towarzyszy mi od wielu lat, kiedy przechodziłem od przewodniczącego w małym mieście, później przez organizację powiatową, aż do sekretarza generalnego. Znam wszystkie powiaty w Polsce. Wiem jedno – polityka, to nie jest matematyka. W polityce nie liczą się tylko procenty, ale przede wszystkim chęć, zaangażowanie i poświęcenie ludzi. Polityka to jest bardziej alchemia. Lider nie może tylko dobre wyglądać, musi uwodzić masy, musi wyczuwać trendy. Polityka, to jest spór ideowy, w którym chodzi o jedno – czy chcemy zmieniać rzeczywistość, czy chcemy być i trwać, żeby mieć z tego korzyści. Ja nie chcę „być” i „trwać”, ja chcę zmieniać Polskę.
 
źródło: www.trybuna.eu 
autor: Marek Barański


Komentarze

Wydarzenia

  • Czarzasty: PO za i przeciw dekomunizacji

    godzinę temu

    - Platforma w sprawie dekomunizacji jest zakłamana – ocenił Włodzimierz Czarzasty w programie „Tak czy Nie”. - Za przyjęciem ustawy dekomunizacyjnej głosowało 438 posłów, nikt nie był przeciw, jedna osoba, Lidia Gądek z PO, wstrzymała się od głosu – przypomniał lider SLD. czytaj więcej»

  • Czarzasty: Kaczyński premierem? Teraz, albo w ogóle

    wczoraj o 11:48

    - Uważam, że im lepiej partia będzie przygotowana do wyborów w starcie samodzielnym, tym lepszą będzie miała pozycję w potencjalnych rozmowach koalicyjnych – zapowiedział Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD.czytaj więcej»

  • Liberadzki: Niemiły początek tygodnia

    wczoraj o 07:06

    - Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu nakazujący natychmiastowe wstrzymanie wycinki Puszczy Białowieskiej i wisząca nad nami kara w wysokości 100 tys. euro dziennie na wypadek, gdyby pan minister Szyszko nadal miał inne zdanie na ten temat, jest jednoznaczny i srogi - pisze prof. Bogusłczytaj więcej»

  • Kulasek: W Polsce nie jest normalnie

    przedwczoraj o 15:40

    - Zjeździliśmy z przewodniczącym Czarzastym ponad 130 powiatów i spotykamy się z ludźmi. Słyszymy, iż w Sejmie brak jest lewicy, a partia rządząca posiadająca przez to samodzielną większość niszczy Polskę – stwierdził Marcin Kulasek w programie „ReTV”. czytaj więcej»

  • Czarzasty: Tusk wszedł w konflikt z jednym z 28 krajów Unii

    przedwczoraj o 10:01

    - Myślę, że Tuskowi nie wypada wchodzić w tak otwarty konflikt na dwa lata przed swojej końcem kadencji. PiS będzie go przedstawiał jako największego wroga i ma wreszcie podstawy - ocenił w "Jeden na jeden" przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty.czytaj więcej»

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.