Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Dariusz Joński: SLD przeciw deregulacji autorstwa Gowina!

dodano 2013-04-08 14:35 w kategorii: Kraj

Wystąpienie posła Dariusza Jońskiego w trakcie debaty sejmowej na temat projektu ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów.

Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej mam przyjemność przedstawić stanowisko do rządowego projektu ustawy deregulacyjnej.
W imieniu Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej chcę na początku złożyć wniosek o odrzucenie w drugim czytaniu rządowego projektu ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów, druk nr 806.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Wydawało mi się, że pan minister Jarosław Gowin będzie miał jednak czas, żeby wysłuchać wszystkich wystąpień, a nie tylko swoich kolegów i koleżanek z klubu.
(Poseł Maria Małgorzata Janyska: Wcale nie słuchał, ale nie mam pretensji.)
Też nie słuchał? Przepraszam, to słuchał tylko kolegi z klubu, sprawozdawcy, który bardziej chyba występował i informował w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska, a nie jako sprawozdawca, ale do rzeczy.
Skoro w naszym kraju jeszcze nie tak dawno wojskiem mógł kierować psychiatra, resortem sprawiedliwości - filozof, a kulturoznawca zajmuje się doradzaniem rządowi w sprawach ekonomii, to dlaczego zarządcą nieruchomości czy geodetą nie może być chuligan, któremu ledwie udało się w życiu skończyć podstawówkę, bo na więcej nie miał ochoty? Otóż każdy, według tego projektu, niedługo będzie mógł być każdym. Ta idea przyświecała ministrowi Gowinowi w tym konkretnym projekcie ustawy, który jako filozof i minister sprawiedliwości, pomimo nawet sprzeciwu koleżanek i kolegów z Polskiego Stronnictwa Ludowego, wiedział lepiej, czy likwidować sądy rejonowe, czy też nie, który składał ustawę deregulacyjną i zachowuje się jak minister pracy, mówiąc, że dzięki tej ustawie znajdzie pracę 50 tys., a może nawet 100 tys. osób. Otóż pan minister Jarosław Gowin już raz powiedział, że ma w nosie literę prawa, a ta dzisiejsza nieobecność jest tego najlepszym przykładem.

Istotą deregulacji miało być ułatwienie dostępu do zawodu tym, którzy mają wyższe wykształcenie, którzy zdobywają wykształcenie w taki sposób, aby mieć ten otwarty dostęp. Tymczasem pan minister Jarosław Gowin proponuje obniżenie kwalifikacji i otwieranie zawodów w ten sposób, że dosłownie każdy, bez względu na posiadaną wiedzę, bez względu na kwalifikacje, mógł go wykonywać. Oczywiście rodzi się dzisiaj pytanie, czy minister Gowin otworzy na tych samych zasadach zawód chirurga lub pilota. Kto wie? Deregulacja może spowodować pojawienie się w niektórych branżach osób kompletnie do tego nieprzygotowanych. Większość zawodów nie było i nie jest zablokowanych, ale aby dołączyć do danej grupy zawodowej, trzeba było poświęcić odpowiednią ilość czasu, zdać egzaminy, zaliczyć staż i uzyskać licencję, pozwolenie czy certyfikat. Teraz pojawią się osoby coś wiedzące, ale zupełnie niewtajemniczone, których weryfikacja na rynku pracy może być okupiona łzami wielu osób, ich klientów. Problem w tym, aby nie mylić dostępu i wymagań kwalifikacyjnych, to bardzo istotne. Pan minister Gowin proponuje, aby decydowała tylko i wyłącznie cena, a my uważamy, że kwalifikacje, kompetencje i bezpieczeństwo ludzi są najważniejsze i już na tym polega różnica. Jesteśmy za deregulacją, ale za rozsądną deregulacją, nie taką, jak podczas prac specjalnie powołanej komisji. Swoją drogą, co komisja, to projekt, co chwilę były zmiany, zresztą za chwilkę jeszcze do tego wrócę.
Problem z deregulacją nie polega zatem na tym, czy deregulować, lecz na tym, jak to zrobić. Jeśli tam, gdzie do tej pory obowiązywało wyższe wykształcenie kierunkowe lub obowiązywały studia podyplomowe z tak zwanym minimum programowym, dodatkowo oparte na obowiązku podnoszenia kwalifikacji, na przykład 30 godz. szkoleń rocznie, wykreślono całkowicie wymogi w zakresie wykształcenia, to znaczy, że można nawet nie ukończyć szkoły podstawowej. Powstaje pytanie: O jaki typ deregulacji chodzi? Czyżby wiedza nie była już potrzebna, tylko chęć szczera? Podejście ˝rynek sam to zweryfikuje˝ jest iluzoryczne.

Niestety dotyczy to zawodów, od których zależy nasze zdrowie oraz życie. Na razie przedstawiona lista nie kojarzy mi się z deregulacją, tylko z preferowaniem niekompetentnych osób.
Projekt ustawy bez odpowiednich konsultacji społecznych - to jest pierwszy zarzut. Otóż konsultacje społeczne w przypadku tej ustawy, w odniesieniu do kilku zawodów to absolutna fikcja. Przedstawiony w sprawozdaniu kształt projektu w odniesieniu np. do komorników i notariuszy jest zupełnie inny niż przedstawiony przez rząd po 10 miesiącach konsultacji. Co posiedzenie przewodniczący przedstawiał nam nową wersję. Ostatnia ma niewiele wspólnego z projektem rządowym.
Czym grozi przyjęcie deregulacji ministra Gowina? Przede wszystkim w przypadku niektórych zawodów deregulacja zagrozi bezpieczeństwu nas i naszych najbliższych. Spadnie jakość świadczonych usług, bo nie trzeba będzie spełniać żadnych formalnych kryteriów, żeby być np. przewodnikiem czy taksówkarzem.
Czy deregulacja Gowina przyniesie nowe miejsca pracy? Oczywiście nie ma na to żadnych badań. Prosiłem pana ministra Gowina, żeby przedstawił jakiekolwiek wyliczenia, bo często się tymi liczbami posługiwał: 50 tys. i 100 tys. Nie ma żadnych. Doskonale wiemy o tym, że nie ma i nikt tego przecież nie zrobi. Zresztą to minister pracy powinien przedstawić w tej sprawie informacje, a rząd powinien odblokować środki na aktywizację bezrobotnych.
Czym grozi w takim razie przyjęcie ustawy według ostatniej propozycji? Tutaj kilka przykładów. Ten notariat, o którym mówiliśmy, ta deregulacja poprzez zniesienie asesury i zastąpienie jej dodatkowym rokiem aplikacji, która jest odbywana w większości w tzw. trybie pozaetatowym - jeden dzień w tygodniu - to zastąpienie 400 dni praktycznej nauki zawodu 40 dniami bycia w kancelarii przez osoby dopiero zdobywające wiedzę o wykonywaniu zawodu notariusza. Doskonale wiemy, co to oznacza. Na początku w pierwszym projekcie miał być notariusz na próbę, który został zamieniony na zastępcę notariusza. Doskonale wiemy, co może się wydarzyć, jeśli taki notariusz pomyli się przy sporządzaniu aktu notarialnego. Nie ma możliwości odwołania i tym samym osoba może stracić cały swój majątek. Pokazujemy tu bezpieczeństwo klientów notariuszy.
Zarządca nieruchomości. W obecnym stanie prawnym nie można powiedzieć, że dostęp do zawodu był utrudniony. Bez egzaminu państwowego, jednoetapowe postępowanie, nawet bez udziału zainteresowanego, w którym komisja stwierdza na podstawie złożonych dokumentów, czy dany kandydat spełnia wymogi ustawowe. Jedyny wymóg to wyższe wykształcenie kierunkowe lub studia podyplomowe zawierające minimum programowe. Gdzie tu jest utrudniony dostęp? To, że trzeba studia skończyć? Trzeba, bo to trudny zawód, do wykonywania którego potrzebna jest szeroka wiedza z zakresu gospodarki nieruchomościami, prawa budowlanego, prawa lokalowego, podatkowego, ksiąg wieczystych, hipotek, ekonomii nieruchomości - ok. 45 ustaw. Obecnie minister Gowin zaproponował, aby zarządcą mogła być osoba, która nie ukończyła szkoły wyższej, która nawet nie musi wykazać się umiejętnością czytania ze zrozumieniem.

Rzeczoznawcy majątkowi. Rządowy projekt ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów nie przewidywał zmian w zakresie formalnych wymogów wobec osób planujących wykonywać zawód rzeczoznawcy majątkowego. Tymczasem sejmowa komisja nadzwyczajna proponuje Sejmowi przyjęcie poprawek liberalizujących te wymagania. Poprawka została zgłoszona i przyjęta bez analizy skutków zmiany i bez jakichkolwiek konsultacji. Wejście w życie przepisów w kształcie proponowanym przez komisję sejmową spowoduje znaczne obniżenie poziomu sporządzanych operatów szacunkowych i negatywnie wpłynie na bezpieczeństwo obrotu gospodarczego na rynku nieruchomości, a także m.in. w sektorze bankowym.
Zawód trenera. To również jest zawód, który znalazł się na liście 49 profesji, które w projekcie ustawy ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina mają zostać zderegulowane. To oznacza, że do wykonywania zawodu nie będzie potrzebny dyplom wyższej uczelni, tylko będzie jedynie wymagana pełnoletność kandydata oraz niekaralność w zakresie współzawodnictwa sportowego. Przyszły trener musi też wykazać się odpowiednią wiedzą, która nie jest jednak do końca weryfikowana. Dlatego też są te protesty studentów w Poznaniu i Gdańsku.
W końcu bibliotekarz oraz pracownik dokumentacji i informacji naukowej. Otóż dyskusja jest o tym, że minister znosi rzekome ograniczenia dostępu do zawodu, które w rzeczywistości nie istnieją. Tylko i aż tyle. Problem polega na tym, że zawody te nigdy - mówię o tych dwóch - nie podlegały regulacjom, które wedle wykazu mają zostać zniesione. Wymieniony tam egzamin oraz staż pracowniczy nie dotyczy zawodu jako takiego, lecz tytułu dyplomowanego bibliotekarza będącego elementem awansu zawodowego. (Dzwonek) Tytuł ten jest wymagany do zaliczenia w poczet nauczycieli akademickich oraz objęcia niektórych stanowisk. Dlatego też jest wymóg stażu oraz zdania egzaminu.
Pani marszałek pozwoli, jeszcze skończę zdanie.

Adwokaci. Otóż podstawowym założeniem jest obowiązek państwa zadbania o bezpieczeństwo prawne obywateli. Warunkiem realizacji tej funkcji jest wysoki poziom profesjonalny adwokatów reprezentujących obywateli w wymiarze sprawiedliwości oraz wysoki poziom usług prawnych. Właściwy poziom kształcenia zawodowego, nauki zawodu, sędziów, prokuratorów, adwokatów, radców prawnych i notariuszy zapewnia odbycie danej aplikacji. Adwokatura została całkowicie otwarta, egzamin państwowy na aplikację oraz egzamin państwowy zawodowy. Państwo przejęło funkcję samorządu.
Teraz z kolei zamierza się odejść od tej formy sprawdzonej i optymalnej aplikacji na rzecz pozaaplikacyjnych form. Samo zdanie egzaminu teoretycznego, i to jeszcze bez sprawdzenia umiejętności mówienia w tym zawodzie, nie daje rękojmi umiejętności rzemiosła zawodowego. Aplikacja to więc optymalna droga do nauki zawodu i uzyskania uprawnień zawodowych. Odstępstwa od tej zasady powinny być wyjątkami. Tymczasem projekt deprecjonuje aplikację adwokacką, czyniąc ją całkowicie nieatrakcyjną. Nie może być tak, iż aplikacja adwokacka trwa trzy lata i trzy lata ma trwać okres praktyki prawniczej przy stosowaniu prawa. To tak jakby do egzaminu prokuratorskiego czy sędziowskiego została dopuszczona osoba bez aplikacji po trzech latach pracy na stanowisku np. sekretarki w prokuraturze czy asystentki. Czy standardy profesjonalne i merytoryczne dla adwokata są niższe niż dla prokuratora i jaka to jest pieczołowitość, jeśli chodzi o interes obywatela?
Mógłbym wymienić jeszcze kilka zawodów, ale przejdę do konkluzji.

Klub Poselski Sojusz Lewicy Demokratycznej uważa, że deregulacja jest potrzebna, tylko jest potrzebna, tak jak mówiłem, deregulacja, która pozwoli osobom, które zdobywają te kwalifikacje, które inwestują w swoją naukę, na dostęp do zawodu, a nie na obniżanie tylko i wyłącznie kwalifikacji, bo poczucie bezpieczeństwa ludzi w wielu tych przypadkach będzie mocno nadszarpnięte.
Dlatego klub Sojusz Lewicy Demokratycznej wnioskuje o odrzucenie w drugim czytaniu tego projektu i spokojne przygotowanie całościowego projektu dotyczącego deregulacji zawodów. Dziękuję bardzo.



Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.