Gorący temat
Trybuna: Co Gowin wie o zapładnianiu 11.12.2008
Przygotowany przez zespół ds. bioetyki kierowany przez Jarosława Gowina projekt ustawy bioetycznej mającej uregulować praktykę in vitro może się okazać chytrą próbą ograniczenia stosowania pozaustrojowego zapłodnienia. Liberalny katolik Gowin wyraźnie chce się liczyć przede wszystkim z negatywną oceną Kościoła katolickiego, a nie z pragnieniami licznych kobiet czy par, które chcą mieć dziecko, a nie są w stanie osiągnąć tego metodą naturalną. Ostatecznie ludzie niezamożni znacznie rzadziej są wyborcami Platformy Obywatelskiej niż zamożni. Pieniądze tych ostatnich i tak będą najsilniejszym instrumentem służącym osiągnięciu celu. To biedniejsi staną przed barierą finansową i prawną, być może nawet większą niż obecnie, nawet jeśli dojdzie do jakiejś formy refundacji zapłodnienia. Gowin jest świadom ciężkich ułomności przygotowanego pod jego kierownictwem projektu. W wywiadzie udzielonym kilka dni temu ,,Dziennikowi'' sam przyznał, że gdy lewica pozna ostateczny projekt, podda go bardzo ostrej krytyce.
Do tego okazuje się, że mimo wielomiesięcznego kierowania pracami Gowin jest dość słabo zorientowany w meritum zagadnień związanych z techniką in vitro. ,,Gazeta Wyborcza'' nazwała go wczoraj ,,ignorantem'' i wytknęła mu, że błędnie twierdzi, iż zamrożone ,,zarodki umierają po pięciu latach''. Przytoczyła wypowiedź embriologa dr. Krzysztofa Papisa, który zapewnił, że ,,zarodki mogą być przechowywane ad infinitum'' (w nieskończoność). Na Zachodzie jest powszechną praktyką, że dzieci rodzą się z zarodków liczących nawet kilkanaście lat. W programie ,,Tomasz Lis na żywo'' Gowin fantazjował też, że zarodki ludzkie ,,używane są przez firmy kosmetyczne''.
Zespół Gowina przygotował dwie wersje projektu – konserwatywną, restrykcyjną oraz nieco bardziej liberalną. Premier Tusk wybrał bardziej restrykcyjną i ona będzie punktem wyjścia do dalszych prac. Przyjęta wersja zakłada, że ,,zarodek jest człowiekiem'' i należy mu się taka sama ochrona prawna jak urodzonemu już człowiekowi.
– Zapłodnienie metodą in vitro będzie w Polsce legalne, częściowo refundowane, a zarodki będą prawnie chronione – zapowiedział Tusk. W tym słowie ,,częściowo'' kryje się prawdopodobnie zapowiedź daleko idącej wstrzemięźliwości przy przyznawaniu refundacji.
W projekcie są m.in. zakaz tworzenia zapasowych zarodków i mrożenia ich do przyszłego wykorzystania, zakaz badania zarodków przed wszczepieniem ich do macic.
Technice in vitro sprzeciwiają się Kościół katolicki i organizacje katolickie, które – wbrew ustaleniom Światowej Organizacji Zdrowia – uważają, że in vitro nie jest metodą leczenia niepłodności, lecz techniką medyczną ,,nierozłącznie związaną z niszczeniem ludzkich istot''.
To stanowisko, podobnie jak stanowisko Gowina, wzburza etyka prof. Magdalenę Środę: – To, co słyszę z wypowiedzi Gowina, jest kompletnie makabryczne. To jest taka druga ustawa aborcyjna, jeśli chodzi o formę – mówi prof. Środa. – Refundacja będzie wspomagała biedne kobiety w zabiegach, które są nieskuteczne i nie dają żadnej gwarancji, że urodzi się zdrowe dziecko, a bogate kobiety będą jeździły zapewne za granicę, a lekarze być może też się tam przeniosą. Bo to, co nam funduje ta ustawa, to jest po prostu coś więcej niż skandal. To jest ustawa z marzeń Watykanu, a nie ustawa z marzeń kobiet, które chciałyby mieć dzieci – podkreśla M. Środa.
Jej zdaniem, ,,zakaz zamrażania zarodka jest skandalem'', ponieważ zamrożona komórka jajowa jest ,,znacznie gorszym materiałem niż zamrożony zarodek, czyli kobieta takie zabiegi będzie musiała powtarzać i nie będzie miała gwarancji, bo jest tam zakaz jakiejkolwiek selekcji, czy dziecko, które urodzi się na pewno będzie zdrowe''. – Żaden kraj, który nie przyznaje się do fundamentalizmu, nie dostosowuje się do wymagań Watykanu – mówi Środa.
Katarzyna Piekarska z SLD stwierdza, że ,,jeżeli jest to choroba, a tak traktuje niepłodność Światowa Organizacja Zdrowia, to każdy człowiek powinien mieć prawo do leczenia metodą in vitro''. – Nie widzimy powodu aby stosować tę metodę jedynie do małżeństw, a nie na przykład w stosunku do osób, które żyją w konkubinatach. Naszym zdaniem, byłby to jakiś rodzaj dyskryminacji, dlatego powinni z niego korzystać wszyscy – stwierdza Piekarska.
– Te założenia wzbudzają raczej mój niepokój niż zachwyt. Wygląda to na politykę faktów pozorowanych, ponieważ tak restrykcyjne podejście do zapłodnienia in vitro rodzi obawy, że jeżeli ustawa w tej formie przejdzie, to będzie bardzo nieskuteczna – mówi Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny: – Każda ustawa, która nie dopuszcza w ogóle możliwości mrożenia zarodków, jest jakimś dziwolągiem, który robi więcej szkody niż pożytku – mówi Nowicka. – Obawiamy się, że ustawa będzie pozornie dostępna, a przede wszystkim jeżeli przejdzie ten wariant z małżeństwami, to będzie to skandaliczne i będzie po prostu przejawem dyskryminacji ze względu na decyzje o wyborze stylu życia – stwierdza przewodnicząca federacji.
11.12.2008










