TVSLD
PES
BIP SLD
Strona Glowna / Aktualnosci / Aktualności

Gorący temat

Trybuna: TU CICHOSZA, TAM CICHO SZA 12.01.2009

Nielegalne podsłuchiwanie wiceministra sprawiedliwości, niezniszczone stenogramy z podsłuchu wiceprezesa Prokomu, legalizacja podsłuchów na podstawie podania nieprawdziwych danych we wnioskach do sądu – to kolejne przypadki skandalicznego funkcjonowania CBA. Platformie Obywatelskiej to jednak nie przeszkadza. Choć wydawało się, że szef CBA Mariusz Kamiński już rok temu poleci ze stołka, to premier Donald Tusk dał mu 100-proc. kredyt zaufania i legitymizuje nielegalne działania ,,politycznej policji PiS'', w tym – być może – inwigilację członków swojego rządu - pisze "Trybuna".
 
Nielegalne podsłuchy
 
W sobotę media ujawniły stenogramy z podsłuchów CBA prowadzonych wobec wiceprezesa Prokomu Wiesława Walendziaka. Podsłuchiwano go w ramach operacji przeciwko Ryszardowi Krauzemu, byłemu szefowi MSWiA Januszowi Kaczmarkowi i byłemu szefowi policji Konradowi Kornatowskiemu. To słynne śledztwo CBA, które miało doprowadzić do autorów przecieku informacji o akcji wobec Andrzeja Leppera. Okazało się, że nic na tych ludzi nie znaleziono. Jednak stenogramy z podsłuchu, w tym Walendziaka, także te z prywatnych rozmów, są na dziennikarskim rynku. CBA włączyło je do akt jawnych śledztwa w sprawie przecieku. Ale już wcześniej krążyły na rynku.

Na jakiej podstawie podsłuchiwano Walendziaka? Otóż do sądu poszedł wniosek o podsłuch na NN, czyli osobę nieznaną. Tak samo założono podsłuch Krauzemu, Kaczmarkowi, Kornatowskiemu, Jaromirowi Neztlowi, byłemu prezesowi PZU, i Bóg wie komu jeszcze. Korzystając z tego wytrychu CBA może podsłuchiwać każdego. Firma Kamińskiego przy okazji złamała ustawowy obowiązek zniszczenia stenogramów. Jak mówiła w Radiu Zet Monika Olejnik, już przed rokiem miała informację, że krąży zapis jej rozmowy z Walendziakiem.
 
Wiceminister na celowniku

 
Ale to nie największy skandal, jakiego dopuściło się CBA. Okazuje się, że tuż po przegranych wyborach biuro rozpoczęło tajną operację wobec Mariana Cichosza, najbliższego współpracownika ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego i jego pierwszego zastępcy. Sprawę szeroko przedstawiają dzisiejszy ,,Newsweek'' oraz ,,Superwizjer'' TVN. Na podstawie doniesienia jednej osoby, że na zastępcę Ćwiąkalskiego powołuje się pośrednik, który ma załatwić pomoc skazanemu przestępcy, bez żadnej zgody podsłuchiwano go ponad pół roku. W tym czasie miały się odbyć dziesiątki spotkań i działań operacyjnych. Rozmowy były nagrywane. Wiele szczegółów jest objętych tajemnicą.

CBA rozpoczęło działania operacyjne mimo braku zgody sądu i prokuratora generalnego. Zgodnie z ustawą, rozpoczęcie operacji specjalnej musi być przez te organa legitymizowane. To jednak szeryfom Mariusza Kamińskiego nie przeszkadzało. Kamiński najprawdopodobniej na tej podstawie chciał mieć informacje, lub szukał haka na jednego ze swoich największych adwersarzy Ćwiąkalskiego.

– Jestem w szoku, nie wiem, co powiedzieć. To jakieś totalne draństwo – mówił dziennikarzom sam Cichosz. Działania CBA określił mianem stalinowskich metod. Zapowiedział, że sprawy nie odpuści.
CBA oczywiście zaprzecza, jakoby taką akcję miało prowadzić. W specjalnym oświadczeniu wyjaśniło, że Prokuratura Okręgowa w Radomiu prowadzi śledztwo w sprawie powoływania się na wpływy w Ministerstwie Sprawiedliwości, ale nie jest to postępowanie prowadzone przeciwko wiceministrowi sprawiedliwości. ,,Centralne Biuro Antykorupcyjne nie prowadziło także żadnych czynności wobec wiceministra Mariana Cichosza'' – czytamy w stanowisku biura. Ale przecież potwierdzić nie mogą.
 
Próbują i nie znajdują
 
CBA od początku było instytucją do zwalczania politycznych przeciwników PiS. Na razie jego prowokacje powiodły się jedynie wobec byłej posłanki Beaty Sawickiej. Na panewce spaliła akcja wymierzona przeciwko szefowi konkurencyjnej ABW Krzysztofowi Bondarykowi, którego oskarżano o zatajenie w oświadczeniu majątkowym gigantycznej odprawy z Ery związanej z zakazem konkurencji.

Na nic się zdało również uprawnienie do kontroli oświadczeń posłów. Mimo ogromnych prób, np. – jak mówił szef klubu PSL Stanisław Żelichowski – złożenia ponad 200 żądań o podanie informacji do różnych instytucji, czy jeden z ludowców nie pożyczał od nich pieniędzy, lub nie prowadził interesów, na razie żadnego doniesienia wobec parlamentarzystów nie ma. Natomiast CBA składa zawiadomienia o przestępstwach, które od lat są wyjaśniane w prokuratorskich postępowaniach, aby się czymś wykazać. Tak było w przypadku kopalni Bogdanka, w której CBA dopatrzyło się nieprawidłowości stwierdzonych już przez prokuraturę trzy lata temu.
 
PO-PiS broni CBA
 
Platformie to jednak nie przeszkadza. Legitymizuje działania szeryfa wszystkich szeryfów. W piątek wspólnie z PiS i PSL odrzuciła nowelizację ustawy o CBA autorstwa Lewicy i koła Demokratów.
– Dziś patrzę prosto w oczy szefom klubów PO i PSL, którzy w piątek głosowali przeciwko uregulowaniu sprawy działania CBA – mówił w niedzielę w Radiu Zet szef klubu Lewicy Wojciech Olejniczak. Podkreślił po raz kolejny, że wbrew temu, co mówi Platforma, projekt nie dotyczył odwołania szefa CBA. – Złożyliśmy go po to, aby nie dopuszczać do takich sytuacji, że podsłuchiwane są osoby na zasadzie zgłoszenia NN – mówił. Podkreślił, że projekt Lewicy gwarantował zwiększenie praw obywatelskich wobec stosowania metod operacyjnych przez CBA oraz utrudnienie możliwości bezpodstawnego stosowania technik operacyjnych jak podsłuchy, czy podglądy. – Platforma odrzuciła naszą ustawę, więc akceptuje działania CBA – zaznaczył.

Olejniczak wskazał, że o tym, kto stoi na czele służb, decyduje szef rządu. Platforma nie miałaby żadnego problemu z powołaniem na miejsce Kamińskiego swojego człowieka, bo ma większość w Sejmie, który wskazuje kandydata. – Szef CBA to sprawa Platformy. Premier Donald Tusk dał 100-proc. zaufanie dla tego, co robi szef CBS, a to oznacza, że bierze za jego działania pełną odpowiedzialność – podkreślił przewodniczący klubu Lewicy.

Mimo przedwyborczych zapowiedzi PO Kamiński pozostaje na czele CBA. Na nic zdał się raport pełnomocnik rządu ds. korupcji Julii Pitery o bezprawnych działaniach CBA, na razie nie ma efektów działań prokuratorskich. Kamiński robi to, co chce, a koalicja – utrzymując specjalne prawa, w które CBA zostało wyposażone przez PiS – daje mu na to pełne przyzwolenie. CBA inwigiluje Cichosza, a rząd o tym cicho sza.

12.01.2009

Powrot