Blogosfera
Siwiec: Dziesięć lat euro

Parlament Europejski świętuje dziesięciolecie wprowadzenia euro. Cały gmach w Strasburgu obwieszony jest plakatami, na których kilkanaście piłek z flagami państw-członków strefy ląduje w sportowym koszu, w którym znajduje się już piłka z symbolem euro - pisze wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, Marek Siwiec, w swoim blogu.
Miałem wczoraj okazję uczestniczyć w wyjątkowym spotkaniu. Przewodniczący PE Hans-Gert Poettering zaprosił "ojców-założycieli" euro. Wśród nich znajdował się były prezydent Francji Valery Giscard d'Estaing. Goście wspominali niewiele, bo rozmowa dotyczyła głównie kryzysu finansowego i tego, jak wspólna waluta broni dziś Europejczyków przed jego skutkami.
Tamten projekt był ryzykowny i rewolucyjny. Dotyczył bowiem najbardziej wrażliwego obszaru, jakim jest rynek finansowy. Wszyscy byli przyzwyczajeni i dumni z własnych walut. Potrafili jednak pozbyć się fragmentu suwerenności na rzecz skutecznej i światowej waluty. Po dziesięciu latach dla Niemców, Francuzów, Holendrów, stała się ona walutą własną. Nikt nie chce wystąpić ze strefy euro. Warto przypomnieć, że najbardziej ryzykowne było pierwsze wprowadzenie nowej waluty. Nie było wtedy mechanizmów ochrony rynku przed technicznym wzrostem cen. Z czasem takie mechanizmy wprowadzono, np. niedawno na Słowacji.
Euro nie obowiązuje wszędzie. W kilku krajach, w referendach, społeczeństwa odrzuciły wprowadzenie tej waluty. Działo się tak najczęściej wtedy, gdy miejscowi hochsztaplerzy grali na separatyzmie i obywatelskim niepokoju. Podobnie w Polsce czyni Jarosław Kaczyński. Chce konsolidować swoich zwolenników grając obawą przed euro. To cyniczne i szkodliwe zachowanie, ale cóż – szef PiS-u nie jest w stanie nic więcej wygenerować ze swych klarysewskich przemyśleń.
Dziesięć lat temu, w styczniu, Aleksander Kwaśniewski pokazał swoim współpracownikom nowe banknoty. Patrzyłem na nie "technicznie" – wiedziałem, że podróże po Europie będą łatwiejsze. Nie zdawałem sobie jednak sprawy, jaki to wielki mechanizm integracyjny. Z perspektywy czasu do tamtej rewolucji porównuje się jedynie traktat z Schengen i wielkie rozszerzenie z 2004 roku.
13.01.2009






