Gorący temat
Napieralski: Chcemy jednoczyć lewicę 20.01.2009

Z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym SLD, rozmawia na łamach "Trybuny" Piotr Ożadowicz.
Wszystko wskazuje na to, że obecna kadencja Sejmu zostanie skrócona. Platforma Obywatelska proponuje przełożenie wyborów parlamentarnych z października 2011 r. na wiosnę w związku z przejęciem przez Polskę prezydencji w Unii Europejskiej. Jak to tłumaczyć?
– Są dwa scenariusze. Jeden to ten Platformy. Drugi, ten, który my proponujemy, rozmowy z państwami Unii, aby zmienić datę polskiej prezydencji. To scenariusz, który wydaje się trudny do zrealizowania. Myślę jednak, że odsuwa konsekwencje ewentualnych wewnętrznych sporów wokół terminu wyborów. Przesunięcie daty prezydencji pozwoli na dotrzymanie konstytucyjnych terminów w kraju i na uniknięcie robienia wokół tego politycznego szoł. Nie wiedzieć dlaczego, Platforma nie przyjmuje tego do wiadomości. Wydaje mi się, że PO nie ma pomysłu, jak do prezydencji w UE podejść. Domagaliśmy się debaty parlamentarnej na ten temat i informacji rządu. Otrzymaliśmy zdawkową techniczną informację o imprezach, które Polska będzie chciała zorganizować. Nie przedstawiono żadnych celów strategicznych, które mielibyśmy osiągnąć, nie było rzetelnej informacji. Zaapelowałem do premiera, aby tak jak w przypadku wejścia do strefy euro, tak w przypadku polskiej prezydencji odbyło się spotkanie szefów wszystkich partii i klubów parlamentarnych z szefem rządu, aby przedstawił kalendarz przygotowań Polski do prezydencji i działań podejmowanych w kraju. Będzie to bowiem bardzo ważna, przełomowa chwila dla naszego kraju. Najważniejsza w historii od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Trzeba się do tego solidnie przygotować.
2011 rok to jeszcze odległa perspektywa. Najbliższą są wybory do Parlamentu Europejskiego. Jaki Sojusz ma pomysł na te wybory?
– Chcemy pokazać, że warto się zjednoczyć i zaproponować alternatywę dla prawicy. Platforma i PiS próbują dzielić scenę między siebie, a przecież to dwie prawicowe partie, które w wielu najważniejszych dla Polski kwestiach niczym się nie różnią, wręcz są bliźniaczo podobne. Nie są to partie postępowe ani proeuropejskie, co pokazują rządy zarówno PiS, jak i PO. Dziś silna zjednoczona lewica może pokazać, że w tej beznadziei rządzenia prawicy, szczególnie w dobie kryzysu gospodarczego, może stanowić dla nich alternatywę. Lewica, a szczególnie SLD, jest proeuropejska. To Sojusz wprowadził Polskę do UE i wynegocjował lepsze warunki przystąpienia naszego kraju do wspólnoty. Pierwszy obecnie cel to zjednoczenie lewicy wokół europejskich spraw.
Kolejne?
– Chcemy zaprezentować alternatywę społeczną i gospodarczą. Pokazać, że Europa socjalna, lewicowa jest lepsza niż liberalna i konserwatywna. Udowodnić, że warto na naszą propozycję oddać głos. Zamierzamy przeprowadzić dobrą kampanię wyborczą, świetnie przygotowaną programowo i technicznie, w której przedstawimy znakomitych kandydatów.
Niektóre media już próbują zdyskredytować strategię Sojuszu przez zarzuty o próbie narzucania stanowiska zarządu partii klubowi parlamentarnemu. Cały czas próbuje się skłócić wewnętrznie Sojusz poprzez eksponowanie konfliktu Pana z szefem klubu Wojciechem Olejniczakiem.
– Nie wiem, wokół czego toczy się dyskusja? Dlaczego ktokolwiek się tym emocjonuje? Każda partia zachowuje się tak samo. Są władze partii, klub parlamentarny. Jest naturalne, że partia przygotowuje program wyborczy, wystawia kandydatów, prowadzi kampanię wyborczą i na końcu odpowiada przed wyborcami. Dlatego jest naturalnym, że chce mieć ona wpływ na to, co się dzieje w parlamencie, w samorządzie wojewódzkim, powiatowym i gminnym.
Przy budowaniu wspólnej szerokiej listy lewicy może pojawić się pewien problem. Konkurencyjny projekt zgłaszają Partia Demokratyczna i Socjaldemokracja RP, które chcą stworzyć centrolewicowy projekt, w którym nie ma miejsca dla SLD.
– Wierzę głęboko, że formacje, które mają w swoich programach hasła lewicowe i deklarują swoją lewicowość, wystartują wspólnie z SLD na jednej liście wyborczej. Bo jak mówiłem, tylko silna lewica może być alternatywą dla rządzącej prawicy. Natomiast Partia Demokratyczna to formacja liberalna, której przedstawiciele są dziś w innym niż lewica klubie Parlamentu Europejskiego. Nie można w tym przypadku mówić o konkurencyjnej inicjatywie. My bowiem chcemy jednoczyć lewicę, a nie prawicę.
Możemy mówić już o pierwszych nazwiskach na listach?
– Wolałbym nie. Daliśmy sobie czas do 31 stycznia na rozmowy ze środowiskami i ruchami lewicowymi o wspólnej liście. Na początku lutego te rozmowy powinny się zakończyć. Wtedy przyjdzie czas na budowanie list w regionach z konkretnymi nazwiskami. Wtedy będziemy mogli o nich mówić.
Ale one już padają. Włodzimierz Cimoszewicz, Janusz Zemke, Dariusz Rosati, Jolanta Szymanek-Deresz...
– Z Włodzimierzem Cimoszewiczem razem podjęliśmy trud budowania jednej, wspólnej lewicowej listy. Powiedzieliśmy sobie uczciwie: o szczegółach będziemy rozmawiać wtedy, kiedy będą ustalone. Dziś chcielibyśmy, aby na tych listach znaleźli się parlamentarzyści, eurodeputowani, przedstawiciele różnych środowisk, samorządowcy, działacze społeczni, młodzi ludzie.
20.01.2009










