Gorący temat

Siwiec: Rozmywanie Platformy 19.03.2009

Jestem pod wrażeniem skuteczności łowców skór Platformy Obywatelskiej. Pompują coraz więcej znanych nazwisk na swoje listy do Parlamentu Europejskiego. Jeśli mówię o znanych nazwiskach, to świadomie odróżniam rozpoznawalność nazwiska od potencjalnego poparcia i głosów, które dana osoba ma przynieść PO.

Pozyskanie ostatniej gwiazdy, Mariana Krzaklewskiego, do pierwszego składu, bardzo mnie raduje. Marian Krzaklewski jest politycznym nieudacznikiem. Miał kiedyś w ręce złoty róg, miał wszelkie dane do tego, by konsolidować polską prawicę i... cały ten dorobek zmarnował w ciągu czterech lat. Któryś ze strategów PO wymyślił, że ludzie o tym zapomnieli. Nie, nie zapomnieli i ci, którzy rozważają głosowanie na PO w wyborach do PE, gdy będą patrzeć na kandydatów, powinni dokonać uczciwego rachunku w swojej głowie. Co takiego łączy Mariana Krzaklewskiego, Danutę Hübner i Pawła Zalewskiego (nie wspominam mniej ważnych, pozyskanych już zawodników), którzy po przejściu niemal całej politycznej drogi osobno, nagle znaleźli się na wspólnej liście? Otóż nie łączy ich zupełnie nic, poza tym, że zostali wpisani na tę samą listę i wszyscy chcą otrzymać mandat poselski.

Patrząc w ten sposób na listy PO, mamy do czynienia z konstrukcją sztuczną, z polowaniem na skóry, w wyniku którego Donald Tusk chce zrobić dobry wynik. I bardzo dobrze. Znane z marketingu pojęcie "rozmycia marki" dowodzi bowiem, że w podobnych przypadkach wyraźne marki, takie jak SLD, mają większe szanse.

Marek Siwiec
Wiceprzewodniczący PE

Powrot