Gorący temat
Napieralski: Panie Premierze, proszę nie karać tysięcy stoczniowców za nieuczciwość Pana politycznych kolegów! 23.03.2009

Gdy Donald Tusk ogłosił Polsce kolejny sukces, osiem tysięcy stoczniowców ze Szczecina i Gdańska zostało bez pomocy. Panu premierowi powieka nie drgnęła, gdy złożył tych ludzi i ich rodziny na ołtarzu politycznego zapotrzebowania na teatralne gesty. Donald Tusk zmusił firmę senatora Misiaka do rozwiązania kontraktu z Agencją Rozwoju Przemysłu. Przypomnijmy sobie co miał robić Misiak? Przygotować stoczniowców, którzy przez nieudolność prawicy (jednej i drugiej) wylecieli na bruk, do znalezienia sobie nowego zajęcia. Miał ich przekwalifikować, przygotować kursy, spowodować, żeby mieli szansę. Na wszystko Unia Europejska dała blisko 80 mln złotych. Te pieniądze przepadną. To dopiero nieroztropność i niegospodarność. Za tymi spektakularnymi ruchami stoi sam szef PO - pisze Grzegorz Napieralski, przewodniczący SLD, na swoim blogu.
Oczywiście, że Misiak był w ewidentnym konflikcie interesów. Oczywiście, że nie powinien dostać tego zamówienia. Ale na litość boską, dlaczego przez brak przyzwoitości jednego człowieka i kampanię prezydencką drugiego, mają cierpieć tysiące ludzi? Dlaczego wyrzuciliśmy 80 mln złotych do śmieci? Odpowiedź na to pytanie jest oczywista: bo takie było polityczne zapotrzebowanie. Monika Olejnik pytała mnie ostatnio w Zetce o co mi chodzi, przecież Misiak został wyrzucony, kontrakt zerwany, więc wszystko jest OK. Otóż nie jest OK. Bo Platforma robi to, co zwykle. Ludzi ma w nosie. Najważniejsze są gesty, słowa, podpowiedzi dobrze wyszkolonych PR-owców. A że osiem tysięcy ludzi musi sobie teraz radzić samemu? Co to Platformę obchodzi? To i tak nie ich elektorat. Przecież poszedł komunikat, że człowiek który zawinił został wyrzucony, a kontrakt, który budził wątpliwości, został unieważniony. Super! I cześć dziennikarzy (a za ich pośrednictwem część Polaków) to kupiła. Co teraz? Będzie kolejna pokazówka. Agencja Rozwoju Przemysłu rozpisuje przetarg… Na tę samą usługę. Przetarg będzie rozstrzygnięty za parę miesięcy. Unia wycofa więc swój wkład finansowy (z powodu opóźnień), a stoczniowcom będzie się zdecydowanie trudniej odnaleźć bez pomocy. Co ciekawe, w tym zamówieniu z wolnej reki (tym, które dostała firma Misiak), „została wybrana najlepsza firma”, zarzekał się jeszcze kilka dni temu przedstawiciel Agencji Rozwoju Przemysłu. To teraz co? Wybierzemy gorszą? Bo tak chce Donald Tusk? Panie Premierze, niech się Pan opamięta. Panu się całkiem pomyliło, wylał Pan dziecko z kąpielą. I jeszcze to CBA, które na polityczne zamówienie wpadło i szpera przerażonym pracownikom średniego szczebla w szafkach. Przecież to metody Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry.
Panie premierze, proszę nie karać tysięcy niewinnych ludzi za nieuczciwość Pańskich kolegów i Pana własną nieroztropność! Proszę nie zostawiać stoczniowców bez pomocy! Pańska słynna przyzwoitość naprawdę na to pozwala?
23.03.2009










