Gorący temat
Szymanek-Deresz: Spór pomiędzy prezydentem a premierem utrwala się

- Informacja ministerstwa spraw zagranicznych o tym, że około 100 dokumentów czeka na podpis prezydenta jest świadectwem tego, że spór pomiędzy prezydentem a premierem utrwala się – powiedziała Jolanta Szymanek-Deresz, wiceprzewodnicząca SLD podczas konferencji prasowej w Sejmie.
- Nominacje ambasadorów zgodnie z konstytucją należą do kompetencji prezydenta. I nie można ograniczać się do stwierdzenia, że prezydent podpisuje akt nominacji, bowiem ta prerogatywa prezydencka ma szersze znaczenie i nie odnosi się tylko do złożenia podpisu, ale również do prawa decydowania o tym, kto ma reprezentować Polskę w stosunkach bilateralnych – uważa wiceprzewodnicząca Sojuszu.
- Za czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego przez 10 lat stosowana była praktyka nigdy niepodważana polegająca na tym, że MSZ występowało do prezydenta ze wstępną propozycją obsady stanowiska w konkretnym kraju i zarówno miejsce sprawowania misji jak i termin jej rozpoczęcia było uzgadniane wstępnie z prezydentem – przypomniała Szymanek-Deresz.
- Po wstępnej zgodzie w przypadku prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na dokumencie MSZ było napisane słowo akceptuję. Po tej akceptacji ministerstwo spraw zagranicznych występowało o zgodę do państwa przyjmującego a później do komisji spraw zagranicznych w Sejmie o wyrażenie opinii – powiedziała.
- Po uzyskaniu tych dokumentów występowano do prezydenta z formalnym wnioskiem a głowa państwa podpisywała akt nominacji i postanowienie o nominowaniu ambasadora w danym kraju – mówiła posłanka Lewicy.
Zdaniem Szymanek-Deresz - ta praktyka została złamana przez premiera Donalda Tuska i stworzyła konflikt, którego rozwiązania nie widać.
Sojusz Lewicy Demokratycznej - mówiła wiceprzewodnicząca SLD - proponuje, aby wystąpienie do komisji spraw zagranicznych o opinię w sprawie ambasadora w danym kraju było opatrzone informacją czy ta kandydatura uzyskała wstępną zgodę prezydenta czy też nie.
Wenderlich: Jarosław Kaczyński wystąpił w roli akwizytora
W niedzielę na Jasnej Górze w Częstochowie rozprowadzane były zestawy startowe nowej sieci telefonii komórkowej „W Rodzinie”, wspólnego przedsięwzięcia Lux Veritatis i spółki CenterNet kontrolowanej przez NFI Midas Romana Karkosika.
Sieć, która ma komunikować społeczność skupioną wokół Radia Maryja, zaczęła działać w sobotę. Z tej okazji ojciec Tadeusz Rydzyk rozdał wiernym pół miliona moherowych berecików. W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim.
Zdaniem posła Lewicy Jerzego Wenderlicha prezes PiS zachował się jak akwizytor reklamując nową sieć „W Rodzinie”. - Jeśli w obecności 100 tys. osób prezes PiS mówi, że jeśli będzie ten telefon to on go kupi to jest to akwizycja – powiedział Wenderlich podczas konferencji prasowej w Sejmie.
Zdaniem posła Lewicy prezes Prawa i Sprawiedliwości ma większe kwalifikacje do tego, aby kierować tematycznym kanałem zajmującym się telesprzedażą, a nie partią polityczną.
13.07.2009










