Informacje lokalne
Ostrzeszów: Świnka dla Burmistrza
Termin - samo południe, 9 lipca. Miejsce - kancelaria burmistrza Ostrzeszowa. W tym dniu i w tym właśnie miejscu przedstawiciele zarządu Federacji Młodych Socjaldemokratów w Ostrzeszowie - Patryk Jędrowiak i Maksym Mielcarek, postanowili dać wyraz niezadowoleniu z postawy ostrzeszowskich radnych, którzy uchwałą Rady Miejskiej podwyższyli uposażenie burmistrza miasta i gminy o kwotę 1500zł.
Młodzi socjaldemokraci najpierw przed budynkiem UMiG zorganizowali króciutkie wystąpienie dla prasy, aby za jej pośrednictwem przekazać społeczeństwu, że decyzję radnych uważają za bardzo nieetyczną, tym bardziej w czasie światowego i krajowego kryzysu, który dotknął również Ostrzeszów, co uwidoczniło się dużą ilością zwolnień z pracy. Zwrócili uwagę, że roczna kwota burmistrzowskiej podwyżki mogłaby pokryć koszty kolonii dla dzieci z ubogich rodzin. Zaznaczyli również, że kadencja obecnego burmistrza kończy się już za rok, a propozycję podwyżki uposażenia złożył wiceburmistrz Mariusz Witek z PSL, który jest jednym z głównych kandydatów do objęcia stanowiska burmistrza po Stanisławie Wabnicu. Zasugerowano, że być może M. Witek chce w ten sposób podbić stawkę swoich przyszłych zarobków. Po tym wystąpieniu młodzi aktywiści udali się do burmistrza S. Wabnica, aby przekazać mu świnkę - skarbonkę i uświadomić, jak nieetyczne byłoby przyjęcie podwyżki. W ocenie Patryka Jędrowiaka, podobne skarbonki powinni dostać wszyscy radni, którzy głosowali za podwyżką.
Organizatorzy akcji, przekazując burmistrzowi małą, nomen omen, czerwoną, skarbonkę w kształcie świnki, wyrazili nadzieję, że burmistrz podwyżki nie przyjmie, a jeśli ją przyjmie, zaproponowali, aby została ona przeznaczona na dobry społeczny cel, którym mogłoby być opłacenie kolonii dla 50 dzieciaków, bo roczna kwota podwyżki na tyle właśnie wystarczy. – Dlatego jako symbol naszej troski o oszczędności w urzędzie miasta chciałbym wręczyć panu tę skarbonkę, zaznaczając, że jest ona jeszcze zamknięta i to od pana zależy, czy ją pan otworzy i zaopiekuje się budżetem naszego miasta, może symbolicznie, ale zapraszam - wypowiadając takie słowa Patryk Jędrowiak wręczył burmistrzowi skarbonkę.
Pan burmistrz Wabnic, odnosząc się do apelu, stwierdził, że nie ma możliwości niewykonania uchwały Rady, czyli praktycznego zrzeczenia się przyznanej podwyżki. Z uwagi na to, że był to jego czwarty dzień w pracy po „chorobowym”, dopiero po zapoznaniu się z dokumentami zajmie ostateczne stanowisko w tej sprawie. Jak mówił, problem polega na tym, że jeżeli środki są przeznaczone na wypłatę, to gdy przeznaczy się je na inne cele i tak trzeba będzie ponieść koszty na ZUS, Urząd Pracy i wszystkie pochodne. Lepiej by więc było, gdyby pieniądze te przeznaczono np. na kolonie dla dzieci w momencie uchwalania budżetu. Burmistrz zaznaczył, że nie uczestniczył w projektowaniu i uchwalaniu budżetu, ponieważ był wtedy na zwolnieniu lekarskim i nie miał wpływu na tę decyzję. Komentując decyzję radnych zaznaczył, że każdy ma swojego szefa, a jego szefami są radni, którzy przecież swój rozum mają.
Socjaliści kończąc spotkanie zaproponowali, aby informacja o decyzji burmistrza została przekazana za pośrednictwem mediów obecnych na tym spotkaniu. Pozwolę sobie zauważyć, że po tym zdarzeniu wyraźnie widać, iż rośnie grupa ludzi niezadowolonych z pracy naszych radnych i radni powinni wziąć to pod uwagę. Akcja zorganizowana przez młodych socjaldemokratów miała symboliczne znaczenie. Teraz wszystko zależy od decyzji burmistrza. Zobaczymy, czy apel ten poskutkuje wyjazdem 50 ubogich dzieci na kolonie, czy raczej spłynie po burmistrzu jak woda po kaczce.
Ja, głupiec, myślałem, że od kiedy społeczeństwo wybiera burmistrza w wyborach bezpośrednich, to właśnie społeczeństwo jest pracodawcą i szefem dla burmistrza i głos społeczny jest najważniejszy. No cóż, człowiek uczy się przez całe życie. Burmistrz Stanisław Wabnic, powołując się na art. 14 pkt 1 i 2 prawa prasowego, poprosił o przesłanie tekstu dotyczącego jego wypowiedzi do autoryzacji przed jej wydrukowaniem. I choć nie zamierzałem w sposób inny publikować lub rozpowszechniać informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych, o czym mówi pkt. 1. wspomnianego art. i w artykule nie cytuję dosłownie wypowiedzi burmistrza, o czym mowa w pkt. 2., gdyż była ona chaotyczna, to tekst do autoryzacji przesłałem. Pan burmistrz na urzędzie jest osobą publiczną, wypowiadał się w obecności innych dziennikarzy i co prawda nielicznego, ale jednak społeczeństwa. Zastanawiam się, czy ich myśl pan burmistrz też zamierza autoryzować.
Muszę dodać, że art. 6. pkt. 2. tegoż samego prawa prasowego mówi: „Organy państwowe, przedsiębiorstwa państwowe i inne państwowe jednostki organizacyjne oraz organizacje spółdzielcze są obowiązane do udzielania odpowiedzi na przekazaną im krytykę prasową bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu miesiąca.”
Szanowny Panie Burmistrzu, już wielokrotnie przekazywaliśmy za pomocą prasy taką właśnie „krytykę prasową” i nie doczekaliśmy się odpowiedzi. Pytam więc, dlaczego tylko my, jako prasa, mamy przestrzegać prawa? Dlaczego znając prawo prasowe
stosuje je Pan wybiórczo.
Jan Jangas
Czas ostrzeszowski rok XVI nr 29 (746)










