Informacje lokalne
Pałucki: Konsekwentnie dla mieszkańców Włocławka
Rozmowa z Andrzejem Pałuckim, prezydentem Włocławka.
Prezydencie, mija trzeci rok kadencji. Jakie inwestycje udało się zrealizować w tym czasie?
Wspólnie z zespołem fachowców udało nam się zrealizować ważne dla mieszkańców przedsięwzięcia. Mam tu na myśli nie tylko błyskawiczny (7 miesięcy – przyp. red.) gruntowny remont mostu stalowego. Wybudowaliśmy od podstaw 4 nowe ulice. Po latach dokończyliśmy remont ulicy Węglowej i Miłej. Powstały również nowe boiska sportowe, na których włocławianie mogą bezpiecznie rozwijać swoje umiejętności. Całkiem niedawno o takich inwestycjach tylko się mówiło. Ja, włocławianom przed wyborami to obiecałem i słowa dotrzymałem. Jednak w pełni zadowolony będę, gdy uda mi się zrobić wszystko, co obiecałem mieszkańcom. Wiem, że tak właśnie będzie.
Wówczas wiele Pan mówił również o ulicach gruntowych.
To prawda. Włocławek ma ich bardzo dużo, ale to się zmienia. Systematycznie kładziemy tam asfalt. Jestem z tego bardzo zadowolony, dlatego że w sposób gospodarski, bez wielkich nakładów finansowych udaje nam się porządkować część miasta.
No dobrze, ale w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z kilkoma protestami przeciwko inwestycjom. Z czego to wynika?
Tak naprawdę protesty te dotyczą dwóch inwestycji miejskich: rewitalizacji pl. Wolności oraz elementu większego projektu, którym jest przebudowa ul. Kapitulnej. Dla porównania powiem, że obecnie pracujemy nad kilkunastoma dużymi projektami. Przyczyn z pewnością jest kilka. Być może, pomimo że o inwestycjach tych mówimy od początku kadencji, a o konieczności przebudowy ul. Kapitulnej jeszcze dłużej, to do części mieszkańców nie dotarły precyzyjne informacje. Wykorzystały to osoby, którym na mieście nie zależy, a najważniejszym dla nich celem jest zablokowanie rozwoju miasta. Wykorzystały to ohydnie, bo okłamując włocławian.
Myśli Pan, że znalazł się ktoś, kto mógłby aż tak źle Włocławkowi życzyć?
Z wielką przykrością to mówię, ale tak. Pierwszy sygnał był już w ubiegłym roku, kiedy część radnych zablokowała budowę basenu miejskiego na zasadach partnerstwa publiczno-prywatnego. Proszę sobie wyobrazić, że w maju tego roku zgłosili się do mnie mieszkańcy, którzy mieli w rękach kartkę. Zdjęli ją z klatki schodowej bloku na jednostce „E”. Na kartce tej napisane były same kłamstwa, jak to prezydent chce z ul. Kapitulnej zrobić obwodnicę, postawione zostaną ekrany akustyczne i inne temu podobne bzdury. To świadczy najlepiej, że jest w naszym mieście grupa osób, dla której dobro mieszkańców się nie liczy. Przez te osoby włocławianie traktowani są jak narzędzia, które posłużyć mają zaspokojeniu własnych ambicji politycznych. Ja się z takim traktowaniem mieszkańców nie zgadzam.
A może to osoby tam mieszkające miały takie wątpliwości.
Kiedy pojawił się protest na ul. Kapitulnej, w marcu mój młodszy kolega Krzysztof Kukucki doprowadził do spotkania z radą mieszkańców jednostki „E”. W moim imieniu był Jacek Kuźniewicz, który jako zastępca prezydenta odpowiedzialny jest za rozwój miasta, byli także przedstawiciele Miejskiego Zarządu Dróg. Wiem, że wyjaśnione zostały wówczas wszystkie sporne kwestie. Dlaczego w maju, podczas kampanii wyborczej pojawiły się wspomniane kartki z kłamstwami? Dlaczego sprawa wróciła? Myślę, że włocławianie odpowiedzą sobie na te pytania właściwie.
A może lepiej zrezygnować z remontów ulic Kapitulnej, Fredry, czy też z przebudowy placu Wolności, skoro włocławianom to się nie podoba?
Nie mogę zrezygnować z inwestycji w mieście, bo wiem i słyszę od wielu mieszkańców głosy poparcia. Dostaję codziennie kilkadziesiąt e-maili, żebym nie rezygnował z inwestycji. Jak wiemy, zawiązała się nawet grupa włocławian, którzy „protestują przeciwko protestom”. Mając takie wsparcie od społeczeństwa nie mogę się ugiąć, tym bardziej, że otrzymujemy na nie dofinansowanie z Unii Europejskiej.
Skoro mieszkańcy Pana wspierają, to w czym tkwi problem?
Kilku polityków, wykorzystując niedoinformowanie mieszkańców, próbuje zablokować rozwój miasta. Dziwnym trafem przy dotychczasowych protestach pojawiają się ci sami działacze partyjni, którzy zamiast uspokajać, podgrzewają niepokoje i plotki, niemające nic wspólnego z prawdą, np. te, że na ul. Fredry będzie obwodnica. To przecież plotka, którą zdementowałem, wysyłając listy do mieszkańców tej ulicy. Działacze ci mówią, że to prezydent nie chce z nimi współpracować. A czy któryś z nich pofatygował się i zapoznał z dokumentami tych inwestycji? Nie, bo wówczas protesty byłyby bez sensu. A przecież chodzi tu o zwykłą walkę polityczną na zasadzie: „cel uświęca środki”. Jako gospodarzowi tego miasta zależy mi na jego rozwoju i współpracy ze wszystkimi ugrupowaniami. Zawsze podkreślam, że im mniej polityki w samorządzie, tym lepiej dla samorządu, a przede wszystkim dla mieszkańców.
A może proces konsultacji społecznych był źle przygotowany, może należałoby coś w tym zakresie zmienić?
Konsultacje w sprawie projektów unijnych odbywały się zgodnie z procedurami. Informowaliśmy o tym za pośrednictwem mediów, naszej strony internetowej i Biuletynu Informacji Publicznej. W ubiegłym roku włocławianie mogli oglądać wizualizacje najważniejszych zamierzeń na placu Wolności. Wówczas nie było żadnego głosu sprzeciwu. Podczas moich sobotnich dyżurów z mieszkańcami prezentujemy te wizualizacje tak, aby włocławianie mogli się z nimi zapoznać. W razie jakichkolwiek pytań odpowiadam na nie. Tymczasem jest tak, że kiedy inwestycja jest w pełni przygotowana: ma całą dokumentację, mechanizm dofinansowania, pojawiają się protesty. Ludzie protestują, bo mają dziurawą drogę, a kiedy chcemy im ją naprawić, też protestują. Trudno więc czasami zrozumieć niektóre głosy niezadowolenia.
Może tej informacji o nowych inwestycjach zmieniających Włocławek jest jeszcze za mało?
Właśnie dlatego pojawiła się ta publikacja. Mam nadzieję, że będzie miała ona charakter cykliczny. Zwłaszcza, że znalazły się we Włocławku formacje polityczne, które kłamstwem budować chcą poparcie społeczne. Jako gospodarz miasta nie mogę na to pozwolić. Włocławianie mają prawo być w sposób rzetelny informowani o tym, co się w mieście dzieje, jak się zmienia.
Działacze prawicy nie szczędzą panu krytyki, i to uprawianej w bulwarowym stylu. Może powinien Pan zareagować?
To jest właśnie moja reakcja - publikacja, z którą mam nadzieję, zapoznają się włocławianie. Nie mam zamiaru polemizować w takim stylu jak czynią to autorzy kłamliwych publikacji na mój temat, manipulując faktami w sposób bardzo żenujący, który absolutnie nie przystoi osobom tworzącym te artykuły, bo przecież są to osoby mające mandat zaufania publicznego, będące radnymi, zasiadające w parlamencie. Jest mi po prostu za tych ludzi wstyd, że można się posunąć do tak nieetycznych zachowań tym bardziej, że w nazwie ich ugrupowania figurują dwa bardzo ważne dla społeczeństwa obywatelskiego słowa: prawo i sprawiedliwość.
Znalazł się Pan w ogniu krytyki, a jej skala się nasila. Może Pana wizja miasta nie do końca jest zbieżna ze społecznymi oczekiwaniami?
Skala krytyki odzwierciedla skalę i rozmach inwestycji. Nie zgadzam się z tym, że te plany nie spełniają społecznych oczekiwań. Układałem je na bazie postulatów mieszkańców. Proszę mi odpowiedzieć na pytanie, czy mieszkańcy chcą mieć nowoczesne drogi, czy chcą mieć wyremontowaną krajową jedynkę, czy chcą mieć basen (budowa ruszy w przyszłym roku – przyp. red.), czy chcą, aby starówka w końcu zaczęła się zmieniać, czy powinny być warunki dla nowych inwestorów, czy chcemy w pełni korzystać z uroków naszego Zalewu? To wszystko realizujemy, zdobywając na to fundusze unijne. Oczywiście są to inwestycje długotrwałe, bo przygotowanie dokumentacji, przetargi, niestety pochłaniają wiele czasu, ale miasto już się zmienia. Jestem przekonany, że włocławianie tego chcą, ale politycy, którzy pragną za wszelką cenę zdobyć władzę przeszkadzają, bo im gorzej byłoby w mieście, tym większa dla nich szansa na zaspokojenie osobistych ambicji politycznych, które z troską o miasto nie mają nic wspólnego.
Źródło: Nasze Miasto Włocławek










