Gorący temat

Napieralski: Nie współpracuję z PiS

Z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym SLD i szefem Klubu Poselskiego Lewica rozmawiał na łamach „Polska The Times” Wiktor Świetlik.

Roman Giertych twierdzi, że na naszych oczach wykuwa się koalicja SLD-PiS. Będzie Pan ojcem historycznego porozumienia?

- Nie chcę odnosić się do tego, co opowiada Roman Giertych. To postać skompromitowana poglądami własnymi i swoich podopiecznych. A gdyby jego prognozy polityczne się sprawdzały, byłby dzisiaj w parlamencie.

To nie tylko Giertych mówi. Szanse na trwały sojusz Sojuszu z PiS są?

- Skądże! Różni nas prawie wszystko.

W TVP już tworzycie koalicję…

- Nie wiem, o jakiej koalicji pan mówi…

Proszę się tak nie krygować.

- To raczej Platforma dogadała się z Ligą Polskich Rodzin. Dziś w TVP jest koalicja właśnie tych dwóch partii. Podopiecznym Donalda Tuska nie wstyd dogadywać się z byłymi neofaszystami. Dziś rządzi tam kolega pana Giertycha Piotr Farfał, któremu stanowisko uratował minister skarbu Aleksander Grad. Politycy Platformy, w tym premier, a także politycy LPR są częstymi gośćmi TVP. Za to obrady parlamentu na żywo zostały zdjęte. Więc widzowie nawet nie mogą zobaczyć opozycji w działaniu.

Deale pomiędzy Platformą a ludźmi związanymi z LPR nie zmieniają faktu, że wy teraz dogadujecie się z PiS, którym do niedawna straszyliście. Jedynka dla PiS, Dwójka dla SLD?

- Nawet nie mamy przedstawiciela w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, która wybiera członków rad nadzorczych i kontroluje media publiczne.

Coraz częściej pojawiają się głosy, że można zacząć myśleć o koalicji z PiS, a elektorat Prawa i Sprawiedliwości patrzy na was z mniejszą antypatią niż na PO.

- Mogę tylko powiedzieć, że nasz program, stosunek do historii, wyznawane wartości zaczyna podzielać coraz większa grupa Polaków. Jeśli ktoś jest gotów podpisać się pod naszą deklaracją programową - proszę bardzo.

Na Jarosława Kaczyńskiego musi Pan trochę poczekać. A z którymi posłami PiS najczęściej pije pan wódkę?

- Nie piję.

Wcale?

- Z posłami PiS nie piję. Byłem uznawany za jednego z najbardziej antypisowskich posłów, kiedy ta partia rządziła. Nie bałem się mówić prawdy o CBA, z mojej inicjatywy przygotowaliśmy słynny spot o funkcjonowaniu tej służby.

To z kim Pan pije?

- Alkohol to dla mnie sfera prywatna. Nie mieszam go z polityką, bo to niezdrowy drink.

A z kim z PiS pan pije kawę?

 Mamy raczej służbowe relacje. Nie mam w PiS przyjaciół czy ulubieńców. Kiedyś często spotykałem w audycjach publicystycznych posła Adama Hofmana, jesteśmy z tego samego pokolenia, więc w niektórych sprawach myśleliśmy nieco podobnie. Ale to tyle.

Może Pan z ręką na sercu powiedzieć, że nie współpracujecie i nie będziecie współpracowali z PiS przy żadnych sprawach?

- Doraźne sojusze będziemy zawierali i z PiS, i z PO, i z PSL. A wszystko zależy od Platformy. Jeżeli zgodnie z sugestiami lewicy PO poprze projekty dotyczące zwiększenia liczby przedszkoli, podwyższenia płacy minimalnej, jeśli pojawią się dobre projekty dotyczące edukacji, na pewno współpraca będzie łatwiejsza.

Wasz elektorat woli, abyście współpracowali z PO niż z PiS…

- I w sprawach pożytecznych tak robimy. Problem w tym, że Platforma w przeszłości wielokrotnie nie dotrzymywała słowa.

A za co Platformie oberwie się od was we wrześniu, gdy ruszy sezon polityczny?

- Nie chcę tego sprowadzać do krytyki. Oczywiście chcemy zadać rządowi pytania o stocznię, czy wszystko przeprowadzono wedle procedur, jaka była wiarygodność kontrahenta itd. Ale dla nas ważne są ustawy i projekty, które składamy. Kluczowa od września będzie edukacja: wyprawki, dożywianie, i ile na to pójdzie. Oraz sprawy związane z kryzysem i rynkiem pracy.

Rządowy pakiet antykryzysowy właśnie wchodzi w życie…

- Będziemy bardzo uważnie obserwować to, jak rząd będzie kontrolował jego działanie. Zobaczymy, czy nie będzie dawał pracodawcom furtki do nadużyć. Kolejne sprawy to zawalona przez PO reforma służby zdrowia i przygotowywana przez rząd prywatyzacja, a także równouprawnienie kobiet i mężczyzn oraz in vitro - problemy, z którymi PO boi się zmierzyć. Lewica ma gotowe projekty rozwiązań we wszystkich tych sprawach.

I telewizję internetową, przez którą macie komunikować się z elektoratem. Wierzy Pan w takie metody dotarcia do wyborców?

- Śmiał się pan z naszej kampanii, a osiągnęliśmy dobry wynik. Ta telewizja to tylko jeden z wielu elementów. Robią ją młodzi, inteligentni ludzie, którzy łapią dobry kontakt ze swoimi rówieśnikami.

W SLD pojawią się nowi gwiazdorzy polityczni?

- Już dziś staramy się, żeby było widać kogoś poza Napieralskim, Szmajdzińskim i Kaliszem. Choćby młody poseł Bartosz Arłukowicz.

Macie wreszcie kandydata na prezydenta?

- Nie dajemy się wpisać w chorą sytuację, kiedy dwie największe partie od dwóch lat ogłaszają, że premier i prezydent będą kandydować, a ci zamiast rządzeniem krajem zajmują się kampanią. My mamy swój kalendarz wyborczy, gdy przyjdzie czas, wybierzemy kandydatkę lub kandydata.

Kandydatkę? Jolanta Szymanek-Deresz czy wciąż walczycie o Jolantę Kwaśniewską?

- Powiedziałem kandydatkę, bo Sojusz bardzo dba o równy status obu płci.

Będzie dbał w wyborach prezydenckich?

- Kandydata dopiero wyłonimy.

Albo kandydatkę - nie zapominajmy o równym statusie…

- Albo kandydatkę, ale i ona musiałaby się zgodzić.

25.08.2009

Powrot