Gorący temat

Grzegorz Napieralski przy telefonie „Trybuny“

Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski dyżurował wczoraj w redakcji „Trybuny”. Czytelnicy dzwonili non-stop, tematów do rozmowy nie brakowało.

Sporo kontrowersji wywołuje upolitycznienie zbliżających się obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej, zwłaszcza niezaproszenie na uroczystości gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Czytelnicy protestują przeciwko totalnemu negowaniu PRL i uznawaniu tego okresu za okupację. Nasz gość uspokajał, że lewica wystąpi wkrótce z akcją pod hasłem „Polska prawdy historycznej“. Czy zdoła się jednak przebić do mediów z faktami, które nie są wygodne dla polityków prawicy i dyspozycyjnych dziejopisarzy? Na przykład p.o. prezesa TVP Piotr Farfał wyrzucił z jesiennej ramówki program „Pryzmat“ prowadzony przez naszego redakcyjnego kolegę Przemysława Szubartowicza.

Sprzeciw - głównie starszego pokolenia - wywołuje również dzika prywatyzacja, a zwłaszcza niedawne zapowiedzi rządu o sprzedaży dalszych akcji takich spółek jak KGHM. Pojawiły się sygnały, że w niektórych rejonach kraju w prywatne ręce trafia ziemia zawierająca pokaźne złoża surowców naturalnych. Ponoć dzieje się tak m.in. wpółnocnej Wielkopolsce, gdzie jedna ze spółek weszła w posiadanie terenów z gazem ziemnym. - Czy jest to zgodne z konstytucją? - pytała jedna z Czytelniczek.

Niepokój wywołuje także obecne rozproszenie lewicy. - Faktem jest, że w strukturach
Sojuszu nie ma w tej chwili naszych byłych premierów: Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza, Leszka Millera i Marka Belki. To nie tylko ich wina. Dlatego zamierzam zorganizować jesienią spotkanie, które powinno usunąć różne animozje i wykorzystać doświadczenie tych ludzi - powiedział Grzegorz Napieralski.


Odpowiadając na kolejne pytanie szef SLD ze smutkiem przyznał, że w przyjętym pakiecie antykryzysowym brakuje konkretnych form wsparcia dla osób, a niekiedy całych rodzin, które straciły pracę. Premier i jego ministrowie pozostają głusi, a przecież zapowiadane szkolenia, lub dopłaty do kredytów hipotecznych wszystkiego nie załatwią.

W związku z nowym rokiem szkolnym Napieralski przypomniał, że planowane jeszcze przez minister Krystynę Łybacką rozpoczęcie edukacji szkolnej przez sześciolatków - w celu wyrównywania szans - zostało w obecnym kształcie zupełnie wypaczone. Projekt jest też fatalnie przygotowany. Dlatego sam się niepokoi, jakie wrażenia przyniesie po pierwszych dniach spędzonych w szkole jego sześcioletnia córka.

Przewodniczący SLD kilkakrotnie musiał zapewnić, że Sojusz nie boi się biskupów i będzie konsekwentnie występował za rzeczywistym rozdziałem Kościoła od państwa. - Nie podlizujcie się hierarchom, bo i tak nic nie zyskacie! - przestrzegała jedna z Czytelniczek.

Rozmówcy zwracali też uwagę na problemy lokalnych struktur SLD. Na przykład w Bydgoszczy nadal widoczne są konflikty i podziały personalne. Sytuację dodatkowo skomplikowało odejście do Parlamentu Europejskiego Janusza Zemkego, który cieszy się w środowisku dużym autorytetem.

Skarżono się też, że emeryci i renciści traktowani są od pewnego czasu w sanatoriach w upokarzający sposób. Mają gorsze wyżywienie i mniej zabiegów.

Na zakończenie telefonicznego spotkania Grzegorz Napieralski stwierdził: - Dotychczas za słabo walczyliśmy o swoje sprawy. Zbyt szybko się poddawaliśmy. Nawet kiedy nas opluwano - chowaliśmy głowy w piasek. To się musi zmienić.

28.08.2009

Powrot