Gorący temat

Napieralski: Mamy coś do zaproponowania

Z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym SLD, rozmawia na łamach „Trybuny” Piotr Ożadowicz

Sojusz Lewicy Demokratycznej powoli odrabia poparcie społeczne. W ostatnim sondażu przeprowadzonym przez TNS OBOP dla programu „Forum” 17 proc. ankietowanych zadeklarowało poparcie dla SLD. Skąd taki wzrost?

– Myślę, że bardzo powoli, ale systematycznie SLD odzyskuje swoją wiarygodność. Ludzie przypominają sobie nie tylko podejmowane przez prawicę próby oplucia SLD i przypisania nam fałszywych afer, ale pamiętają, że to Sojusz dwukrotnie wyprowadzał Polskę z kryzysu. Że to SLD wprowadził wiele przepisów i ustaw, które pomogły w zreformowaniu kraju nie krzywdząc ludzi. Myślę, że przy kłótni i sporze prezydenta i premiera oraz błędnych decyzjach ekipy Donalda Tuska, choćby tych dotyczących sprzedaży majątku stoczni, odebrania emerytur pomostowych, nieumiejętności planowania budżetu, Polacy szukają alternatywy. Powoli zaczyna się ona pojawiać właśnie w programie SLD.

Czy, Pana zdaniem, będzie to trwały trend wzrostu poparcia?

– Trudno dziś przewidywać, ale myślę, że tak. Wzrost poparcia dla lewicy obserwujemy już od dłuższego czasu. Przypominam, że punktem wyjścia były nasze najniższe notowania w roku 2008 przy czteroprocentowym poparciu, ale systematycznie nasza pozycja rośnie. Wydaje mi się, że będzie to stały wzrost poparcia i odzyskiwania zaufania. To musi oczywiście mobilizować wszystkie nasze struktury oraz ich liderów do wytrwałej pracy. Spotykania się z ludźmi i tłumaczenia im wielu spraw, które utrudniają im życie. Pokazywania alternatywy, czyli naszych pomysłów i naszych wniosków.

Wzrost poparcia dla Sojuszu to odpowiedź społeczeństwa na to, co robi dziś prawica. Na rządy neoliberalne, brak myślenia o ludziach, skupianie się tylko na tym, jak załatać budżetową dziurę.

Swoiste wotum nieufności?

– Myślę, że powoli do Polaków dociera to, że mimo wszystko ten rząd ich oszukuje. Próbuje zamazywać, czarować rzeczywistość. Ludzie zauważają, że nie chodzi o ich dobro, lecz wyłącznie o dobro najbogatszych. Chodzi mu o biznesmenów, o pieniądze, a nie o tych, którzy potrzebują opieki państwa. To powoli do świadomości opinii publicznej się przedostaje.

Co Sojusz zamierza zrobić, aby to poparcie utrzymać, a nawet zwiększyć?

– Przede wszystkim potrzebna jest bardzo aktywna praca w parlamencie. Rozumiem przez to składanie projektów konkretnych ustaw rozwiązujących problemy ludzkie, projektów pokazujących, że SLD ma swoje propozycje alternatywne dla błędnych decyzji rządu. Nie tylko krytyka, ale propozycje w sferze gospodarczej, społecznej, ale również światopoglądowej. Myślę, że musimy być również bardzo aktywni w bezpośrednich kontaktach z Polakami. Zdajemy sobie sprawę, że media są nieprzychylne lewicy. Wspierają szczególnie Platformę Obywatelską. My musimy pokazać przez naszą codzienną pracę, przez zaangażowanie naszych radnych, szefów rad wojewódzkich, burmistrzów, że jesteśmy prawdziwą, nowoczesną lewicą i mamy coś do zaproponowania. To spowoduje, że staniemy się realną alternatywą dla rządów prawicy i możemy być formacją, która będzie szła po władzę.

07.09.2009

Powrot