Blogosfera

Napieralski: Przygotowujemy się do kampanii samorządowej 2010 r.

Z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej rozmawiała na łamach „Kuriera Szczecińskiego” Magdalena Szczepkowska.

– CZY czuje się pan przybity?

– Nie…

– Piję do nowej akcji Sojuszu „Przybij piątkę Napieralskiemu”. Proszę powiedzieć, co to za pomysł?

– Przygotowujemy się do kampanii samorządowej 2010 roku i chcemy odwiedzić jak najwięcej gmin oraz powiatów. W związku z tym w całym kraju organizujemy spotkania z wyborcami. Osobiście bardzo lubię jeździć po Polsce, więc cieszę się na tę formę kontaktu. Akcja już się rozpoczęła. Spotkania mają charakter otwarty. Każdy może na nie przyjść i poznać nasz program.

– Hasło spotkań brzmi bardzo młodzieżowo. Czy to znaczy, że stawiacie na najmłodszych wyborców?

– Nie ukrywam, że chcemy „trafić” do ludzi młodych. Zależy nam na osiemnastolatkach, którzy będą głosować po raz pierwszy. Ale oczywiście planujemy zachęcić do naszych projektów także inne osoby.

– Kto jeszcze będzie mógł się poczuć… na luzie z Grzegorzem Napieralskim?

– Nie ograniczamy się. Nie ukrywam jednak, że bardzo chciałbym przekonać do naszych poglądów przedsiębiorczych rolników. Czerwcowe wybory do Parlamentu Europejskiego pokazały, że ludzie powoli patrzą na nas jak na alternatywę i dostrzegają nasze pomysły. Działania Sojuszu śledzą także polityczni konkurenci. Nasze pomysły kopiuje już Platforma Obywatelska. Jej członkowie zaczęli przyjeżdżać na dożynki, kiedy zorientowali się, że politycy SLD aktywnie w nich uczestniczą.

– Kilka dni temu z całą rodziną przeprowadził się pan ze Szczecina do Warszawy. Czy zmiana się udała?

– Nadal jestem zameldowany w Szczecinie. To jest moje miasto i przeprowadzając się z rodziną do Warszawy, nie uciekam ze Szczecina. Nadal będę tu startował w wyborach parlamentarnych. Ale niestety obowiązki przewodniczącego partii i sejmowego klubu SLD zajmują mi bardzo dużo czasu w Warszawie. Nie chciałem, żeby moje córki, które do tej pory razem z żoną mieszkały w Szczecinie, oglądały mnie tylko w telewizji. Stąd ta decyzja. Po kilku dniach mogę powiedzieć, że podjęliśmy dobrą decyzję. Teraz po pracy mogę bawić się z córkami. Nie zmienia to jednak faktu, że w każdy poniedziałek będę w Szczecinie na dyżurze poselskim.

11.09.2009

Powrot