Blogosfera
SENYSZYN: IN POCHWA VERITAS, CZYLI PRAWO NATURALNEJ GŁUPOTY

Pod obrady Sejmu, jak bumerang, wraca uchwalanie prawa naturalnego. Wprawdzie nikt nie wie, co ono oznacza, ale jest popierane przez biskupów. Dla zawścieczonej ideologicznie prawicy to dostateczna rekomendacja. Innej nie potrzebuje.
Wytyczne Kościoła są proste, jak konstrukcja cepa i do sejmowych cepów skierowane: zakazać in vitro. Argument jest jeden. Humorystyczny. Zapłodnienie in vitro to "niedopuszczalna ingerencja w prawa natury". Ta, pochodząca z listu biskupów do parlamentarzystów, ryzykowna konstrukcja logiczna oznacza, że są także ingerencje dopuszczalne. Prawo naturalne można zatem zmieniać, ale wyłącznie w zakresie akceptowanym i nakazanym przez polskich sutannowych. Gdyby in vitro było biskupom potrzebne, stanowiłoby ingerencję dopuszczalną. Może nawet wierni wznosiliby modły o powodzenie zabiegów sztucznego zapłodnienia, jak modlili się już w intencji toruńskich wierceń geotermalnych.
Podpisany pod listem o. Rębacz przekonuje wręcz, że in vitro należy do "cywilizacji kłamstwa, egoizmu i śmierci", a zapłodnienie tradycyjną metodą penis-pochwa do "cywilizacji prawdy, miłości i życia". Jednym słowem in pochwa veritas, a nie in vitro. Kolejny zakonnik, który przekonuje do uroków seksu, zapomina, że in vitro stosują tylko ci, którzy nie mają możliwości poczęcia upragnionego dziecka metodą tradycyjną. Oczywiście dużo przyjemniejszą, ale do tego nie muszą przekonywać duchowni. Seks i bez księżowskich nawoływań ma dostatecznie wielu zwolenników.
Joanna Senyszyn
Eurodeputowana SLD
11.09.2009










