Blogosfera
Napieralski: Nie ma kolaboracji

Z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym SLD, rozmawia na łamach „Trybuny” Ewa Rosolak.
Podczas konferencji w obronie polskiej rodziny zaprotestował Pan przeciw zawłaszczaniu tego zagadnienia przez prawicę. Jednocześnie zaprezentował Pan odmienne od dotychczasowego podejście do problematyki rodziny.
– Dałem wyraz irytacji z powodu zawłaszczania problematyki rodzinnej przez prawicę, gdyż jej działania w tym zakresie są szumne i pozorne. Zaproponowałem, byśmy na sprawy rodziny popatrzyli systemowo i spróbowali znaleźć rozwiązania, które byłyby pakietem poszczególnych sposobów. Bo dla nas rodzina to nie tylko rodzice i dzieci, ale także starsi jej członkowie, seniorzy – czyli zbiór osób, które razem mieszkają, pomagają sobie i dbają o rozwój. Europejska lewica także o tym mówi przypominając, że państwo jest od tego, aby wspomagać rodzinę i jej członków od urodzenia aż do śmierci.
Co mieści się w zaproponowanym przez Pana pakiecie?
– Po pierwsze: młode małżeństwo musi mieć dostęp do mieszkania, wyremontowania go i urządzenia. Nie ma takiego systemu pomocy, dla biedniejszych rodzin nie ma mieszkań socjalnych, dla osób lepiej uposażonych, ale przecież nie na tyle bogatych, żeby mogły kupić mieszkanie, nie ma kredytów preferencyjnych.
Drugi moment, w którym potrzebna jest pomoc państwa, to chwila, w której rodzi się dziecko. Jeśli rodzina nie radzi sobie finansowo, to powinna móc liczyć na zasiłki i inne formy pomocy państwa. Prawica wymyśliła becikowe – strzał jednorazowy skierowany do potrzebujących i niepotrzebujących, a więc bardziej propagandowy niż rzeczywiście pomocny. Dziś powinniśmy stworzyć taki system wspomagający, który dziecku pozwoli się rozwijać. Tymczasem jesteśmy państwem, w którym jest najmniej żłobków, a z naszą liczbą przedszkoli też ciągniemy się na samym końcu. Przez to kobieta nie może iść do pracy, obniża się więc status majątkowy rodziny. Proponowaliśmy na początku tego roku, by zrobić Narodowy Program Szkół i Przedszkoli. Ale dziś profesor Kabaj przypomina, że budujemy stadiony i wielkie obiekty handlowe, a nie przedszkola i żłobki.
Tego pakietu brakuje na każdym etapie życia. W szkole też nie jest najlepiej.
– Zgoda. Nie ma wspierania rodziny ani na poziomie szkół podstawowych i ponadpodstawowych, ani na poziomie uczelni. Państwo ciągle zapomina, że ma obowiązek dać równe możliwości wszystkim dzieciom, zwłaszcza biednym, czy pochodzącym z małych miejscowości. Ciągle mówię o równych możliwościach, bo tylko wiedza, umiejętności, słowem wykształcenie daje przepustkę do dobrej pracy. Praca także powinna się znaleźć w pakiecie pomocy państwa. Dostępność do niej jest ważna szczególnie w odniesieniu do kobiet, które są bardzo obciążone łączeniem obowiązków zawodowych i rodzinnych. Chodzi więc o to, by powstawały firmy, w których możliwy jest elastyczny czas pracy, by możliwe było zsynchronizowanie czasu pracy przedszkoli i żłobków z czasem pracy rodziców. Obecny rząd nie przedstawia w tych kwestiach żadnych rozsądnych rozwiązań.
Idę o zakład, że Pańskie wystąpienie, choć bardzo potrzebne, nie będzie miało ani jednej dziesiątej tej popularności, która stała się Pana udziałem po kolaboracji z PiS.
– Nie ma kolaboracji. Jest po prostu zła ustawa medialna, którą na szczęście udało nam się wrzucić do kosza. I to, że PiS zagłosowało tak jak SLD, to dobrze. Nie chciałbym, żeby Sojusz był wpychany w objęcia jednej, drugiej, czy trzeciej partii. Mamy swoją odrębną politykę. Nie mogą nas atakować ani PiS wmawiając, że jesteśmy z liberałami z PO, ani Platforma, że jesteśmy z konserwatystami z PiS. Mamy swoje poglądy i chcemy realizować własny program.
Czyta Pan przecież gazety, które każdego dna piszą o tym, jak dogaduje się Pan z ludźmi z PiS; że załatwiacie podział stanowisk we władzach telewizyjnych etc...
– Politycy Platformy Obywatelskiej, którzy już dzielili posady w telewizji, już chcieli ją prywatyzować; dzisiaj nie mogą tego zrobić. Ich agresja jest więc olbrzymia. Powtarzam więc: nie wyobrażam sobie koalicji z PiS, formacją, która razem z PO uchwaliła ustawę o CBA, razem z Platformą rozwiązała Wojskowe Służby Informacyjne, dzięki czemu jesteśmy dziś osłabieni w Afganistanie; która razem z PO przygotowała ustawę o lustracji przez nas zaskarżoną do Trybunału Konstytucyjnego. Rozziew programowy jest naprawdę duży.
Kiedy lewica wystawi kandydata na prezydenta. Czas jest ku temu najwyższy.
– Nie chcemy poddać się histerii. Od pewnego czasu Donald Tusk i Lech Kaczyński nie ukrywają, że prowadzą kampanię wyborczą, więc wszyscy dopytują o naszego kandydata. Przypominam więc, że mamy ponad rok do wyborów prezydenckich, mamy swój kalendarz ustalony we władzach SLD i tego kalendarza będziemy się trzymać. Na pewno nasza kandydatka, albo nasz kandydat nie będzie ogłoszony z opóźnieniem.
Kogo z grupy kilkunastu „chodzących na giełdzie” nazwisk można wymienić jako faworyta?
– Ustaliliśmy, że o nazwiskach w mediach nie rozmawiamy. Nie chciałbym tej zasady łamać.
16.09.2009










