Gorący temat

Wystąpienie Marka Wikińskiego, wiceprzewodniczącego Klubu Poselskiego Lewica podczas debaty w Sejmie nad rządową informacją o przebiegu prac nad projektem zmian w tzw. ustawie hazardowej

Panie premierze, słuchając informacji rządu miałem wrażenie, że minister Boni czyta rozkład jazdy pociągów! Tylko, że wszystkie te pociągi jadą do WROCŁAWIA.

Akt I.

Dymisje dla najlepszych – czyli cała prawda o Platformie

Afera hazardowa i wszystko co stało się w ciągu ostatnich kilku dni, z wczorajszymi wydarzeniami na czele to doskonałe podsumowanie dwóch lat rządów Platformy Obywatelskiej.
To w zasadzie Platforma w pigułce.

Bo czym były popisowe ścięcia ministerialnych głów? Pustymi gestami aktora w kiepsko wyreżyserowanym spektaklu. Efekt nie był obliczony na dokonanie gruntownych zmian, ale zadowolenie opinii publicznej, które potem przełoży się na słupki sondażowe. Czy premier zakłada, że Polacy są aż tak naiwni?

Sięgnijmy nieco głębiej i spróbujmy przeanalizować to, co się stało.
Donald Tusk odwołuje sześciu swoich ministrów a jednocześnie mówi nam wszystkim – mam do nich 100 procentowe zaufanie – czytaj są krystalicznie czyści. Jak łza. To, po co ich odwołuje!?

Mało tego! Premier mówi nam – sami poprosili mnie o dymisję.
Coś niebywałego. O godzinie 13 minister Czuma prosi o dymisję, a jeszcze rano mówi, że nie ma sobie nic do zarzucenia i o odejściu z rządu nie myśli. Co za cudowna metamorfoza.

Ma pan 100 procentowe zaufanie do ministra Czumy, który na samym początku afery rozgrzeszył „Zbycha” i „Mira”.

To nie są realne decyzje odpowiedzialnego premiera, który stoi na czele prawie 40 milionowego narodu. To nic innego jak proste wykonanie poleceń speców od pijaru, którzy przez ostatnie kilka dni nerwowo naradzali się w Kancelarii Premiera. Wymyślili pozorowaną ucieczkę do przodu, która ma zmylić opinię publiczną i zamknąć usta opozycji.

To pewnie oni doradzili premierowi by przeniósł aferę na grunt pojedynku politycznego.

To ich dziełem jest wymiana polityki miłości na politykę wojny.
Zamiast zmierzyć się z realnym problem i doprowadzić do jak najszybszego wyjaśnienia kompromitującej afery hazardowej szef rządu rozpoczął kolejny radosny taniec strusia w piaskownicy. Taniec, który ma doprowadzić Donalda Tuska do prezydentury. Ale w ten sposób nie dojdzie pan do Pałacu Prezydenckiego. Co najwyżej do popularnego programu w telewizji. Albo doczołga się pan do fotela prezydenckiego, rzucając na pożarcie kolejnych swoich kolegów.


Akt II.
Przeciek – czyli kto puścił farbę

Trzeba to koniecznie wyjaśnić. Zapisy podsłuchów CBA niemal jednoznacznie wskazują na to, że doszło do przecieku.

Komisja śledcza

Od miłości do wojny – czyli kolejna zadyma w prawicowej rodzinie.

Teraz Platforma przybrała wojenne barwy i będzie się biła w Sejmie. Biła z PiS.
Premier odesłał tam najlepszych ludzi. Najlepszych – czyli tych, którzy musieli odejść z rządu.

Jak to interpretować? Co tam rząd, co tam kierowanie sprawami kraju, przecież trzeba naparzać się w Sejmie. Panie premierze! Cztery lata zabijacie się już z PiS-em. I co ma z tego Polska? Co mają Polacy? Kolejne pyskówki, wojny o krzesła,  samolot, po których śmieje się z was cała Europa.
Panie premierze, a może zamiast się bić, weźcie się po prostu do pracy. Za to wam przecież płacą obywatele.

Za chwilę miną dwa lata rządów PO. Smutny to będzie bilans. Nie będziecie się mieli czym pochwalić.
Powie pan, że wszystko przez kryzys. Marne to wytłumaczenie, tym bardziej, że przez długie miesiące zaklinaliście rzeczywistość i wmawialiście wszystkim, że nas kryzys nie dotknie.

Teraz zafundowaliście Polakom 52 miliardową dziurę w budżecie. Którą my wszyscy będziemy musieli załatać. Jesteście w tym mistrzami – wielu z was siedziało w tych ławach, tylko, że pod innym szyldem. Szyldem AWS. Wtedy też zostawiliście w spadku dziurę Bauca, z którą lewicowy rząd Leszka Millera musiał się zmierzyć.

Będzie się pan pewnie usprawiedliwiał i chwalił, że polska gospodarka na tle tych europejskich i tak ma się nieźle. Żadna to wasza zasługa. To efekt ciężkiej pracy Polaków, którzy codziennie w pocie czoła zarabiają na chleb. Pracują i boją się o swoją pracę. Co dla nich przygotowaliście? Pakiet antykryzysowy. A raczej antypracowniczy - bo przepisy, które wprowadziliście w życie pozwalają pracodawcy w zasadzie na wszystko.

Weźcie się do roboty, bo inaczej zostaną po was Misiak – załatwiacze – Zbychu i Miro, minister sprawiedliwości, który nie spłacał długów i ma bogatą kartotekę w amerykańskich sądach, i który nigdy nie wie, co może powiedzieć. Bo zostanie po was
rzecznik rządu, który był cieciem u niemieckiego biznesmena, poseł narkoman i radny oskarżony o pobicie policjanta.


Akt III.
Nowy język - czyli KGB na cmentarzu

Obiecywaliście Polakom zmianę stylu uprawiania polityki a dzisiaj wprost nawołujecie do politycznej wojny. Jeszcze niedawno premier mówił o cudach, miłości, nadziei i zaufaniu.
Od wczoraj mówi o boju, bitwie, froncie, przegrupowaniu sił. Skąd ta wojenna retoryka.?!

Obiecywaliście wprowadzić do debaty publicznej i do słownika politycznego nowy język. No to mamy próbkę tego lepszego języka
- jedna ze służb państwowych to – KGB
- Minister sportu – to Miro
- A kim jest idiota? – Ano wiceministrem finansów
Nie wiem czy profesor Miodek byłby z was dumny. Ze stacji benzynowych i cmentarza uczyniliście symbol potajemnych spotkań z biznesmenami.
To są te nowe standardy, które obiecywał Polakom premier Tusk i Platforma Obywatelska.

Akt IV
CBA – za błędy trzeba płacić

Dzisiaj oskarżacie CBA i Mariusza Kamińskiego o zmontowanie prowokacji i zastawienie politycznej pułapki na rząd Platformy Obywatelskiej. Teraz? A czy przypadkiem nie powinniście mocno uderzyć się w pierś?

CBA to także wasze dziecko. Spłodziliście go razem z PiS. I to nie in vitro, bo wy w in vitro nie wierzycie. To się stało tutaj na tej sali na oczach wszystkich Polaków.

Przestrzegaliśmy was wielokrotnie, że wydajecie na światy polityczną policję, która będzie naruszała prawa obywateli. I testowało ludzi. Próbowało ich łamać. Wielokrotnie pytaliśmy o granice prowokacji i zwracaliśmy uwagę, że trzeba skupić się na ściganiu przestępców. A nie prowokować i zachęcać ludzi do popełnienia przestępstwa.
Nie słuchaliście nas.

Wymiana Kamińskiego to tylko półśrodek. Potrzebne są systemowe rozwiązania. Co w takim razie macie na tym polu do zaproponowania? Czy w ogóle jesteście przygotowani
do dyskusji na ten temat? SLD zgłosił projekt zmian ustawy o CBA.


Akt V.
 Kastracja – czyli jak powiesić się na własnym języku

Przez ostatnie dwa lata wielokrotnie udowodniliście, że jesteście mistrzami pozorów, a wasze pięknie brzmiące zapowiedzi z kampanii okazały się nic nie znaczącymi frazesami. Wystarczy przypomnieć ile razy powiesiliście się na własny języku.
Nazbierało się tego. Oj nazbierało.
Mały cytat:
- Korupcja zaczyna się zwykle od drobnych nieprawości. Od wyjazdu służbowym samochodem po zakupy czy od używania ochrony do noszenia tych zakupów. Od rzemyczka do stryczka – mówiła pani minister Julia Pitera. Piękne słowa. Tylko co robi
niedługo potem pierwsza śledcza tej ekipy? Jedzie służbowym samochodem na urodzinową imprezę partyjnego kolegi. (Andrzeja Halickiego – media o tym informowały)
Ktoś powie mała sprawa, SLD się czepia.
Ale to przecież pani minister mówiła, że od małych spraw zaczynają się wielkie przekręty.

Oto inny przykład.
Prasa ujawnia, że rzecznik polskiego rządu prowadzi jakieś tajemnicze interesy i mieszka u niemieckiego biznesmena. Po godzinach robi tam za dozorcę!
Także w czasie, kiedy odpowiada w polskim rządzie za służby specjalne. Coś niebywałego.
Mało tego! Nie wykazuje tego faktu w rejestrze korzyści, nie odprowadza podatków – choć wszyscy eksperci mówi zgodnie,  że łamie prawo. Co robi Julia Pitera, która jeszcze niedawno ścigała dorsza za osiem złotych? Jak ryba nabiera wody w usta.
A co robi premier? – Jeśli wynik kontroli CBA będzie niekorzystny, Graś zostanie zdymisjonowany – zapowiada premier.
CBA składa zawiadomienie do prokuratury. Co na to szef rządu? Z uśmiechem na ustach rozgrzesza swojego ministra.
A przecież wszyscy są zgodni, co do tego, że pełnienie funkcji przez ministra, gdy zajmuje się nim prokuratura, to jawny konflikt interesów i naruszenie podstawowych standardów.

Ale to nie pierwszy i ostatni przykład, kiedy premier okłamuje Polaków. Bo co zrobił z ministrem Gradem? Co z jego zapowiedzianą dymisją?
Zakpiliście ze stoczniowców! Przed wyborami – bo tak wam było wygodnie – powiedzieliście, że macie inwestora, że będzie produkował statki. I czym to się wszystko skończyło. Potężnym katarem…

Skończcie wreszcie z polityką pozorowanych ruchów. Przestańcie być „za a nawet przeciw”. I nie prowadźcie polityki w oparciu o słupki sondaży.
- Jesteśmy za przymusową kastracją – ogłasza premier. Ogłasza, choć wie, że w cywilizowany świecie nie da się takiego przepisu wprowadzić.
Ale co tam prawda. Liczy się chwilowy zabieg Pijarowski. Dwa punkty procentowe w sondażach. Tyle, że potem ten sam rząd bije na alarm i pisze list w obronie Romana Polańskiego. Wiem, że zabrzmi to gorzko – ale dlaczego nie jesteście konsekwentni?


EPILOG

Panie premierze, jeżeli nie chce pan, aby ten piękny okręt, okręt z napisem „Polska” nie wpłynął na mieliznę, zmieńmy prawo na lepsze. My proponujemy zmiany w ustawie, o CBA, a także proponujemy zmianę prawa, w taki sposób tak, aby każdy obywatel, każdy uczciwy przedsiębiorca miał równy wpływ na tworzenie ustaw. Ażeby nie znajomości i dostęp do ucha polityków PO, a prawo wynikające z konstytucji.


Wystąpienie Marka Wikińskiego, wiceprzewodniczącego Klubu Poselskiego Lewica podczas debaty w Sejmie nad rządową informacją o przebiegu prac nad projektem zmian w tzw. ustawie hazardowej

08.10.2009

 

Powrot