Gorący temat

Wystąpienie Grzegorza Napieralskiego, przewodniczącego SLD i szefa Klubu Poselskiego Lewica podczas sejmowej debaty nad ustawą budżetową

Bryndza budżetowa. Wiedzą Państwo kto to powiedział? Jeden z nielicznych, którzy w Platformie znają się na pieniądzach. Skarbnik Platformy, Mirosław Miro Drzewiecki. Bryndza budżetowa – tak były minister określił sytuację i trudno się nie zgodzić z tą szczerą definicją.

Otoczenie Donalda Tuska najwyraźniej lubi hazard. Ale wpychanie Polski w 52-miliardowy dług, to już nie jest zagranie hazardowe. Bo w hazardzie często  się nie udaje, o czym przekonali się politycy Platformy, ale czasem się też udaje. A z taką gigantyczną dziurą budżetową się nie uda. Nie uda się dynamiczny rozwój, nie uda się pogoń za Europą, nie uda się wyrównywanie szans. 

Mam przed sobą kolejny cytat, kolejnego klasyka z PO: „Najważniejsze to utrzymać deficyt na poziomie 18 mld zł. Wyobraźmy sobie,  że pod wpływem opozycji zwiększamy deficyt. Co się wtedy dzieje? -Tracimy wiarygodność, jako kraj, rosną raty kredytów, znacząco spadają możliwości wydatkowe państwa przede wszystkim odczują to najubożsi, drastycznie zwiększają się koszty obsługi długu zagranicznego.” Czyja to argumentacja? Ministra Rostowskiego! Z grudnia 2008 roku. Przecież to kompromitujące. Minister Rostowski mylił się tak wiele razy w swoich założeniach i planach, że można się spodziewać kolejnej pomyłki.

Jeśli dług Polski przekroczy 55 proc. PKB, to emerytów, rencistów i budżetówkę czeka katastrofa! A minister Rostowski, bez większego stresu przyznaje, że to przekroczenie zależy głównie od powodzenia prywatyzacji, z której chce uzyskać 25 mld złotych. Pan tańczy na linie, panie ministrze. Pan ryzykuje stabilność finansową milionów Polaków, panie premierze! Przekroczenie 55 proc. PKB oznaczałoby zamrożenie rent i emerytur, oznaczałoby zero jakichkolwiek podwyżek płac i konieczność natychmiastowego uporania się z deficytem, czyli znalezienia 50 miliardów złotych.

Dlaczego się pogrążamy? Dlaczego rząd przejada nawet fundusz rezerwy demograficznej, ryzykując całkowitą zapaść systemu emerytalnego? Bo ten budżet jest obliczony na doczołganie się do wyborów prezydenckich! Z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że pan premier Rzeczpospolitej Polskiej jest gotów doprowadzić Polskę do zapaści finansowej, byle tylko zrealizować swój polityczny cel: zająć fotel prezydencki. Mamy do czynienia z taką samą sytuacją, jak przed wyborami europejskimi. Do dnia wyborów nie było kryzysu, do dnia wyborów prywatyzacja Stoczni Gdańskiej szła, jak po maśle, do dnia wyborów mamiliście ludzi podwyżkami, do dnia wyborów podawaliście nawet, że będziemy mieli 5-procentowy wzrost PKB.

Ten budżet, będzie skutkował, co raz większym rozwarstwieniem społecznym. Przybędzie ludzi ubogich. Ten budżet nas uwstecznia. Podwójnie: bo z jednej strony nie potraficie zaopiekować się Polakami, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, a z drugiej planujecie zbudowanie 48 kilometrów i 600 metrów autostrad. Jadąc z przepisową prędkością przejedziemy po tej autostradzie w 22 minuty i 40 sekund. A poseł Kurski w 10 minut.

Ten budżet uwstecznia nas także, jako kraj europejski. Bo przyznajecie sobie milion złotych na nagrody a 400 tysiącom Polaków odmawiacie prawa do dożywania. Tak, ten rząd odebrał prawo do ciepłego posiłku 400 tysiącom ludzi. Przez działania tego rządu, posiłku nie dostanie 200 tys. dzieci. Bo doszliście do wniosku, że jak ktoś ma w rodzinie 504 złote na głowę, to już jest krezusem i dożywanie mu się nie należy. Panie premierze, a pamięta Pan, jak na tej Sali zapewniał Pan, że każdy głodny człowiek dostanie pomoc? I co dzisiaj Pan o tym myśli?

3,5 mln polskich dzieci nie będzie miało ulgi w podatku dochodowym. Te dzieciaki są za biedne, żeby dostać ulgę! Bogatsze rodziny będą miały 1.173 złote ulgi na każde dziecko.  Ale nie skorzystają z tego dobrodziejstwa dzieci z rodzin najuboższych, bo ich rodzice tak mało zarabiają, że nie mają z czego odliczać tej ulgi!

Panie premierze, czy Pan wie, że wskutek działań podjętych przez pana rząd:

1. 170 tysięcy polskich rodzin jest pozbawionych jakiegokolwiek dochodu?
2. Milion polskich rodzin ma dochód nie mniejszy, niż 250 złotych na głowę?
3. Milion sześćset tysięcy Polaków będzie w przyszłym roku bez pracy i bez prawa do zasiłku? Ci ludzie Pana nie interesują?

To jest nie tylko budżet, który nas uwstecznia. To jest również budżet małych oszustw. Bowiem zakłada realne podwyższanie podatków. Wzrośnie akcyza na benzynę. Już teraz w każdy litrze benzyny jest 1,40 czystego podatku akcyzowego. Gdy wzrośnie cena benzyny, to wzrosną ceny wszystkiego. Chleba, wywozu śmieci, wszystkich usług komunalnych i większości towarów. Wzrośnie też cena energii elektrycznej i gazu. Jednoprocentowa inflacja, którą założyliście jest kpiną.

Ludzie nie mają już, na czym oszczędzać. Minister Rostowski wyliczył, że spadek konsumpcji wyniesie zaledwie jeden procent. Średnio. W wielkich liczbach nie ma to znaczenia, bo prezes banku, czy zaprzyjaźniony z politykami PO, właściciel kasyna, który zarabia 300 tysięcy miesięcznie, będzie wydawał tyle samo. Ale dobrze zarabiająca pielęgniarka, czy nauczycielka (!) naprawdę nie ma już, na czym oszczędzać. Dla wielu Polaków wasz budżet będzie oznaczał biedę i niedojadanie. Ludziom będzie się żyło gorzej. Wasz budżet oznacza, że nie zapłacą czynszu, zrezygnują z normalnych radości życia, nie pójdą do kina, nie kupią książki i nie wyślą dziecka na wycieczkę. Ten budżet nie daje ludziom nadziei. Mimo inflacji, nie podnosicie minimalnego wynagrodzenia w stopniu umożliwiającym normalną egzystencję.

Panie premierze, czy Pan wie, że liczba Polaków, którzy od lipca nie są w stanie spłacać kredytów, wzrosła do prawie półtora miliona?

Państwo musi zapewnić pomoc ludziom. Pomoc w realizacji podstawowych potrzeb. Bo nie ma pieniędzy na przedszkola, nie ma pieniędzy na kontrakty dla szpitali, dzięki czemu część oddziałów będzie znów od września czy października pozamykana. Nie ma pieniędzy na bezpieczeństwo. Nie ma pieniędzy na edukację.

Z drugiej strony nie ma nawet próby walki z szarą strefą. Nie ma nawet próby poszerzenia bazy podatkowej. Nie ma nawet próby realizacji solidaryzmu społecznego.

Ale trzeba przyznać, bywacie też hojni: 200 mln na IPN, 1,5 mld na kościół katolicki, 2 mld złotych na misje wojskowe, z czego miażdżąca większość idzie na Afganistan. To są źle wydane pieniądze!

Premier Donald Tusk powiedział, że idzie na wojnę. Bo teraz wszystko podporządkuje swojej kampanii wyborczej. Poświęcił już swoich ministrów. Teraz chce poświęcić stabilność gospodarczą Polski. Powiedzmy to głośno: to jest budżet podporządkowany jednemu celowi. Doczołganiu się do pałacu prezydenckiego. A później, niech się dzieje, co chce.

Nie poprzemy tej szkodliwej ustawy.

08.10.2009

Powrot