Blogosfera

Arłukowicz: Winien wynalazca ruletki

Z Bartoszem Arłukowiczem (Lewica), wiceprzewodniczącym komisji hazardowej, rozmawia na łamach „Trybuny” Piotr Ożadowicz.

Platforma Obywatelska chce wezwać na świadka Jarosława Kaczyńskiego. Twierdzi, że odgrywał on istotną rolę w pracach nad ustawą hazardową za rządów PiS. Po ujawnieniu notatki Przemysława Gosiewskiego zażądano księgi wejść i wyjść do Kancelarii Prezydenta. Sprawa Chlebowskiego, Drzewieckiego, Sobiesiaka i Koska spychana jest na dalszy plan. Po dwóch tygodniach pracy komisji wszystko wskazuje na to, że zamiast wyjaśnienia „afery hazardowej” będziemy mieli polityczny spektakl.

– Według posłów Platformy Obywatelskiej i wskazywanych przez nich świadków za aferę hazardową są odpowiedzialni Jarosław Kaczyński, Przemysław Gosiewski, Robert Draba, Piotr Gadzinowski i być może wynalazca ruletki z 1645 r. francuski uczony Blaise Pascal. Niech Platforma Obywatelska toczy swoją prywatną wojnę z Prawem i Sprawiedliwością, a my jako Lewica zajmiemy się wyjaśnieniem tej sprawy. Komisja została bowiem powołana do wyjaśnienia wszystkich niejasności wokół tworzenia ustawy hazardowej.

Sprawy merytoryczne nie są podchwytywane przez media. Kwestia lobbowania przez Cerntral European Consuliting (CEC) w imieniu amerykańskiej firmy GTECH w sprawie nieograniczonego dostępu do wideoloterii w Polsce za rządów PO już na początku 2008 r. nie została zauważona. Platforma twierdzi, że za wprowadzeniem wideoloterii największa walka była za rządów PiS.

– Sprawa lobbingu CEC umknęła, bo kwestie merytoryczne są trudne. Zawsze jest trudniejsze do rozszerzenia to, co nie jest napisane, niż to, co jest napisane w dokumentach. Aby poznać sedno tej sprawy trzeba się w nią naprawdę wgryźć. Ja zadaję pytania dotyczące właśnie jej sedna, a Platforma z PiS prowadzi polityczną wojnę.

Nie obawia się Pan, że sprawa zostanie zepchnięta na tory wyłącznie polityczne, aby w lutym powiedzieć: minął termin, zamykamy sprawę, żadnej afery nie było...

– Właśnie do tego Platforma zmierza. W lutym zamknie prace komisji oświadczając, że nic nie udało się ustalić. Winę będzie chciała zwekslować na wszystkich, tylko nie na siebie.

Lutowy termin zakończenia prac komisji wydaje się nierealny. Już zasypano Państwa tonami materiałów. Czy w tym czasie uda się je chociażby przeczytać, nie mówiąc o ich przeanalizowaniu?

– Termin lutowy jest tak samo nierealny, aby sprawę wyjaśnić, jak to, że politycy z Platformy chcą rzetelnie zająć się problemem, który dotknął ich partię.

Ale z szeregów PO słychać głosy, że jeśli komisja nie zdąży zbadać sprawy, to zawsze sama może wystąpić o przedłużenie swojego działania. Tak mówił chociażby po przyjęciu uchwały Sejmu marszałek Bronisław Komorowski.

– Słyszałem deklarację polityków PO, którzy twierdzą, iż jeśli będzie taka potrzeba, to przedłużą czas pracy komisji o dwa tygodnie. To od razu pokazuje, jakie są ich intencje. Platforma na samym początku zapowiedziała, że najważniejszy jest termin zakończenia prac, a nie wyjaśnienie sprawy. Chce, by komisja nie pracowała do całkowitego rozwiązania problemu i zdiagnozowania sposobu stanowienia prawa w Polsce. Chodzi o to, aby prace komisji nie zaszkodziły tej partii w przyszłorocznych kampaniach wyborczych do samorządów i na prezydenta. I w tym kierunku PO działa.

26.11.2009

Powrot