Gorący temat

Jeszcze lepsze życie po życiu polskiej lewicy

Gdyby to dziennikarze wybierali dziś Sejm, to SLD zdobyłoby w nim większość. Wśród polskich partii nie ma takiej, która bardziej niż politycy Lewicy pielęgnowałaby relacje z mediami. Potrafią spełnić niemal każdą prośbę redaktora -wypowiedzą się o każdej porze i na każdy temat, rozepną koszulę na sesji fotograficznej, zaśpiewają karaoke na imprezie w knajpie. Dlatego SLD kochają już nie tylko dziennikarze ze śp. „Trybuny" i ci, którzy dzięki lewicowym wpływom mogą się realizować w publicznych mediach.

Nawet tzw. prawicowi publicyści polubili partię Grzegorza Napieralskiego. Jednak nie tylko z powodów towarzyskich można chwalić SLD. Ponad cztery lata bez udziału we władzy zmieniły Sojusz na lepsze. To jedno z niewielu ugrupowań, które rzeczywiście jest partią polityczną. Tam różne środowiska realnie ze sobą konkurują, a lider naprawdę może zostać odwołany. To już nie jest partyjna korporacja, w której decydują prezesi i przewodniczący wraz z familiami, a pozostali członkowie na zawsze pozostaną mniejszościowymi udziałowcami.

Poza tym niektóre z diagnoz Napieralskiego są zaskakująco trafne. „Widzę, jak źle działa nasze państwo. Bo w sprawie przecieku w kancelarii premiera nic się nie dzieje. A dziennikarzom podejrzanym o przekazanie informacji niejawnej momentalnie zostały przedstawione zarzuty" – mówił w wywiadzie „Dwa Ognie" przewodniczący SLD („Polska", 23.-24.01). Również to, jak działa w komis ji śledczej Bartosz Arłukowicz, może budzić respekt. Do tego dochodzi polityczna zręczność, dzięki której SLD pozbawia stanowisk związanych z PiS prezydentów Łodzi i Częstochowy, a równocześnie wspólnie z PiS przejmuje wpływy w TVP i Polskim Radiu. Rosnące poparcie w sondażach dla Lewicy wygląda już nastały trend.

Źródło: POLSKA The Times

25.01.2010

 

Powrot