Blogosfera

Siwiec: Prezydent w Katyniu – zbędna misja

Zaproszenie Donalda Tuska przez Władimira Putina do wspólnego uczestnictwa w obchodach 70. rocznicy zbrodni katyńskiej powinno być jednoznacznie ocenione jako sukces. Nie sukces Polski, ale ważne wydarzenie w polityce dialogu historycznego między naszymi krajami.

Patrzę na ostatnie miesiące, od 1 września na Westerplatte. Pisałem wtedy, że Putin przyjechał pokazać się w gronie przywódców Europy i wyszedł z tej trudnej próby obronną ręką. Mówił o historii II wojny światowej językiem, z którym nie musieliśmy się do końca zgadzać, ale był to język zrozumiały. Premier Rosji wsłuchiwał się też w słowa przywódców Niemiec, Francji, Szwecji i Polski, zapewne też rozumiał o co im chodzi, ale nie ze wszystkim musiał się zgadzać.

Ten sam Putin, symbol odradzającej się dumy rosyjskiej, postanowił w tym roku zorganizować uroczystości nad polskimi grobami. Leżą w nich dziesiątki tysięcy ofiar zamordowanych przez państwo, którego Federacja Rosyjska jest prawnym następcą. Co powie? Jakiego użyje języka? Co usłyszymy? W jakim to zostanie wypowiedziane języku? Możemy przejść kolejną magiczną barierę na wspólnej drodze zbliżania się do prawdy, ale trzeba nad tym pracować. Przede wszystkim nie można ulec tym, którzy tę uroczystość chcieliby wysadzić w powietrze, a tacy znajdą się po obu stronach.

W każdym kraju doniosłość oczekiwanego wydarzenia byłaby powszechnie zrozumiała. W Polsce problemem naczelnym jest prezydent, głowa państwa. Przez całą kadencję swoim językiem skłócał i obrażał, nie zrobił nic dla poprawy stosunków polsko-rosyjskich, a szef jego partii odmawiał Putinowi zaproszenia na Westerplatte. Dzisiaj prezydent zastanawia się, czy dostanie rosyjską wizę, choć jej nie potrzebuje. Żałosne.

Wolałbym, żeby w tym roku Lech Kaczyński nie pojechał do Katynia. Będzie chciał tam uprawiać politykę na użytek kampanii wyborczej. Dialog polsko-rosyjski nie był dla niego ważny przez cztery lata. Nawet gdyby nieproszony chciał się do niego dołączyć, to nie zasługuje sobie na to, aby w tym momencie w nim uczestniczyć. Niech więc pochyli się nad dołami śmierci przy innej okazji, szczerze, bez polityki.

Marek Siwiec

08.02.2010

Powrot