Blogosfera
Napieralski: Platformie Obywatelskiej gratulujemy nowego (starego) sojusznika

„Natury nie da się oszukać (…) nas dwóch, konkurencji prawie żadnej”. To cytat z „Seksmisji”, ale wyobrażam sobie taki dialog między Donaldem Tuskiem, a Romanem Giertychem. Rzeczywiście, po prawej stronie sceny politycznej konkurencji co raz mniej. A chemia między oboma Panami musi być ogromna, bo po koalicji z byłym neofaszystą Farfałem (w TVP) przyszedł czas na porozumienie z szefem faszyzującej młodzieży wszechpolskiej (to te wygolone na łyso osiłki od faszystowskich pozdrowień). Polityczny związek z Romanem Giertychem nie jest już wstydliwą tajemnicą, lecz publicznym faktem. Jarosław Gowin (to ten od wsadzania do więzień za In vitro) wyciąga wręcz pomocną dłoń do Romana Giertycha i cieszy się, że ten wzmocniłby konserwatywno – klerykalny kształt Platformy. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Czy nowoczesna, europejska, otwarta formacja polityczna może się bratać z człowiekiem, który jako minister edukacji narodowej odrzucał teorię ewolucji, a dzieci na biologii chciał uczyć, że świat powstał w sześć dni? Sądzę, że nie. Platformie, premierowi, a przede wszystkim Gowinowi to jednak zupełnie nie przeszkadza. Bo Platforma, tak naprawdę jest partią, której korzenie tkwią w średniowieczu. Marszałek sejmu, Bronisław Komorowski, nie bez powodu, nawet nie dopuszcza pod obrady lewicowych, nowoczesnych projektów ustaw. Platforma nie chce rozmawiać o In vitro, i nasz projekt blokuje. Poseł Gowin chce karać za In vitro więzieniem. SLD chce, żeby państwo dopłacało do In vitro. Na tym polega różnica między partią skrajnie konserwatywną, a partią nowoczesną. Na tym polega różnica między średniowieczem, a współczesnością. Platforma nie dopuszcza też pod obrady naszych projektów ustaw o edukacji seksualnej, o przeciwdziałaniu dyskryminacji, o parytetach i o równouprawnieniu. Czy to się konserwatystom podoba, czy nie, świat poszedł do przodu. Młodzież będzie czerpać wiedzę o życiu intymny z dostępnych źródeł. A od nas, polityków, zależy czy ta wiedza będzie rzetelna i podana w cywilizowany sposób w szkołach, czy też będzie wykradana z internetu. Pozbawiając młodych ludzi edukacji seksualnej, skazujemy ich na często nieprawdziwe i jeszcze częściej wulgarne treści z sieci. PO, podobnie, jak LPR zakłada jednak, że wiedza jest złem i lepiej udawać, że problemu nie ma. No, ale taka koalicja zobowiązuje do zachowań godnych ciemnogrodu.
A od czego się ta koalicja zaczęła.? Od wspólnego potępienia „polityki hakowej”. A pamiętają Państwo SLD-owskiego kandydata na prezydenta, Włodzimierza Cimoszewicza? I politykę hakową, którą prowadził poseł Konstanty Miodowicz? Przecież intryga z Jarucką została rozegrana z cichym przyzwoleniem kontrkandydata Cimoszewicza – Donalda Tuska. Tylko, że wtedy to Donald Tusk pociągał za hakowe sznurki. I skutecznie, przez fałszywe oskarżenia, wyeliminował naszego kandydata.
Grzegorz Napieralski
22.02.2010










