Blogosfera
Keler: Deficyt równości

Szef gabinetu politycznego ministra sportu Marcin Rosół zwierzył się Komisji Śledczej, jak to z dobrego serca załatwiał pracę Magdalenie Sobiesiak. Ktoś powie, że to normalna praktyka. Tyle że nie każdy obywatel ma dostęp do urzędników szczebla centralnego i mogą ich prosić o „opinię na temat CV”. To tylko jeden z przykładów największego deficytu w naszym kraju. Nie, nie chodzi o deficyt budżetowy, ale o deficyt równości.
Mam tu na myśli równość w szerokim tego słowa znaczeniu, niekoniecznie widzianą pod kątem dystrybucji dochodu. Od kilku lat zajmuję się udzielaniem porad prawnych osobom, których nie stać na skorzystanie z usług adwokata czy radcy prawnego. Nie przypominam sobie klienta, który nie narzekałby na nierówne traktowanie przez sądy, prokuratury, urzędy. Każdy kto miał styczność z prawem wie, że sędziowie z reguły przychylniej patrzą na tych, którzy mają fachowego pełnomocnika niż na „szaraków” usiłujących samodzielnie dochodzić swoich praw. Wystarczy też wybrać się do dowolnego urzędu, by przekonać się o tym, jak traktowane są „grube ryby”, a jak pozostali.
Nie chodzi tylko o praktykę, o funkcjonowanie administracji i sądów. Przyczyną nierówności jest cały system: polityka społeczna, system podatkowy, edukacyjny, emerytalny, służba zdrowia… Trudno o grupę gorzej traktowaną przez prawo niż samotni rodzice. Ale nie lepiej wygląda sytuacja niepełnosprawnych, emerytów, bezdomnych. Zresztą chyba każdy z nas doświadcza nierównego traktowania. Problemem może być brak kontaktów na określonym szczeblu, płeć, pochodzenie społeczne. Nierówności tworzą się nawet w obrębie określonych grup. Na przykład część emerytów jest wyraźnie uprzywilejowana względem pozostałych.
Problemu nie da się rozwiązać wyłącznie wprowadzeniem przepisów antydyskryminacyjnych, notabene bardzo potrzebnych i nie wiedzieć czemu wciąż nie zaimplementowanych do polskiego systemu prawnego zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej. Nierówność jest problemem tak szerokim, że aby ją zredukować trzeba poważnej reformy całego prawa. Nie chodzi o stosowanie „urawniłowki”, naciąganego ujednolicania ludzi. Jesteśmy różni i dlatego świat jest piękny. Ale nie da się zbudować sprawiedliwego i uczciwego społeczeństwa bez dania ludziom możliwości rozwoju; bez zapewnienia każdemu godności.
Część polityków, w tym obecnie rządzących, swoją rolę widzi w rozwiązywaniu problemów zupełnie abstrakcyjnych albo. Oczywiście naprawa finansów publicznych czy rozwój infrastruktury to bardzo ważne kwestie, ale zajmowanie się nimi w oderwaniu od potrzeb społeczeństwa jest po prostu szkodliwe. Zniechęca ludzi do polityki i pogłębia deficyt równości. Deficyt, o którym nie można zapominać kiedy uchwala się jakąkolwiek ustawę. Bo każda okazja jest dobra, by budować społeczeństwo równych ludzi.
Grzegorz Keler
SLD i FMS Gliwice
grzegorz.keler@gmail.com
25.02.2010










