Blogosfera

Geringer de Oedenberg: Pisać na Wiejską, jak na Berdyczów…

W kwietniu miną dwa lata, od kiedy Parlament Europejski przyjął Oświadczenie Pisemne w sprawie wprowadzenia napisów (subtitles) do wszystkich programów telewizji publicznych w Unii Europejskiej. Inicjatywa (wprowadzona już w życie np. przez BBC do 100% programów) ma ułatwić 80 mln niesłyszącym w Europie - dostęp do informacji, edukacji, kultury i rozrywki, za pośrednictwem telewizji (napisy są opcjonalne, można je włączyć lub wyłączyć). Wraz ze starzeniem się społeczeństwa europejskiego stale rośnie liczba osób niesłyszących i niedosłyszących, także ludzie młodzi bombardując uszy decybelami, coraz częściej dołączają do tej grupy.

Polska, z poziomem zaledwie ok. 8% programów, które opatrzone są napisami, plasuje się na samym końcu europejskich statystyk. Tymczasem dyrektywa 2007/65/WE w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych dotyczących wykonywania telewizyjnej działalności transmisyjnej, nakłada na państwa członkowskie obowiązek zagwarantowania coraz lepszego dostępu do oferty telewizyjnej osobom z upośledzeniami wzroku lub słuchu. Problem ten dotyka ponad 3 mln Polaków.

Jako autorka wspomnianego Oświadczenia napisałam 10 października 2008 r. do Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego list, zachęcając do pilnego stworzenia odpowiednich regulacji zapewniających osobom niesłyszącym i niedosłyszącym możliwość korzystania z pełni oferty publicznego nadawcy. W ślad za listem, w dniu 16 maja 2008 r. został złożony odpowiedni projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji (druk sejmowy 714 i 715-A) i ...zapadła cisza. Kolejne moje pisma do p. Marszałka: z 12 lutego 2009 r. i 8 grudnia 2009 r. także pozostały bez odpowiedzi. Dając jeszcze jedną szansę p. Marszałkowi, w tym tygodniu wysłałam czwarty list w tej samej sprawie. Na marginesie dodam, że w mojej pracy dotąd nie zdarzyło mi się, by np. szef Komisji Europejskiej, premier rządu sprawującego prezydencję, czy prezydent któregoś z krajów członkowskich - nie odpowiedział na skierowany do niego oficjalny list.

W czasie, gdy p. Marszałek pozostawał głuchy moje apele, odbijana przez kolejne ekipy niczym polityczny łup TVP.SA, zaczęła sukcesywnie ograniczać i tak mikrą liczbę programów z napisami - tłumacząc się oszczędnościami. Dodam, jako praktyk z 15-letnim stażem pracy w TVP, że “wrzucenie” na ekran istniejących już tekstów, przy nowych produkcjach - praktycznie nic nie kosztuje.

Ponieważ jednak polski ustawodawca na te telewizyjne “oszczędności" nie reaguje, wkrótce poziom oferty publicznej programów z napisami może równie dobrze zejść do zera. Pochłonięty prawyborami “kandydat na kandydata” - Bronisław Komorowski, pewnie nawet tego nie dostrzeże, podobnie jak i kolejnej mojej korespondencji spływającej do laski marszałkowskiej.

Lidia Geringer de Oedenberg

05.03.2010

Powrot