Blogosfera

Szmajdziński: Duet

Niezawodny Janusz Palikot tym razem narozrabiał wśród swoich, czy wielu zaskoczył. Jak wiadomo, szef PO postanowił, że w wyścigu do prestiżu, żyrandola i weta zastąpić go ma albo Bronisław Komorowski albo Radosław Sikorski. Nakazał jednak, by w partii była „demokracja” i zarządził prawybory. (Dla pewności jawne, żeby przy okazji sprawdzić poziom partyjnej lojalności). Który wygra, ten zdobędzie tytuł pierwszego zastępcy przywódcy i pobawi się żyrandolem.

Prawyborów jeszcze nie było, a tymczasem Janusz Palikot zabrał się za kandydatów po swojemu. O Komorowskim mówi „przyjaciel” i popiera go jawnie. Sikorskiego na odwrót – zarzucił mu, że nie jest kandydatem PO tylko POPiSu, a może nawet, kto wie, kto wie, PiSu, po prostu. Czepił się także żony pana Radka: „pani Applebaum może szkodzić mężowi”. Nie da się jednoznacznie zinterpretować tej wypowiedzi, ale nie ma wątpliwości, że to przestroga … No i zaczęło się: Zarząd PO zapowiedział, że ukarze Palikota, bo przekroczył już wszelkie granice. Palikot jednak szpilek w Sikorskiego wbijać nie przestaje: "jest człowiekiem anglosaskiej rozmowy opartej na bon motach", co, jak rozumiem, miało być krytyką pewnej wyniosłości Sikorskiego charakterystycznej dla ludzi po Oksfordzie. Palikot nie omieszkał też powiedzieć, że szef MSZ jest łatwiejszym obiektem ataków dla posługujących się "metodą insynuacji" braci Kaczyńskich”. Znaczy – niby nie wierzymy w to, co Kaczyńscy mówią o Sikorskim, niemniej celem Sikorski może być. I po co nam to? – to pytanie skierowane do członków PO co prawda nie pada wprost, ale wisi w powietrzu.

Czy można dziwić się mediom, że rozbierają tę sprawę na czynniki pierwsze? Wojenka w PO, toż to przecież smakołyk dla każdego publicysty. Analizują więc, prorokują, ważą szanse … Nie znalazłem jednak w tych kombinacjach odpowiedzi na pytanie, jak na tle tej zawieruchy prezentuje się konkurent Sikorskiego, Bronisław Komorowski. A przecież prezentuje się pięknie: Polak rodowodowy, bez anglosaskich domieszek, lojalny przyjaciel, który gotów był wycofać się z prawyborów, jeśli Palikota spotka jakaś kara. Choć państwo Sikorscy próbują jeszcze walczyć – on wspaniałomyślnie Palikotowi wybacza, ona zaś – jak podały gazety - chce wystąpić o polskie obywatelstwo, to próżny trud. Jak mówi młodzież – jeśli chodzi o prawybory w PO jest już pozamiatane.

Jaka z tego "szoł" jest nauka? Moim zdaniem taka, że duet Komorowski-Palikot będzie płynął razem przez całe wybory. Komorowski będzie stateczny i dobrotliwy, bo od czarnej roboty będzie miał Palikota. To jest strategia i taktyka w jednym. Ci, którzy chcieli ukarać Palikota, jak na przykład Grzegorz Schetyna, po prostu źle odczytali znaki czasu. Na szczęście przywódca czuwa i wytłumaczy, co trzeba. Przygoda z Sikorskim była więc czymś w rodzaju próby generalnej, udanej nad wyraz: Komorowski ma go z głowy, a i Palikot wyszedł z wirażu bez szwanku. Palikot pozostanie bezkarny, bo ma na to wewnętrzne przyzwolenie. Nikt bowiem nie zastąpi go w sztuce insynuacji i przywalania przeciwnikom. W gruncie rzeczy więc Platforma sięga po PiSowskie metody, choć udaje, że się nimi brzydzi. I tak to będzie: raz Palikot będzie niczym kastet, raz niczym Jarucka. raz jednym Kaczyńskim, raz drugim. Komorowski zaś przybierze maskę siły spokoju. To znaczy on będzie spokojem, a Palikot siłą.

Jerzy Szmajdziński

05.03.2010

Powrot