Blogosfera
Szmajdziński: W sprawie koalicji z PiS

Prezydent Aleksander Kwaśniewski znów rozpalił wyobraźnię analityków i komentatorów. Wystarczyło, że powiedział, iż nie odrzuca koalicji PiS-SLD, opartej na pragmatycznym programie, nakierowanym na przyszłość. Powiedział też, na czym takie porozumienie mogłoby polegać: „Przecież nie na próbie znalezienia kompromisu w sprawach oceny PRL, komunizmu, generała Jaruzelskiego, bo to jest niemożliwe. Dla trzydziestoparolatków takie zostawienie historii w kącie nie wydaje mi się niemożliwe.
Nie da się podważyć pozycji, jaką w świecie analityków politycznych zajmuje Aleksander Kwaśniewski. Pod każdym względem jest on analitykiem wybitnym. Widać jednak i u niego, że rozbrat w praktyczną polityką, z nastrojami pośród elektoratu lewicy, powoduje czasem niejakie oderwanie prezentowanych analiz od rzeczywistości, czyni je wyłącznie koncepcjami teoretycznymi.
Żadna koalicja z PiSem nie jest możliwa z kilku powodów. PiS chce kontynuacji IV Rzeczpospolitej i nie ukrywa tego. Potwierdzono to dobitnie na ostatnim kongresie. Polska hakowa, Polska aresztów wydobywczych, fałszywych oskarżeń, Polska, w której porządni ludzie popełniają samobójstwa, żeby uniknąć niezasłużonej hańby, Polska „misji specjalnych”, łże prokuratorów i łże historyków, Polska podzielona na obywateli pierwszej i drugiej kategorii, to nie nasza Polska. Na to nie ma i nie będzie zgody, niezależnie od tego, w jaki stroje maskujące ubieraliby ten ponury plan panowie Kaczyńscy. Przecież nawet perspektywę wakacji w Egipcie prezes opatrzył zastrzeżeniem: „dla tych, którzy chcą uczciwie pracować” … A więc, ktoś będzie decydował, o tym, kto pracuje uczciwie, a kto nieuczciwie. Ktoś także będzie decydował, co to znaczy „uczciwie”. Kto: pan Ziobro - „ten pan już nigdy nikogo życia nie pozbawi”, czy może były szef ABW pan Święczkowski, - „nie róbcie z Blidy bohaterki”.
Nie ma również zgody na „odstawienie” historii do kąta, bo to się kończy historią pisaną przez PiS i przez IPN. Lewica ma wielkie zasługi dla Polski, ludzie lewicy ciężko dla niej pracowali. Odstawienie historii do kąta, to odstawienie ich do kąta. Jak znam PiS – w worku pokutnym.
Owszem, w praktyce parlamentarnej bywają sytuacje, w których dla dobra wyższego poświęcamy dobro mniejsze. Tak było na przykład w sprawie mediów publicznych. Zawarty z PO kompromis premier Tusk złamał, bo jemu media publiczne nie są do niczego potrzebne. Platforma chciała je zniszczyć, więc musieliśmy ich bronić … Choćby i z PiSem. Podobnie postąpiliśmy z projektem prywatyzacji szpitali. Płacimy za to polityczną cenę, ale liczymy na zrozumienie własnego elektoratu. To są wyjątki, które się zdarzyły i być może jeszcze, do wyborów parlamentarnych, się zdarzą. Potem scena polityczna się zmieni – wierzymy, że w przypadku SLD na lepsze. Reguła jest taka: żadnej „strategicznej”, czy „historycznej” koalicji z PiS. Jako kandydat lewicy na prezydenta, jako wiceprzewodniczący SLD, będę protestował przeciwko każdej takiej próbie, jak również takim planom na przyszłość. Co prawda na razie są to nawet nie plany, tylko „analizy”, ale mówię tak na wszelki wypadek.
Jerzy Szmajdziński
09.03.2010










