Gorący temat
Szmajdziński: Startuję po to żeby wygrać

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest wicemarszałek sejmu Jerzy Szmajdziński wita Monika Olejnik, dzień dobry.
Jerzy Szmajdziński: Kłaniam się, dzień dobry.
Monika Olejnik: Z jednej strony Rosjanie chcą otwierać akta, mówią, że to była szef archiwum rosyjskiego mówi, że zbrodni w Katyniu dokonali Rosjanie, z drugiej strony jest odpowiedź Moskwy na skargę rodzin katyńskich, rodziny katyńskich chciały, domagały się sprawiedliwości, chciały żeby zrehabilitowano ich bliskich i chciały mieć dostęp do materiałów i odpowiedź była, jest taka, ujawniła to „Rzeczpospolita”, że zbrodni nie nazywa się zbrodnią, że mówi się o sprawie, o zdarzeniu katyńskim. Nie ma pewności czy zostali rozstrzelani Polacy.
Jerzy Szmajdziński: Ja myślę, że 7 kwietnia nastąpi w tej sprawie przełom, już pewien przełom nastąpił kiedy pokazano film „Katyń” i odbyła się dyskusja z udziałem ludzi, którzy są najbliżej Władimira Putina, między innymi Siergiej Michałkow i to, co w tej dyskusji powiedział jest też bardzo ważne i sądzę, że po 7 kwietnia, po spotkaniu i wspólnym uczestnictwie Donalda Tuska i Władimira Putina już nie będzie mogło być takiego stanowiska rządu Federacji Rosyjskiej w jakimkolwiek procesie międzynarodowym.
Monika Olejnik: To skąd się wzięła według pana ta odpowiedź.
Jerzy Szmajdziński: Bo to jest, jak mówią niektórzy rosyjskie...
Monika Olejnik: Mentalność rosyjska.
Jerzy Szmajdziński: ...te tryby administracyjne, biurokratyczne są niezwykle wrażliwe na dyspozycje polityczne i myślę, że ich jeszcze takich jednoznacznych nie było i po 7 już nie będzie wyjścia, one będą musiały być i cała sprawa rehabilitacji i cała sprawa, cała reszta dokumentów stopniowo trafi do światowej opinii publicznej.
Monika Olejnik: I wierzy pan, że zostaną zrehabilitowani oficerowie.
Jerzy Szmajdziński: Tak, ja wierzę w to uważam, że to jest proces nieuchronny, że Putin z Miedwiediewem weszli na ścieżkę, właśnie na taką drogę i stopniowe przekonywanie rosyjskiej opinii publicznej do tego, że Stalin nie jest tylko zwycięzcą wojny ojczyźnianej, ale również dokonał wielu morderstw, czy podejmował decyzje w sprawach zbrodni zacznie docierać do, stanie się rzeczywistością polityczną, stanie się rzeczywistością publiczną.
Monika Olejnik: I co, jutro to usłyszymy z ust premiera Putina, według pana?
Jerzy Szmajdziński: Myślę, że sporo usłyszymy, nie wszystko co przed chwilą powiedziałem, ale że to będzie bardzo znaczący krok. To jest wieloletni proces, proszę zwrócić uwagę musiał odejść Breżniew, musiał odejść Andropow, musiał odejść Czernienko, powstała w 87 r. komisja wspólna polskich historyków.
Monika Olejnik: Ale przez ile lat prezydentem był Putin, przez dwie kadencje.
Jerzy Szmajdziński: No tak, to prawda. Pierwszy, który coś powiedział istotnego, że to była zbrodnia rosyjska i dał pierwsze kopie dokumentów był Gorbaczow w 1990 r., a Putin dojrzewał do tej decyzji i zdaje się, że zorientował się, że zwłaszcza w młodym pokoleniu rosyjskim.
Monika Olejnik: Ale przyzna pan, że długo dojrzewał.
Jerzy Szmajdziński: No długo, długo, bardzo długo.
Monika Olejnik: Jeżeli stać było na to Michaiła Gorbaczowa...
Jerzy Szmajdziński: Tak, że powinno to być znacznie, znacznie wcześniej, bo przecież Gorbaczow zrobił to też po dziesiątkach lat, no więc - to szkodzi wizerunkowi Rosji. Ja myślę, że Rosjanie to robią również dlatego, że Putinowi i Miedwiediewowi zależy na lepszych relacjach z Polską, z Unią Europejską, ze Stanami Zjednoczonymi, że oni chcą mieć na tym zewnętrznym froncie większy spokój i stabilizację.
Monika Olejnik: Gościem Radia ZET jest wicemarszałek sejmu Jerzy Szmajdziński, kandydat na prezydenta Sojuszu Lewicy Demokratycznej, czy sądzi pan, że chęć zabrania do Moskwy gen. Jaruzelskiego przez prezydenta Kaczyńskiego jest wynikiem, no takiego rozumowania politycznego, że SLD może w drugiej turze poprze pana prezydenta.
Jerzy Szmajdziński: Gdyby mnie generał Jaruzelski zapytał, czy ma lecieć z prezydentem Kaczyńskim, odpowiedziałbym, że są samoloty rejsowe i lepiej lecieć rejsowym dlatego, że to co się od momentu, kiedy wiadomo było, że gen. Jaruzelski dostał zaproszenie, wypowiedzi urzędników prezydenta były uwłaczające. I już nie chcę przypominać okoliczności, w których generał musiał oddać coś, co mu się należy Krzyż Zesłańców Sybiru i atmosfery, która w pałacu była, w PiS i wypowiedzi i komentarz również prezydenta, że z tych powodów powinien po prostu zrezygnować. Natomiast to oczywiście...
Monika Olejnik: No, ale jeżeli prezydent osobiście zaprosi generała to uważa pan, że generał powinien odmówić?
Jerzy Szmajdziński: Pewnie nie odmówi, bo jest kulturalnym człowiekiem i nie odmówi. Natomiast jeśli pojawią się jedna czy dwie, nie chcę powiedzieć niezręczności tylko po prostu lekceważący stosunek to powinien zrezygnować.
Monika Olejnik: Jeżeli panu się nie uda, jak patrzy się na sondaże, bo tak pan słabiutko się trzyma w sondażach, panie marszałku.
Jerzy Szmajdziński: Co taki głos pani osłabł.
Monika Olejnik: Bo tak słabiutko, tak właśnie chciałam zaznaczyć, tak słabiutko pan się trzyma w tych sondażach, jakie jest zaufanie, też nie jest najlepiej.
Jerzy Szmajdziński: Wie pani, pani lubi tak innych polityków, na przykład – no nie wiem, dobrze nie będę wymieniał kogo.
Monika Olejnik: Ja lubię polityków w kratkę, pan jest dzisiaj w kratkę.
Jerzy Szmajdziński: Jestem dzisiaj w kratkę, właśnie.
Monika Olejnik: Dzisiaj pan jest w kratkę, tak nie wiem czy patrzę na Palikota, czy patrzę na Szmajdzińskiego, ale przyglądam się...
Jerzy Szmajdziński: I co – Szmajdziński. Tak od 5 do 12, zobaczymy.
Monika Olejnik: To wyobraża pan sobie, że SLD poprze Lecha Kaczyńskiego?
Jerzy Szmajdziński: Nie, nie, nie wyobrażam sobie.
Monika Olejnik: Dlaczego?
Jerzy Szmajdziński: Nie wyobrażam sobie, na pewno ja nie będę do czegoś takiego nawoływał. To jest zła prezydentura z wszystkimi konsekwencjami negatywnymi dla Polski. Ludzie lewicy, gdyby była taka sytuacja wierzę w to, że w pierwszej kolejności uczynią wszystko co możliwe żeby Lecha Kaczyńskiego w drugiej turze nie było, a żebym ja był. To ludzie lewicy sami podejmują decyzje i nie sądzę, żeby to była decyzja, w której mogliby poprzeć urzędującego prezydenta.
Monika Olejnik: I pan nie przekaże swojej pałeczki Lechowi Kaczyńskiemu.
Jerzy Szmajdziński: Nie, nie przekażę.
Monika Olejnik: Grzegorz Napieralski wyjeżdża do Ameryki, bo chce się nauczyć jak się robi kampanię, chce panu zrobić kampanię.
Jerzy Szmajdziński: Nie, to bardziej jest wyjazd studyjny, związany z ambasada amerykańska i Departament Stanu organizują dla wielu polityków w ostatnich było...
Monika Olejnik: Aha, ja myślałam, że chce sprawdzić, jak zrobił to Obama i żeby zrobił to Szmajdziński.
Jerzy Szmajdziński: Nie, to już było, ta kampania Obamy już była, wiemy jak ona wyglądała więc tego nie trzeba robić. To jest możliwość poznania różnych ludzi w Stanach Zjednoczonych i dobrze, że skorzystał z takiego zaproszenia.
Monika Olejnik: W jednym z wywiadów Grzegorz Napieralski powiedział, że pana wizją prezydentury będzie rozdział Kościoła od państwa, czy według pana nie ma rozdziału Kościoła od państwa w Polsce?
Jerzy Szmajdziński: Jest w konstytucji, natomiast są problemy związane z tym, że Kościół chce sprawować rząd dusz, rząd w tym dosłownym tego słowa znaczeniu oczywiście poprzez partie polityczne i wpływa, zwłaszcza w takich sprawach, jak in vitro, w takich sprawach, jak liberalizacja aborcji nie chce się pogodzić z opinii publicznej, nie chce się pogodzić...
Monika Olejnik: Nie, ale opinia publiczna nie chce zmieniać ustawy antyaborcyjnej.
Jerzy Szmajdziński: No w większości chce.
Monika Olejnik: Nie, nie, nie ma
Jerzy Szmajdziński: Zna pani takie badania, tak.
Monika Olejnik: Są badania, gdzie odpowiada...
Jerzy Szmajdziński: Może jest pół na pół, to może jest pół na pół...
Monika Olejnik: Odpowiada badanym to, co jest w tej chwili. Arcybiskup Michalik mówił o bierności, pasywności Polaków, o tym, że nasze państwo staje się państwem partyjnym, nie państwowość, nie troska o państwo, naród, patriotyzm, o zdrowie, ale troska o interes partii.
Jerzy Szmajdziński: Było, wystąpienie w całości było wystąpieniem wyborczym. Arcybiskup Michalik wziął udział w kampanii wyborczej, której formalnie jeszcze nie ma, nie zwracam mu uwagi przez to, że niesłusznie czyni, ale we wstępnej fazie widzę tej kampanii, biskupi włączyli się.
Monika Olejnik: I na kogo stawia arcybiskup Michalik?
Jerzy Szmajdziński: No stawia na tych, którzy są za Polską katolicką, którzy są za tym, aby Kościół utrzymywał swoje miejsce w przestrzeni społecznej.
Monika Olejnik: Czyli nie na Jerzego Szmajdzińskiego, na którego stawiać teraz będą internauci www.radiozet.pl Monika Olejnik, Jerzy Szmajdziński.
Jerzy Szmajdziński: Podobno Nałęcz ma billboardy z Obamą, widziała pani?
Monika Olejnik: Nie, naprawdę!?
Jerzy Szmajdziński: Tak, jest Nałęcz na tle pałacu i jest Obama.
Monika Olejnik: Ale to gdzieś wisi w kraju.
Jerzy Szmajdziński: Tak, w Warszawie.
Monika Olejnik: A to nie zauważyłam, jakoś mało jeździłam.
Jerzy Szmajdziński: I jest napis „Gdybym wierzył w sondaże to bym nigdy nie został prezydentem USA”.
Monika Olejnik: A, to dobrze, to bardzo dobry pomysł. A usiadłby pan, Tomasz Nałęcz kandydat Unii Pracy albo kandydat niezależny, bo się pogubiłam...
Jerzy Szmajdziński: Nie, nie
Monika Olejnik: Niezależny? Nie, Unii Pracy.
Jerzy Szmajdziński: Nie, nie, nie Unia
Monika Olejnik: Kandydat
Jerzy Szmajdziński: Kandydat z SDPl i kandydat Partii Demokratycznej
Monika Olejnik: Nic, koledzy pracują. No dobrze debata, proponuje pan Nałęcz debata Szmajdziński, Olechowski żeby panowie jeździli po Polsce?
Jerzy Szmajdziński: Yhm.
Monika Olejnik: I co?
Jerzy Szmajdziński: Nie widzę takiej możliwości, ani potrzeby. Andrzej Olechowski jest politykiem centroprawicy, więc może trzeba wyłączyć z kontaktu.
Monika Olejnik: Nie, nie, to leci ze studia, trzeba by przeciąć jakieś kable, ale nic, dajemy sobie radę jesteśmy twardzi.
Jerzy Szmajdziński: Tak jest.
Monika Olejnik: Panie marszałku czy jest pan przeciwko krzyżom, była teraz – nie wiem czy pan słyszał, ale wiele kazań w czasie świąt poświęcono krzyżom i temu, że źle się dzieje.
Jerzy Szmajdziński: Że się źle dzieje? Źle się dzieje, bo Polska jest krajem neutralnym światopoglądowo, w którym w jednakowym stopniu należy dbać o tych, którzy są osobami wierzącymi, tymi którzy są osobami niewierzącymi. W Polsce krzyż ma oczywiście szczególny wymiar, jest symbolem nie tylko religijnym, ale i kulturowym, ja to rozumiem i w związku z tym nie postuluję zachowań ekstremalnych, tylko mówię, że w Polsce potrzebny jest kompromis między dwiema wrażliwościami, wrażliwością osób wierzących i niewierzących należy szukać kompromisu, aby żadna z tych wrażliwości nie czuła się dyskomfortowo. I to nie jest tak, jak chce prawica, czy uważa prawica, że demokracja polega na tym, że rację ma większość tylko prawdziwa definicja demokracji to racje i rządy są większości z poszanowaniem praw mniejszości. I są takie miejsca użyteczności publicznej, w których symbole religijne nie powinny wisieć, być prezentowane. Ale dojście do tego...
Monika Olejnik: Na przykład szkoły?
Jerzy Szmajdziński: Szkoły są też instytucjami użyteczności publicznej i trzeba to robić, na pewno w klasach, w klasie, w której jest religia oczywiście tak, ale naprawdę powinno się w tych sprawach postępować z niezwykłym umiarem i wrażliwością na osoby, które nie są osobami wierzącymi.
Monika Olejnik: A rozumie pan krucjatę Kościoła przeciwko metodzie in vitro?
Jerzy Szmajdziński: Nie, kompletnie nie, kompletnie nie rozumiem dlatego, ż to stoi w sprzeczności w moim przekonaniu z naukami Kościoła, który mówi o rodzinie, o szczęściu rodzinnym jako czymś najważniejszym. No nie ma szczęścia rodzinnego jeśli nie ma dzieci, jeśli ta kwestia dotyczy kilku milionów, kilkuset tysięcy par w Polsce i jeśli ta metoda jest stosowana na świecie i przynosi efekty, daje szczęście, to myślę, że trzeba czekać na innego papieża, który to zrozumie.
Monika Olejnik: Ale to jest tak, czy pan rozumie pytam w tym kontekście, bo trzy lata temu, cztery lata temu w ogóle nie słyszeliśmy o tym żeby Kościół protestował. Protest zaczął się dopiero wtedy, kiedy Platforma Obywatelska zajęła się tą sprawą.
Jerzy Szmajdziński: To prawda i Kościół się odezwał wtedy, kiedy myśmy wystąpili żeby te zabiegi były finansowane z Narodowego Funduszu Zdrowia, czyli żeby zaczęły dotyczyć tych najsłabszych ekonomicznie.
Monika Olejnik: No tak, ale kiedy SLD rządziło to panie marszałku prawda jest taka, że nawet nie było takiego pomysłu, gdzieś był taki mały pomysł tylko posłanki Joanny Senyszyn, ale nie było tak, że całe SLD chciało żeby metoda in vitro była finansowana z budżetu państwa, nie.
Jerzy Szmajdziński: Pani Senyszyn w parlamencie jest tylko cztery lata, więc nie...
Monika Olejnik: Ale ja nie słyszałam, żeby rządzi Leszek Miller, żeby były takie propozycje. (Trudno rozmawiać, bo cały czas gra muzyka, więc to jest bez sensu)
Jerzy Szmajdziński: To fakt, że wtedy nie przywiązywaliśmy do tego takiej wagi, to przyznaję.
Monika Olejnik: Zawsze było w tę stronę, a teraz jest w tę stronę? Nic nie rozumiem. Dobrze, w każdym razie – pani Kempa, Wassermann mają, pani Kempa, pan Wassermann nie wrócą do komisji śledczej, tak uważa pan Sekuła.
Jerzy Szmajdziński: Tak mówi pan Sekuła.
Monika Olejnik: Ma rację czy nie ma racji?
Jerzy Szmajdziński: Ja uważam, że mogą wrócić do komisji i wtedy, kiedy będą rozpatrywane sprawy działań rządu Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego to musieliby się wyłączać. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie żeby byli aktywni wtedy, kiedy są badane sprawy Platformy Obywatelskiej czy prehistoryczne dotyczące SLD.
Monika Olejnik: To dlaczego robi to Platforma, o co tutaj chodzi?
Jerzy Szmajdziński: Chodzi o coś, co już się w znacznym stopniu udało, jak słyszałem dzisiaj jedną z publicystek tygodnika „Polityka” – to właściwie to już ta komisja, a właściwie to o co już chodzi, to już chyba o nic nie chodzi, przecież tu się już nic nie da ustalić jaka afera, niczego w tym wszystkim nie ma przecież, no więc cel został osiągnięty.
Monika Olejnik: Ale ja tylko powiem, że ta publicystka, o której pan mówi od początku miała takie zdanie.
Jerzy Szmajdziński: No to dzisiaj rano mnie nie zaskoczyła.
Monika Olejnik: Nic się nie zmieniło. Wierzy pan w siebie, że pan może wygrać wybory?
Jerzy Szmajdziński: Wierzę w to, że mogę wykonać dobrze zaplanowaną, konsekwentnie zrealizowaną, dobrze zaplanowaną pracę, dobrze wykonaną, że mogę zrobić wszystko, co się da zrobić w tych warunkach, oczywiście nie mogę powiedzieć, że startuję po to żeby nie wygrać, bo to byłby błąd oczywisty. Startuję po to żeby wygrać. Tak jak do każdego meczu przystępowałem z kolegami grając w piłkę, w koszykówkę, czy w tenisa, zawsze jak jest ktoś lepszy, ktoś wyżej notowany to gram żeby wygrać i w tych, w tej konkurencji tak samo.
Monika Olejnik: Z Ryszardem Kaliszem pan wygrywa w tenisa?
Jerzy Szmajdziński: No nie sprawia mi żadnych kłopotów.
Monika Olejnik: A Aleksander Kwaśniewski?
Jerzy Szmajdziński: No nie, no proszę... w ostatnich latach, w ostatnich ośmiu latach, jak grywaliśmy to tylko po tej samej stronie kortu w debla i zawsze wygrywaliśmy, każdy mecz wygraliśmy.
Monika Olejnik: Ale jest pan lepszy, czy nie w tenisa od Kwaśniewskiego.
Jerzy Szmajdziński: Jestem dobry.
Monika Olejnik: Ale lepszy, czy gorszy, no nie, no proszę
Jerzy Szmajdziński: Jak gramy w debla, jak gramy w debla
Monika Olejnik: proszę nie być takim skromnym.
Jerzy Szmajdziński: Jak gramy w debla – wygrywamy i to jest najważniejsze, niech Aleksander Kwaśniewski powie.
Monika Olejnik: A piłkę pan lepiej gra od Donalda Tuska?
Jerzy Szmajdziński: Nie wiem czy teraz gram lepiej, kiedyś grałem w drużynie mistrza Dolnego Śląska juniorów i braliśmy udział w półfinale mistrzostw Polski juniorów.
Monika Olejnik: 19 września to jest dobra data wyborów prezydenckich?
Jerzy Szmajdziński: To jest pierwsza możliwa, ostatnia możliwa dla pierwszej tury to jest 3 października, no to jest decyzja, która oznacza, że studenci i pracownicy środowisk naukowych są w miejscu zamieszkania, a nie na uczelniach, no więc to tego typu decyzje proponuje pan Bronisław Komorowski.
Monika Olejnik: Ale źle, czy dobrze?
Jerzy Szmajdziński: Ja uważam, że wybory powinny być w momencie, w którym studenci są na uczelniach i wzięli przeniesienia z możliwością głosowania, bo we wrześniu studenci, no sporo ich jest poza granicami kraju na różnych wyjazdach, różnych wyprawach.
Monika Olejnik: Czyli to jest lepsze dla kogo?
Jerzy Szmajdziński: Nie wiem dla kogo, znaczy nie wiem czy Bronisław Komorowski w ogóle zwrócił na to uwagę, myślę że koledzy mu zwrócą uwagę, że lepiej żeby to robić 3 października.
Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był Jerzy Szmajdziński.
06.04.2010










