Blogosfera

Szmajdziński: Katyń

Z katyńskiego lasu popłynęły znamienne słowa wypowiedziane przez premiera Rosji Władimira Putina:

„Chylimy czoła przed tymi, którzy mężnie przyjęli tutaj śmierć, czyja walka, talenty, zostały rozdeptane. Przed tymi, których nie doczekały matki, rodziny. W tej ziemi leżą obywatele Rosji, którzy zostali zabici podczas Wielkiej Czystki z lat. 30. Polscy obywatele, żołnierze, którzy zostali zabici na rozkaz Stalina, oraz ci, którzy zginęli z rąk nazistów w czasie wielkiej wojny ojczyźnianej. Katyń na zawsze związał ich losy. Tutaj jak brat z bratem, we wspólnej mogile osiągnęli wieczny spokój. Ale nie niepamięć, gdyż z pamięci nie da się wymazać męczeńskiej śmierci niewinnych ofiar. Nie można schować i ukryć pamięci o przestępstwach i zbrodniach” …

To ważny dzień. Premier Rosji powiedział Rosjanom, że za tym mordem stał Stalin, dla wielu z nich ciągle przecież bohater i zwycięzca w wojnie ojczyźnianej, a nie zbrodniarz, który masowo wysyłał na śmierć zarówno obcych jak i swoich.

Po tym, co stało się dziś w Katyniu, po tym, co usłyszeliśmy, nie można już zejść z drogi wiodącej ku polsko-rosyjskiemu pojednaniu, ku dobrym, sąsiedzkim stosunkom. Nie zapominając o przeszłości, najwyższa pora spojrzeć w przyszłość.

W 70 rocznicę zbrodni katyńskiej Polacy i Rosjanie uczynili kolejny ważny krok na drodze, którą zapoczątkowali w roku 1987 gen. Wojciech Jaruzelski i ówczesny przywódca ZSRR, Michaił Gorbaczow. Oni pierwsi powołali wspólną polsko-rosyjską komisję historyczną, a Michaił Gorbaczow publicznie przyznał, że w Katyniu dokonał się mord na polskich oficerach. Po nim prezydent Rosji Borys Jelcyn, w towarzystwie prezydenta Lecha Wałęsy, klękając przed Krzyżem Katyńskim na warszawskich Powązkach powiedział: „wybaczcie nam, że to nasi przodkowie popełnili tę zbrodnię”. Teraz na polskim cmentarzu wojskowym w Katyniu rzecz po imieniu nazwali premierzy Polski i Rosji.

Jestem dobrej myśli, choć martwię się trochę, żeby na tej wciąż trudnej drodze nie powstały nowe wilcze doły wykopane przez niektórych, chętnych do dalszej zwady, polskich polityków i wtórujących im publicystów, historyków, politologów i analityków. Niestety – większość z nich koniecznie chce być Katonami, a tylko niewielu Andrzejami Friszke.

Jerzy Szmajdziński

08.04.2010

Powrot