Blogosfera

Siwiec: Półsłówka, półprawdy, ogólniki, a w stosunkach z USA nędza

Gdy ktoś naiwny przeczyta dzisiejszą informację rzecznika rządu, może odnieść wrażenie, że oto nastąpił przełom w stosunkach polsko-amerykańskich, a premier Tusk rozpoczął intensywną turę spotkań na najwyższym szczeblu. Według Pawła Grasia "premier spotka się dziś w Pradze z prezydentem USA Barackiem Obamą". Tyle że "udział w spotkaniu wezmą także prezydenci i premierzy innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej". A będzie mieć ono formę "obiadu roboczego i potrwa 1,5-2 godziny". Jeżeli skrzętnie policzyć biesiadników za stołem, to będzie ich, poza gospodarzem, dwunastu. Warto też zaznaczyć, że głównym celem wizyty Obamy w Pradze jest podpisanie z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem traktatu w sprawie nowego układu o redukcji strategicznej broni nuklearnej. Wcześniej obaj prezydenci porozmawiają sobie w nieco bardziej kameralnym gronie.

Jednak prawdziwy sygnał, kim jesteśmy dziś dla Stanów Zjednoczonych, polski przywódca (nie wiem w końcu kto jedzie, prezydent czy premier) odbierze w następnym tygodniu w Waszyngtonie. Tam, na szczycie poświęconym bezpieczeństwu nuklearnemu spotka się 47 liderów. Amerykański prezydent znalazł czas na spotkania bilateralne z przywódcami (kolejność alfabetyczna): Armenii, Chin, Indii, Jordanii, Kazachstanu, Malezji, Niemiec, Pakistanu i RPA. Osobistą rozmową telefoniczną wyróżni zaś prezydenta Gruzji. A reszta? Chyba za wspólnym stołem, ale bez "obiadu roboczego"…

Rzecz jasna, na takie spotkania trzeba jeździć. Dyplomacja winna jednak przygotować plan dla polskiego przywódcy i jego własnych spotkań bilateralnych. Powinno się wtedy korzystać z okazji i uprawiać politykę. Jeśli ustalono, jaka jest. Denerwuje mnie jednak język rzecznika rządu, który chce sprawić wrażenie, że w stosunkach polsko-amerykańskich dzieje się coś lepszego. A nie dzieje się nic.

Marek Siwiec

08.04.2010

Powrot