Gorący temat
Lewica o nagrodach dla pracowników CBA

- Centralne Biuro Antykorupcyjne, czyli nieślubne dziecko Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości okazało się synem marnotrawnym – powiedział Marek Wikiński, wiceprzewodniczący Klubu Poselskiego Lewica podczas konferencji prasowej w Sejmie. – Dzisiejsza informacja w „Gazecie Wyborczej” o gigantycznych nagrodach wypłacanych agentom CBA musi szokować – podkreślił.
- Powołana za rządów PiS służba antykorupcyjna wywalczyła sobie zarobki dwa razy wyższe niż policja oraz wyższe niż inne specsłużby - pisze "Gazeta Wyborcza". Prawdziwym kąskiem dla pracowników CBA były nagrody uznaniowe od szefa biura. Przez trzy pierwsze lata działalności CBA fundusz na nie wzrósł z pół miliona złotych do prawie 6,5.
I tak słynny agent Tomasz mógł uzbierać ekstra nawet 100 tys. zł, za Sawicką - 700 tys. zł do podziału, za aferę gruntową - choć Lepper się wymknął - 600 tys. zł, za kupno rzekomej willi Kwaśniewskich - blisko 300 tys. zł - wylicza "Gazeta Wyborcza".
- To bardzo złe praktyki, które po okresie rządów PiS w instytucjach państwowych były kontynuowane przez polityków PO – powiedział Wikiński.
- Tu przykładem może być najbliższy współpracownik ministra Drzewieckiego Marcin Rosół, który za roznoszenie CV córki biznesmena otrzymał ekstra nagrodę w wysokości prawie 60 tys. zł. – podkreślił poseł Lewicy.
Wikiński zaapelował do premiera Donalda Tuska, aby ten nakazał zerwanie z tymi niemoralnymi praktykami.
Obecny na konferencji poseł komisji śledczej ds. nacisków Krzysztof Matyjaszczyk poinformował, że złożył do Prokuratora Generalnego dwa wnioski ws. niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu publicznego wobec prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego.
Sprawa ma związek z brakiem wydania przez Jarosława Kaczyńskiego, kiedy był premierem, rozporządzenia dotyczącego posługiwania się przez funkcjonariuszy CBA dokumentami legalizacyjnymi, które np. pozwalały ukrywać ich tożsamość podczas operacji specjalnych.
Kamińskiemu Matyjaszczyk zarzucił natomiast brak nacisku na ówczesnego premiera w sprawie wydania takowych dokumentów.
09.04.2010




