Blogosfera
Siwiec: Koniec łatwych czasów

"Rosja uznała, że Polska jest ważnym krajem w regionie i kluczem do lepszych relacji z Unią Europejską. Warszawie okazano pewien szacunek i wyrażono wolę traktowania jej jak ważnego członka UE".
Te słowa wypowiedział Dmitri Trenin, emerytowany generał armii rosyjskiej, dziś dyrektor moskiewskiego oddziału bardzo wpływowej amerykańskiej fundacji Carnegie. Mało tego, zostały wypowiedziane w amerykańskim Kongresie, w komisji spraw zagranicznych, 17 marca tego roku. Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy w Katyniu miał miejsce przełom, czy nie, to powinien te słowa przeczytać dwu-, a najlepiej trzykrotnie.
Rosjanie zmienili politykę. Wybrali do niej partnera w Polsce, bo stwierdzili, że w ten sposób, stosunkowo niewielkim kosztem, zamykają temat stalinizmu i odbierają pożywkę rusofobom w Polsce i Europie. Nie sądzę, aby kiedykolwiek w przyszłości padło słowo "przepraszam". Dla nich za tę zbrodnię odpowiada Stalin, skądinąd Gruzin. Mogliby więc oczekiwać, że Polska zażąda przeprosin od tego kraju.
W dziwny sposób, w procesie, który opisuję, nieobecny jest minister Sikorski. Wygląda na to, że jego poglądy i nieskuteczna polityka nie są potrzebne premierowi, a w kontaktach z Rosją mogą wręcz przeszkadzać.
Uroczystość w Katyniu została dość wiernie opisana w rosyjskiej prasie. Na Zachodzie nie wywołała już jednak większych reakcji. Z ważnych gazet jedynie Financial Times odniósł się do katyńskiej rocznicy, ale reszta, a już zwłaszcza prasa brytyjska, nie podjęła tematu. Nic dziwnego, Churchill wspólnie ze Stalinem próbował przecież zatuszować zbrodnię, a brytyjskie archiwa z czasów II wojny światowej są jeszcze lepiej chronione niż te rosyjskie.
Koniec wspominek. Dzisiaj Polska musi określić swoją strategię wobec Rosji w dziedzinie gospodarki, relacji międzyludzkich, współpracy kulturalnej i bezpieczeństwa. Skończyły się proste czasy, gdy nieśmiertelnymi historycznymi formułkami tłumaczyliśmy, dlaczego nie możemy uprawiać normalnej polityki. Jeśli my tego nie zrobimy, zrobią to za nas inni, ale wtedy trudno będzie się wytłumaczyć z braku sukcesu.
Mare Siwiec
09.04.2010










