Gorący temat

List Grzegorza Napieralskiego, kandydata SLD na urząd prezydenta RP

Drodzy Przyjaciele!

Zwracam się do Was w bardzo szczególnym momencie dla mnie, a przede wszystkim dla naszej partii. Po tragicznych wydarzeniach pod Smoleńskiem, polska polityka zmieniła się. Także my musimy na nowo odnaleźć się w tej trudnej sytuacji. Trudnej, ponieważ w katastrofie samolotu straciliśmy troje naszych wspaniałych przyjaciół. Straciliśmy naszego kandydata na prezydenta - Jerzego Szmajdzińskiego.

Kalendarz polityczny jest nieubłagany. Do poniedziałku musimy  zarejestrować komitet wyborczy, a do 6 maja zebrać 100 tysięcy podpisów. W związku z tym, w tych dramatycznych okolicznościach, Sojusz Lewicy Demokratycznej stanął przed  koniecznością wyboru nowego kandydata na prezydenta. Ostateczną decyzję poprzedziły liczne konsultacje, a przede wszystkim bardzo szczera i rzetelna rozmowa z szefami Rad Wojewódzkich SLD oraz Zarządem Krajowym SLD. Przeważył argument, że w tej nadzwyczajnej sytuacji, to przewodniczący partii powinien wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności i stanąć w wyborcze szranki. Powiedziałem "tak", choć w żadnym wypadku nie chodziło tu o moje osobiste ambicje. Jestem młodym politykiem. Wiem też jednak, że jestem szefem najsilniejszej partii na polskiej lewicy. To zobowiązuje. To Wy, drodzy przyjaciele, daliście mi mandat do sprawowania tej zaszczytnej funkcji. I wiem, że nie mogę Was zawieść. Bardzo dziękuję wszystkim za zaufanie. Proszę Was też o wsparcie, pomoc i zaangażowanie w kampanię prezydencką. Bez Was ta polityczna batalia nie ma ani sensu, ani szans na powodzenie.

Sojusz Lewicy Demokratycznej i cała lewica znajdują się w trudnej sytuacji. W ciągu najbliższych miesięcy wybierzemy nie tylko prezydenta RP, ale co istotniejsze kierunek, w jakim będzie podążał nasz kraj. To od nas zależy, czy Polska będzie nowoczesna, otwarta, europejska i przyjazna wszystkim obywatelom bez względu na ich płeć, wyznanie czy orientację seksualną. A przede wszystkim zasobność portfela. Czy dalej będziemy grać teczkami, słuchać biskupów, decydować kto ma prawo do dziecka i szczęścia, obrażać się na sąsiadów i kłócić o stołki. Polacy nie muszą uczestniczyć w bezsensownej wojnie prowadzonej od pięciu lat przez dwie prawicowe partie. Nie muszą też wybierać między
konserwatywnym kandydatem PO i jeszcze bardziej konserwatywnym kandydatem PiS. Nie są wreszcie skazani na wybór mniejszego zła. Polacy potrzebują uczciwej i poważnej alternatywy. Kandyduję, bo uważam, że polityka może być inna. Lewica, którą reprezentuję nie może zgodzić się na liberalną retorykę równości szans. Dla mnie priorytetem jest równość możliwości, aby pomoc społeczna nie ograniczała się jedynie do interwencji kryzysowej, ale zapobiegała wykluczeniu społecznemu i skierowana była do wszystkich rodzin żyjących w ubóstwie. Nie interesują mnie jałowe wojenki, wymyślone przez specjalistów od PR, tylko spory wokół konkretnych, ludzkich spraw. Spraw ważnych dla Polaków:
lepszej edukacji, lepszej służby zdrowia, rozdziału państwa od kościoła, mądrej polityki zagranicznej, a nie wyścigu zbrojeń, mądrej pomocy socjalnej, a nie bezefektywnego rozdawnictwa. Dlatego w tych kluczowych miesiącach cała lewica powinna być razem. Chciałbym wokół tych jakże pięknych idei zgromadzić wiele środowisk i ludzi, których serce bije po lewej stronie. Tylko w ten sposób nasz głos przebije się do świadomości Polaków. Odrzućmy animozje, bo ta gra toczy się o wysoką stawkę.
Drodzy przyjaciele, razem damy radę!


Grzegorz Napieralski
 
Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej

 

 

Powrot