Blogosfera

SENYSZYN: ZOLL i GORYSZEWSKI W JEDNYM STOJĄ DOMU?

Prof. Andrzej Zoll dał nie pierwszy już popis ignorancji i arogancji. Wydawałoby się, że co, jak co, ale prawo powinien znać i rozumieć. Przynajmniej tak się łudzili ci, którzy dawali mu wymagające prawniczej biegłości, najwyższe w państwie tytuły, stanowiska i funkcje. Od belwederskiego profesora zaczynając, a kończąc na prezesurze Trybunału Konstytucyjnego i Rzeczniku Praw Obywatelskich.

Dotychczasowe, skandaliczne wypowiedzi prof. Zolla, jak ta z 28 maja 1977 r., że kobiety w ciąży muszą być pozbawione części praw obywatelskich, można złożyć na karb robienia politycznej kariery. Ot cena za awanse. Ale po co kompromituje się teraz, z własnej, nieprzymuszonej woli, na nic nie kandydując? Zaprawdę, niezbadane są drogi bezmyślności.

Oto prof. Zoll w rozmowie z "Rzepą" (07.06.2010) stwierdził, że w odniesieniu do homoseksualistów "zakaz zawierania małżeństw czy adopcji dzieci nie jest dyskryminacją". Taki zakaz w stosunku do heteryków byłby oczywiście niedopuszczalny i nie do pomyślenia. To, co w odniesieniu do kobiety i mężczyzny byłoby  najobrzydliwszym łamaniem praw człowieka, można według Zolla stosować do gejów i lesbijek. Czyżby były RPO uważał homoseksualistów za gatunek inny niż homo sapiens? Zaprawdę nowatorskie podejście. Tylko czy przystoi członkowi Komitetu Etyki w Nauce PAN.

Kolejna opinia dowodzi braku elementarnej wiedzy. Nie tylko prawniczej. "Doświadczenia państw, w których obecnie dozwolona jest adopcja dzieci przez homoseksualistów, pokazują, że zawsze pierwszym krokiem były parady gejów i lesbijek" - twierdzi prof. Zoll.  Mimo to nie sprzeciwia się paradzie, byle nie szła Krakowskim Przedmieściem. Łaskawy pan, ale nie zna prawa. Nie wie biedaczek, że w Polsce, jak w całej Unii Europejskiej, homoseksualiści mają prawo adoptować dzieci. Konstytucja RP zakazuje dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, ani gejowi, ani lesbijce nie można odmówić adopcji dziecka z powodu ich orientacji seksualnej. Nawet, jeśli się to nie podoba katolickim fundamentalistom.

Ponieważ samemu się ośmieszać gorzej niż w kupie, prof. Zoll i 30 innych osób napisało list otarty "Cała Polska chroni dzieci".  Teraz szukają amatorów do wspólnej kompromitacji. Juz znaleźli prawie 3000. Najprawdopodobniej obywatele RP dają się nabierać na oszukańczy tytuł listu.

OSTRZEGAM! OBYWATELE RZECZYPOSPOLITEJ, NIE DAJCIE SIĘ ZWIEŚĆ! Wcale nie chodzi o ochronę dzieci przed rzeczywistymi zagrożeniami, którymi w Polsce są bieda, brak równych szans edukacyjnych, przemoc domowa, seksualne wykorzystywanie. Prawdziwe tragedie dzieci autorów listu nie obchodzą. Oni chcą chronić dzieci przed wyimaginowanym niebezpieczeństwem i przed obowiązującym prawem.

Kiedyś wicepremier Goryszewski powiedział, że " nieważne, czy Polska będzie biedna, czy bogata, ważne żeby była katolicka". Tylko czekać, kiedy prof. Zoll powie, że nieważne, czy dziecko będzie bite, głodzone i gwałcone, ważne żeby było w heteroseksualnej rodzinie.

Joanna Senyszyn

09.06.2010

Powrot