Blogosfera

Jasiński: Przypomnijmy postać Marka Belki

Mądrzejszy o lekturę „Wędrującego Świata” profesora Grzegorza Kołodki (wicepremiera i ministra finansów w rządach SLD w połowie lat 90’ oraz w latach dwutysięcznych) mam pewien dysonans jeśli chodzi o wybranie premiera Marka Belki na funkcję szefa polskiego banku centralnego. Nowy Prezes NBP jest raczej zwolennikiem monetaryzmu, który to w połączeniu z innymi koncepcjami wchodził i nadal wchodzi w nurt neoliberalizmu, wpisuje się w historyczną już politykę ekonomiczną Margaret Thatcher, ukrytą pod skrótem TINA – There Is No Alernative [ang. nie ma inne drogi/alternatywy]. Owa polityka wyrządziła ogromne szkody społeczne nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i w kraju nad Wisłą. Prof. Kołodko nie mówi o balcerowiczowskiej „terapii szokowej” z początku lat 90` lecz o „szoku bez terapii”. To zachłysnięcie się Leszka Balcerowicza (przy nieskromnym udziale m.in. amerykańskich doradców) neoliberalną ideologią, będącą sosem ideologicznym konserwatystów (czytaj prawicowców) spowodowała dramatyczne przejście od gospodarki centralnie planowanej do wolnorynkowej (kapitalistycznej), powodując ogromne straty i szkody społeczne jak bezrobocie, ogromną inflację, realny spadek wartości dochodów, czego doświadczyli nasi rodzice i my, pokolenie urodzone w latach 70-80` doświadczyliśmy. Nie jestem ekonomistą, choć tematyka ta jest mi bliska, więc posiłkuje się międzynarodowym autorytetem prof. Kołodki, który twierdzi że można był lepiej, można było inaczej.

Profesor Belka pracował ostatnio w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, którego polityka z koncepcją społecznej gospodarki rynkowej (do cholery w końcu jest zapisana w Konstytucji RP i się jej nie realizuje, zarazem łamiąc najwyższy akt prawny!) nie ma wiele wspólnego, prędzej ze wspomnianym, szkodliwym społecznie neoliberalizmem. Tego się obawiam, że polityka Prezesa NBP będzie skierowana na duszenie (fachowo „schłodzenie”) polskiej gospodarki w imię wskaźników inflacyjnych, że złotówka będzie trzymana w ryzach, które pozwolą nam wprawdzie na tanie zagraniczne wakacje, ale dobije eksporterów – czytaj polskich przedsiębiorców i zarazem pracodawców. Czyli może być jak zwykle – zyskają najbogatsi. Obym był w błędzie.

Z drugiej strony mogę się cieszyć, że osoba związana z lewicą objęła jeden z najwyższych i jeden z realnie najważniejszych funkcji w państwie. Tylko media dzisiaj mają albo sklerozę, albo robią to celowo, twierdzą że to człowiek z SLD. Istotnie członkiem naszej formacji był, ale co się działo potem, się nie pamięta. To przypomnę. Belka będąc premierem (mówiono wtedy, że to „rząd fachowców”, jakby rząd Leszka Millera nim nie był) rządu popieranego (tak „popieranego”!) przez SLD, a nie rządu Sojuszu, był współzałożycielem Partii Demokratycznej. Krótko – zdezerterował  na pozycje centrum, szczególnie boleśnie, bo ekonomicznego centrum, co w Polsce oznacza miłość do ze wszechmiar szkodliwego neoliberalizmu. Wcześniej dał się poznać jako ten, który zburzył szanse SLD i Unii Pracy na samodzielny rząd w 2001r. chlapiąc w telewizji o koniecznych cięciach. Ciecia były konieczne, trzeba było ratować budżet, ale samodzielne rządy lewicy na tyle poprawiły sytuację gospodarczą i budżetową, że pod koniec kadencji można było od tych cięć odejść. Przecież nikt z nas, wyborców nie lubi słyszeć od kandydatów że nam coś zabiorą. Skądinąd w książce „Nogi Pana Boga” redaktora Marka Barańskiego, pojawia się teza że Belka związany z Kwaśniewskim, zrobił to celowo, by kanclerz Miller nie poczuł się za pewnie w obliczu majestatu prezydenta.

Niestety bzdety gazetowe Michnidła i inne fantasmagorie prawicowych mediów położyły na glebę rząd Leszka Millera, wówczas premierem został Belka, który leciutką ręką, wypracowaną nadwyżkę w wysokości 2 miliardów złotych, zostawił Marcinkiewiczowi (Kaczyńskiemu) na roztrwonienie. Zamiast przywrócić ulgi dla studentów, zamiast dać te pieniądze na dużą podwyżkę dla emerytów itd. (budowanie popytu krajowego a nie „rozdawnictwo”!). Tak się nie stało i o to m.in. mam żal do prof. Belki. Czas pokaże z jakiej strony nowy Prezes NBP się nam pokarze i co dobrego uczyni dla naszej gospodarki, dla naszych portfeli.

Bartłomiej Jasiński

 

Powrot