Blogosfera
Gawkowski: Wojna polsko-polska trwa!

Kampania wyborcza toczy się w najlepsze. Wyścig do prezydenckiego fotela trwa i im bliżej mety, tym tempo się zwiększa. Nawoływania kandydata SLD Grzegorza Napieralskiego do zaprzestania „wojny polsko-polskiej” spełzły na niczym. Nikt najwyraźniej nie ma ochoty na zawieszenie broni…
Nie tylko wysokie temperatury, jakie dotarły do naszego kraju, podgrzewają atmosferę na polskiej scenie politycznej. Zbliżające się wielkimi krokami wybory prezydenckie wyostrzają czujność kandydatów i ich sztabów, które prześcigają się w pomysłach i kąśliwych komentarzach. Emocje momentami sięgają zenitu, więc chyba nie ma się czemu dziwić, że końca „wojny polsko-polskiej”, czy jak kto woli wojny PiS-PO, wciąż nie ma.
Spokojny wizerunek Jarosława Kaczyńskiego, rzekomo odmieniony przeżyciami związanymi z tragedią smoleńską, budzi nieufność wielu jego przeciwników, a już z pewnością działaczy PO. Nawoływania do zaprzestania konfliktów i apele o wzajemny szacunek uczestników życia publicznego stały się kolejnym powodem do szyderstw i kpin ze strony PO, a szczególnie Janusza Palikota. Poseł z ramienia Platformy nie przebiera w słowach i wszędzie, gdzie to tylko możliwe, daje upust swoim barwnym skojarzeniom i komentarzom. Jego blog usiany jest uszczypliwymi dywagacjami, przekraczającymi wszelkie granice ludzkiej przyzwoitości. Bronisław Komorowski, choć oficjalnie nie podpisuje się pod słowami Palikota, to nie robi też nic, by poskromić swojego partyjnego przyjaciela. Przez to traci…
Społeczeństwo najwyraźniej ma dość publicznego obrzucania się błotem, bo z sondaży wynika, że przewaga Komorowskiego nad Kaczyńskim wciąż się zmniejsza, Mimo wszystko Kaczyński nie ulega pokusie, która moim zdaniem w nim jest i nie daje się wciągnąć w ostre pyskówki. Zmiana prawdziwa, czy nie, z pewnością podoba się tym, którzy w nią wierzą. Ci, co powątpiewają w tak radykalne zmiany i złagodzenie oblicza stanowczego Jarosława Kaczyńskiego, ostro wyrażającego swoje zdanie, twierdzą, iż na „zgrywanie” dobrego wujka lider PiS może sobie pozwolić, bo w zanadrzu ma sforę „rozwścieczonych psów” w postaci swojego sztabu. Kto ma rację – zapewne okaże się po wyborach…
Pewne jest jednak to, że Polacy na szczęście zaczynają coraz bardziej doceniać trzeciego z kandydatów, czyli Grzegorza Napieralskiego, który od językowych batalii jest jak najbardziej daleki. Jestem pewien, że jego kandydatura jest świetną alternatywą dla wszystkich zmęczonych słynną już wojną polsko-polską. Mam nadzieję, że i tym razem sprawdzi się stare, polskie porzekadło, „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” i kandydat lewicy wyprzedzi obu faworytów, zostawiając ich daleko w tyle, choćby i na samym wirażu. Jego wygrana bowiem, jest najlepszą gwarancją zakończenia wewnętrznej, narodowej batalii, która przyniosła Polsce więcej złego, niż dobrego!
Krzysztof Gawkowski










