Blogosfera
Gawkowski: Zwycięska debata Napieralskiego!

W poniedziałkowej debacie transmitowanej przez TVP1 zmierzyli się ze sobą czterej kandydaci na urząd prezydenta Polski. Ku mojemu zadowoleniu najlepiej zaprezentował się kandydat lewicy Grzegorz Napieralski. Najgorzej poszło Bronisławowi Komorowskiemu…
Jeśli wynik wczorajszej debaty przełoży się na wynik wyborów, to bez dwóch zdań zwycięży Grzegorz Napieralski. Kandydat lewicy nie tylko udowodnił po raz kolejny, że jest gotowy do objęcia najwyższego urzędu w kraju, ale też pokazał, iż jego kandydatura jest najlepszą z możliwych. Wierzę, że tego wieczoru przekonał do siebie kolejne rzesze niezdecydowanych Polaków, znudzonych dotychczasowymi przepychankami politycznymi. Przez cały czas trwania programu na twarzy Napieralskiego malował się spokój i pewność oraz szczerość wyrażanych poglądów. Nie bał się trudnych pytań. Nie bał się też prezentować swojego zdania w kwestiach ważnych dla kraju, choć często były to kwestie niełatwe. Bardzo konkretnie odpowiadał na pytania. Zachował klasę i wysoki poziom dyskusji od początku do końca. Grzegorz Napieralski udowodnił raz jeszcze, że debata może dotyczyć przyszłości, spraw ważnych dla wszystkich Polaków. Jestem pewien, że właśnie taka będzie prezydentura kandydata SLD.
Dużo gorzej od Napieralskiego w debacie wypadli Jarosław Kaczyński i Waldemar Pawlak. Szczególnie w postawie pozornie opanowanego Kaczyńskiego zaniepokoił mnie permanentny powrót do przeszłości, ciągłe wspominanie rządów PiS-u, Samoobrony i LPR-u. Czyżby zmiana wizerunku okazała się nie do końca szczera? Deklarowana chęć rzeczowej dyskusji zakończyła się wypominaniem błędów pozostałym uczestnikom debaty, a w szczególności Bronisławowi Komorowskiemu.
Kandydat PO – skoro już o nim mowa - był tym, który w poniedziałkowej debacie przegrał na całej linii. Do samego końca nie było wiadomo, czy zmierzy się ze swoimi przeciwnikami, lub raczej, jak to podkreśla na każdym kroku, kontrkandydatami. Zjawił się w studiu TVP, co mnie osobiście nie zaskoczyło. W końcu żaden poważny kandydat nie pozwoliłby sobie na odrzucenie zaproszenia do wspólnej dyskusji – to jest pewne! Jednak, kiedy tylko usłyszałem pierwsze dwa zdania wypowiedziane przez Komorowskiego, doszedłem do wniosku, że lepiej jednak wyszedłby na tym, gdyby wcale się nie pojawił. Mój niepokój wzbudziła jego niezwykle agresywna postawa. Atakował kogo się dało, nawet prowadzących program, nazywając ich „gniazdem rozwścieczonych os”! Takie zachowanie ma się nijak do hasła wyborczego kandydata Platformy, które głosi „Zgoda buduje”. Odnoszę wrażenie, że ta „zgoda” to nic innego, jak przytakiwanie Platformie. Przeraża mnie wizja takiej, ewentualnej prezydentury, bo z całą pewnością ze zgodą nic wspólnego mieć nie będzie! Jakby tego było mało, czułem się wprost zażenowany kilkoma jego wypowiedziami, jak chociażby tą, dotyczącą In vitro.
Podsumowując, powiem krótko – kandydatów na prezydenta jest wielu, a wybór ze względu na jakość, niewielki. Sondaże, co prawda wskazują, że w drugiej turze zawalczą ze sobą Komorowski i Kaczyński, co będzie oznaczało konieczność wybrania mniejszego zła. Ja jednak wierzę w to, że w demokracji nic nie jest pewne, dopóki nie zostaną podliczone głosy. Wierzę także w to, że to właśnie Grzegorz Napieralski wygra wybory z taką łatwością, jak wygrał poniedziałkową debatę.
Krzysztof Gawkowski










