Blogosfera
Jasiński: Ostatnia prosta przed Napieralskim i przed nami

Ostatnie godziny prezydenckiej kampanii wyborczej przed I turą wyborów a.d. 2010. Od północy będziemy mieć dobę, w czasie ciszy przedwyborczej, na dokonanie ostatecznego wyboru, którego z kandydatów widzimy na fotelu prezydenckim. Warto by dokonać ostatniej refleksji i podsumowania.
Komentatorzy – i słusznie – podkreślają, że najlepszą kampanię wyborczą zaprezentował Grzegorz Napieralski i jego sztab. Okazało się, że jego kontrkandydaci (szczególnie ci, o których mówi się jako o dwóch głównych) w dużej mierze spoczęli na laurach, a ściślej mówiąc, na słupkach poparcia, które wynikają głównie z sondaży sympatii do partii politycznych. Napieralski swoim zaangażowaniem i pomysłami na kampanię pokazał, że mu naprawdę zależy i to nie na ratowaniu własnej partyjnej pozycji, jak to by chcieli widzieć prawicowi dziennikarze i kontrkandydaci, lecz na wizji programu nowoczesnej socjaldemokracji, na autentycznym przekonaniu o co walczyć – o prospołeczne rozwiązania bez podlewania ich sosem narodowo – katolickim, o wolnościowe propozycje, bez neoliberalnego zacietrzewienia, które sprowadza się to tego, że to kasa jest najważniejsza.
Polacy pragną polityków, pragną także Prezydenta RP, którzy będą blisko nich, będą ludźmi, którzy rozumieją trudy i problemy życia codziennego. Nie interesuje ich licytacja, kto jest/był większym patriotą, kto ma większe zasługi dla obalania komuny. Grzegorza Napieralskiego to nie dotyczy. On rozpoczynał swoje dorosłe życie w momencie przełomu, zmiany systemu gospodarczego i ustroju, co jak sam podkreśla, odczuł na własnej skórze. Należy do pokolenia, podobnie jak ja, urodzonego jeszcze w Polsce Ludowej, jednak wychowywał się już w demokratycznej Polsce. Nie obchodzi go kto był „komuchem”, a kto „solidaruchem”, obchodzi go poziom naszego życia, sprawy społeczne, z którymi musimy zmagać się każdego dnia.
Napieralski przedstawia siebie jako realną alternatywę dla Platformy i dla PiS-u. Czyż nią rzeczywiście nie jest? Czy jego kontrkandydaci, wywodzący się obaj z dawnego AWS-u, nie są do siebie podobni? Są wręcz identyczni i to nie tylko życiorysem, ale przede wszystkim działalnością. Nie dość że wspólnie tworzyli niejeden prawicowy rząd, to jeszcze stojąc pod dwóch stronach barykady (rząd – opozycja) pokazali, że w takich sprawach jak utworzenie policji politycznej czy IPN są jednomyślni i nie widzą w tym nic złego. Napieralski to rzeczywista alternatywa dla tego sztucznego podziału, jaki wytworzył się w 2005r. i w którego podtrzymaniu Komorowski i Kaczyński mają swój interes. Bo czy nie łatwiej obrzucać się błotem niż zajmować się rozwiązywaniem ważkich problemów ludzi?
Okazało się w trakcie kampanii, że niektórzy działacze lewicy, szczególnie tego starszego pokolenia, mający również za sobą rodowód w poprzedniej epoce, podchodzi do kandydatury Napieralskiego niechętnie, Cimoszewicz przebił zaś wszystkich zdradzając środowisko i ideały, z którym dotychczas się identyfikował. I co to przyniosło? Nic. Grzegorz Napieralski trwa nadal a jego notowania rosną. To skutek nie tylko bardzo dobrej i przemyślanej kampanii, to także skutek zwrócenia się do młodego elektoratu, który jest przyszłością naszego kraju, do bezpośredniego zwrócenia się do każdego wyborcy, choćby przed 6-tą pod fabryką, nie tylko za pośrednictwem wyreżyserowanych wieców czy mediów.
Grzegorz Napieralski, co podkreślają niektórzy komentatorzy, pokazał że jest samodzielnym politykiem, że jest pierwszoligowym graczem na scenie politycznej i że potrafi osiągać sukcesy i to bez poparcia weteranów, a nawet na im na przekór. W jego działaniu nadzieja na przyszłość lewicy, na szerokie otwarcie, które może zaowocować zwycięstwem wyborczym, choćby już zaraz, w jesiennych wyborach samorządowych.
Sondaże dają dzisiaj Napieralskiemu miejsce na podium, nie dają jednak możliwości wejścia do II tury. Jeszcze dwa miesiące temu, kiedy SLD ogłosiło jego kandydaturę po tragicznej śmierci marszałka Jerzego Szmajdzińskiego, dawano mu parę procent, mówiono że to będzie jego klęska i kompromitacja. Okazało się inaczej – dziś jego notowania dają dwucyfrowy wynik (bez przecinka). Tendencja jest wyraźna – sondaże rosną, a poparcie dla Napieralskiego się podwaja! Dlatego też idąc do urny wyborczej w niedzielę zachowajmy rozwagę, nic nie jest przesądzone, a to my wyborcy, także ci związani bezpośrednio z lewicą, mamy ostateczny głos, a nie sondaże wyborcze. Grzegorz Napieralski na Prezydenta RP!
Bartłomiej Jasiński
18.06.2010










