Blogosfera
Napieralski: Postrzeganie SLD bardzo mocno się zmieniło

Z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym SLD i szefem Klubu Poselskiego Lewica rozmawia na antenie Polskiego Radia Program Pierwszy Krzysztof Grzesiowski.
K.G.: Według pełnych wyników Państwowej Komisji Wyborczej pana wynik w I turze wyborów prezydenckich to 13,68%. Pewnie pan się tego nie spodziewał, ale z tego wyniku jest pan co najmniej bardzo zadowolony. Zgoda?
G.N.: To prawda, bardzo zadowolony.
K.G.: No dobrze. A teraz niech pan powie, jak się pan czuje jako najbardziej pożądany polityk w kraju?
G.N.: To na pewno miłe uczucie, ale żeby nie był tutaj jakiś festiwal próżności, to powiem, że dużo się zmieniło na scenie politycznej, a najbardziej się cieszę z tego, że postrzeganie SLD i postrzeganie środowisk lewicowych bardzo mocno zmieniło się nawet u konkurentów. To cieszy, bo być może ta chęć pozyskania głosów, moich głosów jest oczywiście też... znaczy dyktuje takie, a nie inne zachowania, ale to jest jakiś przełomowy czas, przełomowa chwila, która pokazuje, że SLD, polska lewica jest nowoczesna, postępowa, że warto z nią rozmawiać i warto utrzymywać z nią kontakty, bo to są znakomici ludzi, ludzie, którzy mają konkretne poglądy i są świetnie przygotowani do rządzenia.
K.G.: No dobrze, panie przewodniczący, a jak pan sądzi, na ile ta zmiana poglądów, zmiana spojrzenia na Sojusz jest wiarygodna?
G.N.: No, to dobre pytanie...
K.G.: Bo za dwa tygodnie może być zupełnie różnie.
G.N.: To jest dobre pytanie. Wiarygodność polityków będziemy sprawdzali po ich czynach i po konsekwencji ich czynów, czy to były tylko takie chwilowe umizgi, czy też prawdziwe wypowiadane myśli i zdania. Ja wierzę głęboko, że jednak to jest prawdziwa przemiana, że na pewno gdzieś ona jest podszyta chęcią pozyskania głosów, chęcią przyciągnięcia do siebie wyborców, moich wyborców, wyborców SLD, ale z drugiej strony będzie ciężko później wycofać się z tych słów po 4 lipca i to mnie bardzo cieszy.
K.G.: Nie wiem, czy czytał pan taką informację sprzed lat, właśnie związaną ze stosunkiem do Sojuszu Lewicy Demokratycznej polityków, tych aktualnych, tych startujących w II turze wyborów prezydenckich. Tu akurat chodzi o Jarosława Kaczyńskiego, który w listopadzie 2004 roku w Kielcach mówił, że jego partia, czyli Prawo i Sprawiedliwość, będzie dążyć do tego, by Sojusz Lewicy Demokratycznej został zdelegalizowany, mimo że w gruncie rzeczy nie ma takiej procedury. Minęło pięć i pół roku od tamtych słów.
G.N.: Tak, tak...
K.G.: No, no? Stąd pytanie o wiarygodność.
G.N.: To bolesne słowa, to bolesne słowa. Dziennikarze w wielu gazetach, w wielu miejscach przypominają i słowa Jarosława Kaczyńskiego, ale też marszałka Niesiołowskiego, który też w niewybrednych słowach atakował i SLD, i mnie osobiście. No właśnie, ja startowałem po to, aby...
K.G.: „Polityk handlu” – tak powiedział jeden z polityków Platformy Obywatelskiej.
G.N.: Do tego za chwilę się odniosę, ale właśnie dlatego startowałem, żeby ta polityka była inna, żeby się zmieniła, żeby w Polsce był spór, bo oczywiście w polityce musi być spór, w sejmie musi być spór, ale żeby ten spór był o ideę, o sprawę, żeby był o ustawę, a nie żebyśmy atakowali siebie nawzajem. Dzisiaj... i to jest chyba najlepsza lekcja, bo dzisiaj te słowa jak bumerang, taki ostry bumerang wracają do tych partii i do tych liderów partii, którzy jest wypowiadali. I myślę, że teraz będą się dwa razy zastanawiać, co powiedzą w stosunku do swoich przeciwników politycznych.
A jeżeli chodzi o handel – ja słyszałem te słowa, bo powtarzali je wszyscy dziennikarze, one się odnoszą do przewodniczącego klubu Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny. Ja pytam pana przewodniczącego: to niech udowodni, kiedy tak było, ponieważ mija się z prawdą, nie mówi prawdy, dlatego że w żadnej sprawie, ważnej sprawie, w której ja uczestniczyłem, nigdy w życiu nie było mowy o jakimkolwiek kupczeniu, a pan przewodniczący Schetyna odnosi się do dwóch faktów – faktu powołania Marka Belki i sprawy ustawy medialnej. Tym bardziej mija się z prawdą, tym bardziej mówi nieprawdę, dlatego że ani razu nie padło z mojej strony żadne słowo, które sprawiałoby wrażenie nawet o kupczeniu. Więc apeluję do pana Schetyny, żeby jednak przeprosił za te słowa i żeby wycofał się z nich, bo naprawdę są one nieprawdziwe i krzywdzące.
K.G.: Czyli skoro zrzuca pan tę etykietę, to rozumiem, że nie jest pan zainteresowany teką wicepremiera ewentualnie tekami ministrów dla członków Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Taki pomysł padł wczoraj z ust Janusza Palikota, że to cena, którą warto zapłacić za to, żeby przyciągnąć głosy pańskich wyborców.
G.N.: Wiarygodność Janusza Palikota jest znana powszechnie i styl uprawiania polityki. Więc dla mnie te słowa były naprawdę niepotrzebne w tej debacie. I to właśnie jest też styl, styl uprawiania takiej starej polityki, bo zamiast spotkać się i rozmawiać o tym, co moglibyśmy wspólnie zrobić dla Polaków, gdzie są wspólne obszary, które są w moim programie wyborczym, w programie Jarosława Kaczyńskiego, w programie Bronisława Komorowskiego, to momentalnie pada propozycja: wicepremier, ministrowie. Nie, my chcemy oczywiście wrócić do rządów, bo każda partia polityczna ma taki cel, każda partia polityczna, aby realizować własny program wyborczy, musi być u władzy, tylko bardzo proszę, nie w takim kontekście, właśnie nie w taki sposób. Więc ja bym chciał bardziej rozmawiać o sprawach konkretnych i na takie deklaracje czekam ze strony dwóch kandydatów.
K.G.: No właśnie, więc jeśli tak pan mówi o sprawach konkretnych, a rozumiem, że dojdzie do spotkania z Bronisławowem Komorowskim czy z Jarosławem Kaczyńskim, z tego, co wiemy, z tego, co wiedzą nasi słuchacze, takie rzeczy, które pana interesują, to między innymi wycofanie wojsk z Afganistanu, podniesienie płacy minimalnej, podpisanie w całości tzw. Karty Praw Podstawowych. Coś by pan do tego jeszcze dodał?
G.N.: Jeszcze dodałbym ustawę o zapłodnieniu in vitro, chciałbym usłyszeć też zdanie na temat parytetów, bo to są bardzo istotne kwestie. My przygotujemy taki katalog propozycji programowych, wokół których moglibyśmy rozmawiać i wokół których chciałbym się z kandydatami spotkać
Ale nim to się stanie, panie redaktorze, ja bym chciał, aby wydarzyły się dwie... aby doszło do dwóch spotkań, ale trochę innych. Po pierwsze – aby doszło do skutku jutro zaplanowane spotkanie, tzw. okrągły stół służby zdrowia. Jak pamiętacie państwo, w zeszłym tygodniu przed I turą był olbrzymi spór między Jarosławem Kaczyńskim a Bronisławowem Komorowskim właśnie o służbę zdrowia. Ja mówiłem, że nie chciałbym, żeby naprawa służby zdrowia, a dokładnie symbol naprawy służby zdrowia to była sala sądowa albo kłótnia i spór, i zaproponowałem, co zostało przyjęte pozytywnie, zaproponowałem, abyśmy jako wszystkie cztery najważniejsze siły polityczne usiedli w sejmie i wspólnie porozmawiali na temat właśnie służby zdrowia. Takie oficjalne pismo wczoraj wysłałem do wszystkich czterech partii politycznych i wierzę głęboko, że to spotkanie się jutro odbędzie, mam taką nadzieję, wstępne pozytywne sygnały płyną ze wszystkich stron.
A druga sprawa, która bardzo mnie interesuje, to jest również mój wniosek i moja prośba o spotkanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, tak, abyśmy też porozmawiali w tym gronie, jak zabezpieczyć bezpieczeństwo naszych żołnierzy dziś w Afganistanie, bo to, że chcemy wyprowadzić wojska to jasne, ale dzisiaj musimy zabezpieczyć ich tam, na miejscu. Więc powinno dojść do takich spotkań, powinniśmy o tym porozmawiać...
K.G.: Czyli służba zdrowia i Afganistan, na początek przynajmniej, tak?
G.N.: To na pewno.
K.G.: Dobrze. Sam pan powiedział, że to nie pan będzie decydował o tym, na kogo mieliby pana wyborcy przerzucić swoje głosy w II turze, tylko to właśnie oni mają panu powiedzieć, jaką ma pan przedstawić decyzję. Czy to prawda, że chce pan zamówić badania wśród wyborców pańskich, na kogo byliby skłonni głosować w II turze?
G.N.: Specjalistami od badań podobno są działacze Platformy Obywatelskiej, więc ja bym jednak...
K.G.: To może pan skorzystać z ich doświadczenia.
G.N.: Zastanowię się. Nie, ja wolę spotkania z wyborcami. Jak zapowiadaliście mnie dzisiaj, powiedzieliście: łączymy się ze Szczecinem. Tak, to prawda, jestem dzisiaj w Szczecinie, to moje rodzinne miasto, tutaj się wychowałem....
K.G.: Jarosław Kaczyński był tam wczoraj.
G.N.: Wiem, wiem, miło mi bardzo, że odwiedził moje rodzinne miasto. Ja dzisiaj spotykam się z wyborcami, spotykam się również tutaj z regionalnym sztabem wyborczym, chciałbym im podziękować, chciałbym podziękować wyborcom, chciałbym ich zapytać. Tak samo będę robił jutro, pojutrze, aż do końca tego tygodnia, dlatego że to, co usłyszę od nich, to, co powiedzą oni mi w takiej bezpośredniej rozmowie, a taką kampanię prowadziłem właśnie wśród ludzi bezpośrednią, bez żadnego dystansu, bez żadnej bariery, taką bym chciał teraz zachować właśnie też postawę. Chciałbym z nimi się spotkać i w cztery oczy powiedzieć sobie, co powinienem zrobić właśnie z tym potencjałem, z tym dobrym wynikiem w II turze wyborczej.
K.G.: Pana poprzednik na fotelu szefa Sojuszu Lewicy Demokratycznej już to zrobił. Zadeklarował, że poprze w II turze Bronisława Komorowskiego, z tym, że Wojciech Olejniczak twierdzi, że to jego osobisty wybór, mówi tylko w swoim imieniu. Ale to nie jest jakieś łamanie dyscypliny partyjnej?
G.N.: No, każdy ma prawo do własnego głosu, żyjemy w wolnym kraju. Ja też nie chciałbym stać nad każdym z tych, którzy na mnie oddali głos, i pilnować, co mają zrobić. To jest tak... Wojciech Olejniczak dzwonił wczoraj do mnie, rozmawialiśmy długo, przedstawiłem mu swoją koncepcję właśnie ewentualnego przekazania głosów, zgodził się z tym pomysłem, powiedział, że to bardzo dobry pomysł. On powiedział wprost, że ta jego wypowiedź wynika z deklaracji, którą wygłosił dwa czy trzy tygodnie temu, ale bardzo mu się, powiedział, podoba koncepcja właśnie rozmowy z wyborcami. Też bardzo chętnie pozna treść tych rozmów, jakie są koncepcje. Być może zmieni zdanie.
22.06.2010




