Blogosfera

Czerniak: Piejo kury, piejo…

TVN, jak przystało na stację dla „inteligentów szpagatowych”, porównała Grzegorza Napieralskiego do koguta. Panowie redaktorzy mieli na tę okoliczność  ubaw, jak by byli w skupie jaj w Łysołajach. Żarty się skończyły zaraz po 20.00 w minioną niedzielę. Nie dość, że kandydat Lewicy osiągnął niespodziewanie wysokie poparcie, to wymieniona stacja podała wyniki wyborów, które w znaczący sposób odbiegały od rzeczywistych. I jak tu ufać komercji, dla której zysk finansowy jest wtórny wobec zysków politycznych? W TVN kapitalizm partyjny zastąpił kapitalizm korporacyjny.

Jeżeli nawet Napieralski ma w sobie coś z koguta, to z wybitnie przywódczymi cechami. Od kilkudziesięciu godzin stada prawicowych kur zalecają się do niego, prosząc o miłosny akt. Kogut, będąc lojalnym, w pierwszym rzędzie dba o swoje podwórko. Jego myślenie jest zwyczajnie poprawne. Bo cóż po jednym miłosnym akcie z obcymi, skoro jego głowa może wylądować na pniaku, a wierne stado przytulą z wielką rozkoszą prawicowe kokochy.

Dla polskiej Lewicy te wybory to moment przełomowy. Mamy lidera. Potwierdził on swoje przywództwo i pozycję partii, którą buduje z wielkim mozołem. To nic, że w naszym stadzie znalazły się lisy, wyjadające jajka z własnego gniazda. Ku ich usprawiedliwieniu, lisy były chore na wściekliznę. A na tę paskudną chorobę od dawna jest lekarstwo.

Wróciliśmy do pierwszej ligi rodzimej polityki. Bezsprzecznie. Wynik Napieralskiego to doskonały prognostyk dla SLD przed wyborami samorządowymi i parlamentarnymi. Teraz czas, aby wykorzystać maksymalnie ten potencjał. I wszystkim, którzy życzą Lewicy sukcesów, odradzam triumfalizm. W zamian zalecam pracę, która, wcześniej czy później. musi przynieść efekt. Efekt Polski oświeconej i rządów niepozorowanych.

Jacek Czerniak

22.06.2010

Powrot