Blogosfera
Senyszyn: Nie poprę teraz nikogo

Z prof. Joanną Senyszyn, europosłanką SLD, rozmawia Andrzej Grzegrzółka
Na kogo zagłosuje Pani w drugiej turze wyborów?
Nie poprę żadnego z kandydatów. Zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Bronisław Komorowski mają XIX-wieczną mentalność. Reprezentują poglądy, które są dla mnie nie do przyjęcia. Przede wszystkim w kwestiach światopoglądowych. Są klerykalni, ograniczają prawa kobiet oraz mniejszości, są przeciwni Karcie praw podstawowych.
Nawet przez chwilę nie zastanawiała się Pani nad jakimś ideowym kompromisem?
Jestem socjaldemokratką z krwi i kości, prawdziwą, europejską. To oczywiste, że na tego rodzaju ustępstwa iść nie mogę.
Nie interesuje Pani, co powiedzą obaj kandydaci podczas ostatnich 10 dni kampanii?
Wiem, co powiedzą. Przede wszystkim będą walczyć o to, by nie utracić swojego elektoratu. Nie zadeklarują niczego, co mogłoby zniechęcić ich prawicowych i centroprawicowych wyborców. Nie wyobrażam sobie, aby Jarosław Kaczyński opowiedział się nagle za finansowaniem zapłodnienia in vitro z budżetu państwa, za prawem kobiet do przerywania ciąży, za prawdziwym rozdziałem Kościoła od państwa, wycofaniem nauczania religii ze szkół. Tak samo Bronisław Komorowski.
Czy ideowi, wyraźni i stosunkowo radykalni wyborcy lewicowi jak Pani są w stanie zagłosować na kandydata, którego wskaże Grzegorz Napieralski? Pani nie zagłosuje, ale czy orientuje się Pani, co w drugiej turze zrobią środowiska lewicowe?
To trudne pytanie. Duża część wyborców, która zagłosowała na Grzegorza Napieralskiego, kieruje się takimi wartościami jak ja. Dlatego poparli szefa SLD, a nie żadnego z panów K, gdyż w kluczowych kwestiach głosił zdecydowane, lewicowe poglądy. Nie szedł na zgniłe kompromisy. Mówił wyraźnie "tak-tak", "nie-nie". Można przewidywać, że spora część naszego elektoratu w drugiej turze nie zagłosuje na nikogo. Z drugiej jednak strony są sondaże podające, że większość wyborców SLD poprze Bronisława Komorowskiego, a mniejsza grupa da głos liderowi PiS. Apele polityków nie są decydujące. Najlepszy przykład to Cimoszewicz, którego poparcie na nic się zdało Komorowskiemu. Może nawet mu zaszkodził.
Co powinien zrobić Grzegorz Napieralski? Już w niedzielny wieczór obaj główni kandydaci zwrócili się do jego wyborców, prosząc o poparcie w drugiej turze. Co SLD może ugrać przez ostatnie 10 dni kampanii?
Mamy 2 mln 200 tys. głosów. Struktura głosów jest bardzo przyszłościowa - głosowało na nas aż 20 proc. osób w wieku do 25 lat. Ludzie przekonują się do SLD i jednocześnie zniechęcają do prawicy. Dlatego Grzegorz Napieralski podjął słuszną decyzję, aby w dalszym ciągu jeździć po Polsce, spotykać się ze swoimi wyborcami i pytać ich o zdanie, jaka powinna być jego decyzja.
Ale co można wynegocjować? Lider SLD nie skupia się na tych sprawach, o których wspomniała Pani na początku. Głównym tematem pozostaje cały czas służba zdrowia.
Musimy mieć świadomość, że możliwości prezydenta w rozwiązaniu spraw, o które walczę, są niewielkie. Nie liczę na to, że prezydent wystąpi z inicjatywami ustawodawczymi w kwestiach światopoglądowych. Interesuje mnie raczej odpowiedź na pytanie, czy jeżeli parlament (w którym, mam nadzieję, niedługo będziemy mieli większość) uchwali ustawę o charakterze światopoglądowym dotyczącą relacji z Kościołem, prawa do aborcji, związków partnerskich, to czy wówczas głowa państwa to zawetuje. Nie oczekuję, aby z taką inicjatywą występował prezydent. Zresztą w przypadku obu rywalizujących polityków byłoby to wręcz śmieszne. Chodzi o to, na ile każdy z nich potrafi unieść się ponad swoje osobiste i partyjne poglądy, i podpisać ustawę, z którą nie zgadza się.
Źródło: POLSKA The Times
23.06.2010










