Gorący temat

List Katarzyny Piekarskiej do Elżbiety Radziszewskiej

Sz. P.
Elżbieta Radziszewska
Pełnomocnik Rządu do spraw
Równego Traktowania

Szanowna Pani Minister,

Wybrana przez Panią forma polemiki - poprzez kierowany do mediów list otwarty, nie sprzyja, jak sądzę, rzeczywistej wymianie poglądów. Zwłaszcza, że treść listu niezupełnie odpowiada istocie kwestii poruszanych przeze mnie. Jedno wydaje mi się w Pani wystąpieniu istotne – wezwanie do rozmowy o faktach.  A więc, mówmy o nich:

1. Działania Pani, jako Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania, nie tylko nie przywróciły zaniechanej w 2005 roku polityki równościowej, do powadzenia której Polska jest zobowiązana, tak jak wszystkie państwa UE, ale spowodowały pozwanie Polski przez Komisję Europejską przed ETS za zaniedbania i niewdrożenie dyrektyw UE dotyczących przeciwdziałania dyskryminacji;

2. Ustawa o równym traktowaniu, której 6, a może już 7, wersja nadal nie została skierowana przez rząd do laski marszałkowskiej, uzyskała bardzo złą ocenę organizacji zajmujących się przeciwdziałaniem dyskryminacji i prawami kobiet;

3. Wielokrotne próby, podejmowane przez klub poselski Lewica, uzyskania od rządu informacji - dlaczego nie działa on na rzecz równości płci i zapobiegania dyskryminacji z innych niż płeć przesłanek - do chwili obecnej nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Nie można przecież za taki uznać kompromitującej rząd informacji złożonej przez Panią sejmowi w ubiegłym roku, w której przypisała sobie Pani wszystkie osiągnięcia poprzedników, nie mogąc powiedzieć nic o własnych dokonaniach;

4. Prawdą jest, że równościowe dyrektywy UE chronią także przed dyskryminacją z powodów związanych z wyznawaną religią lub przekonaniami, jednak praktyka konsultowania i dostosowywania prawa do zdania wyrażanego przez instytucje kościelne nie wydaje się w demokratycznym państwie ani właściwa ani konieczna. Społeczny sprzeciw wobec podporządkowania instytucji państwa Kościołowi Katolickiemu w Polsce widać zresztą każdego dnia na Krakowskim Przedmieściu;

5. Powszechny niedostatek wiedzy w zakresie tego, czym jest realna dyskryminacja, dostrzec można – jeśli chce się to widzieć – prawie na każdym kroku. Przypomnę tylko: Polki zarabiają średnio o 18% mniej niż Polacy o tych samych kompetencjach, częściej i dłużej pozostają bezrobotne, a wadliwie skonstruowany system emerytalny powoduje (i będzie powodował) dalszą feminizację ubóstwa – emerytury kobiet są niższe - a będą jeszcze niższe - niż emerytury mężczyzn. To zaledwie niektóre problemy w skali makro. A w skali dnia codziennego – w ostatnich dniach mamy do czynienia z protestem środowisk kobiecych przeciw skrajnie dyskryminującej kobiety praktyce zastosowanej przez organizatorów Gdańskiego Maratonu Solidarności. Wysokość nagród w tej imprezie sportowej zależna jest od płci zawodnika/ zawodniczki. Za zajęcie pierwszego miejsca kobieta ma otrzymać połowę kwoty, którą otrzyma mężczyzna pierwszy na mecie.

6. Od blisko roku w lasce marszałkowskiej leży projekt ustawy o Rzeczniku ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji. Uchwalenie tej ustawy pozwoliłoby nadrobić najbardziej istotne zaniedbani i, jak sądzę, skłoniłoby Komisję Europejską do wycofania pozwów. Jednak nie to jest najważniejsze, choć oczywiście uniknięcie obciążania obywatelek i obywateli niepotrzebnym płaceniem kar finansowych za zaniechania rządu w zakresie implementacji prawa unijnego jest istotne, szczególnie teraz, kiedy należy liczyć każdą złotówkę, wydawaną z budżetu. Najważniejsze jednak jest jednak to, że niezależny, kompetentny i wyposażony w instrumenty prawne organ antydyskryminacyjny jest nam po prostu niezbędny. Choćby po to, by edukować  społeczeństwo i polityków, by coś w naszej mentalności zaczęło naprawdę zmieniać się pod tym względem na lepsze. Jednak projekt złożony przez tragicznie zmarłą Izabelę Jarugę – Nowacką, której praca na rzecz zwiększania ochrony obywatelek i obywateli przed dyskryminacją może być wzorem dla całej klasy politycznej, nie doczekał się przez rok nawet pierwszego czytania. Nic nie wiadomo o tym, by Pani, jako Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania, wyraziła w tej sprawie jakiekolwiek zaniepokojenie. A przecież pomijanie projektów ustaw tylko dlatego, że zostały zgłoszone przez opozycję, można nazwać dyskryminowaniem z powodu poglądów politycznych.

I to są, moim zdaniem, fakty, na które, chcąc dobrze wypełniać swoją misję, Pani Minister powinna w pierwszym rzędzie skierować swoją uwagę.
 
Dziękując za zainteresowanie moimi wypowiedziami, pozwolę sobie wyrazić nadzieję na kontynuowanie rozmowy na temat polityki równościowej państwa, za kreowanie której jest Pani Minister odpowiedzialna.

                                                                                                                                            Z poważaniem

 

 

Katarzyna Maria Piekarska
Wiceprzewodnicząca Sojuszu
Lewicy Demokratycznej

Powrot