Blogosfera
Czerniak: Styropian sięgnął bruku

Bramę Stoczni Gdańskiej z 80. roku zamieniono na płot ze sztachetami, którymi okładają się panowie w garniturach od Armaniego. Zarówno PiS, jak i PO, mają w tej bijatyce jeden interes. Rozdzierać solidarnościowy styropian, aby wyrwać z niego jak najwięcej. Problem w tym, że proces gnilny styropianu mamy już za sobą.
Nie przeszkadza to politykom i rozpolitykowanym związkowcom, aby licytować się na heroiczne czyny sprzed trzydziestu lat. Kto pierwszy przeskoczył przez mur? Kto doradzał, a kto donosił? Kto polerował portret papieża? Wreszcie, czyja mamusia przyniosła więcej kanapek dla strajkujących stoczniowców?
A może by tak przekazać sobie znak pokoju? To już jest niemożliwe nawet w kościele św. Brygidy. PO-PiS-owcy muszą dolewać oliwy do piekielnego ognia, który podgrzewa tak polski kocioł, aby w umysłach zwykłych ludzi rodziło się jak najwięcej demonów. Demonów wywołujących kłótnie nie tylko w tramwajach i trolejbusach, ale i przy świątecznych stołach.
Politycy dwóch prawic, z rozgrzanymi do czerwoności głowami, dobrze wiedzą, że granie historią może przynieść profity. Nic tak nie potrafi podzielić Polaków, jak interpretacja przeszłości. I wykorzystują to w sposób cyniczny. To nic, zdają się myśleć, że coś takiego, jak etos Solidarności jest zamierzchłą historią. To nic, że styropian sięgnął bruku. Bijatyka na bruku może być bardziej efektywna, niż salonowe policzkowanie.
Mam nadzieję, że nie tylko historia, ale i współcześni ocenią ten niechlubny epizod, oby epizod, w polskiej polityce. Ocena może być tylko jedna. PiS i PO oblały egzamin z dojrzałości.
Jacek Czerniak
02.09.2010










