Blogosfera

Siwiec: Minusy dodatnie

Kilka dni temu obiecałem napisać coś pozytywnego o śp. prezydencie Lechu Kaczyńskim.

"Bruksela" generalnie się z nim nie zgadzała. Uprawiał bowiem politykę antyeuropejską i tak właśnie był postrzegany. Traktowano go też jako rusofoba, ale wszyscy wiedzieli, że ma charakter. Respekt przed Lechem Kaczyńskim wynikał jednak z obawy przed nieprzewidywalnością. Dobrym przykładem podanej tezy jest szczyt Unii po słynnej wyprawie gruzińskiej.

W Brukseli traktowano ją jako rozrabiactwo polityczne, a przyjaciel polskiego prezydenta, Micheil Saakaszwili, już wtedy miał opinię awanturnika. Prezydent Sarkozy, który był na miejscu i przewodził Unii Europejskiej, zastosował bardzo skuteczną metodę dojścia do wspólnego stanowiska całej Unii. Otóż na przeciwnym biegunie, w opozycji do stanowiska Lecha Kaczyńskiego, zaczął występować Silvio Berlusconi. Włoski premier był gotowy potępić Gruzję i wysłać depeszę gratulacyjną do swojego przyjaciela Putina. I tym oto sposobem na obradach plenarnych skrajności się zredukowały, a co było dalej – wszyscy wiemy.

Czy za to należy się pomnik?

Marek Siwiec

03.09.2010

Powrot