Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Antyklerykalizm, a katolickie przedszkole

Data dodania: 2012-02-26 20:46

 

 

Za sprawą zaskakująco dobrego wyborczego wyniku Ruchu Janusza Palikota wielu zdezorientowanych dotąd graczy politycznych z różnych stron odnalazło swoje poletko. Nagle oto tematem modnym, chwytliwym i absolutnie na czasie stał się antyklerykalizm. Trzeba szczerze przyznać, że nigdy nie było go tak dużo w przestrzeni publicznej jak teraz. W Internecie aż roi się od satyrycznych antyklerykalnych rysunków i zdjęć. Fakt, niektóre są nawet zabawne. Nawet u nas, w ultrakonserwatywnym Pułtusku coraz częściej słychać antyklerykalne głosy. Niektórzy nawet zaczęli poważnie obawiać się powstania fili ratusza w Bazylice. To prawda, antyklerykalizm jest dziś w cenie. Ja jednak nazywam tą postawę antyklerykalizmem bezrozumnym, bo dla tych cudownie nawróconych na respektowanie zasady świeckości państwa rzadko liczy się sens i generalna refleksja płynąca z tej zasady. Ważne jest jedynie zbicie politycznego kapitału. Dziś krytykują kościół, jutro jeśli zajdzie taka potrzeba będą krytykować krytyków kościoła. Co najciekawsze najczęściej w sposób chybiony, charakteryzujący się skrajnością wyłączającą merytoryczne argumenty. A przecież prawdziwy antyklerykalizm (w mojej ocenie to w ogóle nietrafiona nazwa) wcale nie zakłada totalnej krytyki kościoła i agresywnej ateistycznej retoryki, tylko propagowanie szacunku dla innych światopoglądów, wolności podejmowania decyzji oraz normalności. Warto to wiedzieć. Te trzy zasady są mi bliskie. Choć nie jestem osobą religijną to nie mam w planach pod wpływem aktualnych trendów kreować się wojującego, lokalnego antyklerykała. Moja ocena stosunków państwo-kościół zawsze była, jest i będzie zdroworozsądkowa.

Na wieść o powstaniu prywatnego katolickiego przedszkola na Popławach antyklerykał bezrozumny powiedziałby SKANDAL! Osoba której bliskie są wartości takie jak szacunek i wolność, a już w szczególności rozsądny polityk lokalny dla którego wartością nadrzędną powinno być dobro wspólne, kwestię katolickiego przedszkola najpierw by przemyślał, a później ocenił, co niniejszym czynię. Popławy nie są jakimś mały osiedlem, ale prężnie rozwijającą się quasi dzielnicą zamieszkiwaną przez kilka tysięcy osób. Funkcjonuje tu doskonale zorganizowany Zespół Szkół nr 2, przydałoby się także dobrze zorganizowane, duże przedszkole. Z całą pewnością jest na to zapotrzebowanie. W 2008 roku jako dziennikarz-stażysta uczestniczyłem w wizytacyjnym spotkaniu Komisji polityki społecznej Rady Miejskiej w ZS nr 2, którego konkluzją była następująca myśl: Komisja na podstawie wizytacji bardzo pozytywnie ocenia placówkę i jednocześnie proponuje rozważenie możliwości przeniesienia Przedszkola nr 3 z ewentualną możliwością rozbudowy Szkoły nr 2. Jak się później okazało myśl ta była ulotna. Wielka szkoda, bo w ZS nr 2 z całą pewnością istnieją możliwości, aby stworzyć publiczne przedszkole. W końcu sama komisja Rady Miejskiej była o tym niegdyś święcie przekonana. Przedszkole nr 3 w opinii coraz większej liczby osób nie spełnia tych oczekiwań jakie powinna spełniać dobra publiczna placówka. Alternatywą jest wobec tego powstające właśnie prywatne katolickie przedszkole przy parafii p.w. Miłosierdzia Bożego. Z opinii które zebrałem wynika, że standardy są naprawdę wysokie. Osobiście nigdy nie próbowałbym nawet przypuszczać, że mogłyby być one niskie. Dla mnie od zawsze było jasne, że gdzie jest sutanna tam jest prosperity i dobre zarządzanie. Budując porządne przedszkole w dzielnicy, która tego niewątpliwie potrzebuje proboszcz popławskiej parafii robi bardzo pożyteczną rzecz. Wiadomo, nic za darmo, ale w końcu mamy wolny rynek.

W rozmowach na temat prywatnego katolickiego przedszkola na Popławach można się spotkać z różnymi głosami. Jedni twierdzą, że przedszkolaki będą indoktrynowane, inni że wychowywane jak trzeba, zgodnie z katolicką etyką. I jedni i drudzy się mylą. W wieku przedszkolnym każde dziecko jest całkowicie odporne na jakąkolwiek indoktrynację z oczywistej przyczyny – braku świadomości religijnej. Podobnie jest ze świadomością ekonomiczną, czy polityczną. Oczywiście można wpoić dziecku pewne nawyki jak składanie rąk, odmawianie pacierza, klękanie, wstawanie itd. ale nie ma cienia szansy na obudzenie świadomości duchowej. Jeśli ktokolwiek może być przy udziale katolickiego przedszkola indoktrynowany to chyba tylko rodzice, choć już sam fakt oddania dziecka do takiej, a nie innej placówki świadczy o wysokiej religijności. No chyba że nie ma się wyboru, a w przypadku Popław jednak trudno mówić o jakiejkolwiek alternatywie. Jeśli władze gminy pozostaną bierne to przedszkole katolickie będzie mieć całkowity monopol. Podsumowując: choć pozytywnie oceniam parafialną inicjatywę to nie zmieniam swojego stanowiska, że Popławy jako duża dzielnica zasługują także na dobre publiczne przedszkole. Rodzice powinni mieć zapewniony wybór. 

Zobacz profil polityka: Błażej Makarewicz

Komentarze