Przemówienie Leszka Millera na Radzie Krajowej
Koleżanki i koledzy. Szanowni Państwo. Dla socjaldemokracji, dla polskiej lewicy, dla każdego z nas osobiście, źródeł największej satysfakcji są chwile, w których spełniają się marzenia obywateli naszego kraju, kiedy nadzieje stają się rzeczywistością. Taki moment właśnie nadszedł.
Członkostwo w Unii Europejskiej i silna pozycja międzynarodowa są tego najlepszymi dowodami. Przykład naszych prac nad tworzeniem warunków dla udziału w Unii Europejskiej pokazuje, że wysiłek się opłaca, że jest w stanie przynieść efekty w najtrudniejszych sprawach. Wynikami referendum europejskiego przypieczętowaliśmy wielki, narodowy sukces. Prawdziwym zwycięzcą tego referendum jest naród. Nasza Ojczyzna otwiera nowy rozdział swojej historii. Polacy dokonali wyboru na europejskie "tak" dla Polski. Odpowiedzieli zdecydowanym polskim "tak" dla Europy. To wybór dalekowzroczny, najlepszy z możliwych. Na drodze do Unii Europejskiej nic już nas zatrzymać nie może.
Ostatnie dwa dni 7 i 8 czerwca tego roku wejdą na stałe do kalendarza wielkich polskich dat, do kalendarza wydarzeń, które określały na całe lata, na wiele pokoleń nasz narodowy los. Dziś bez cienia wątpliwości możemy powiedzieć, że droga do sukcesu europejskiego wiodła przez wybory, które Polacy dokonali w roku 2001 r. W tym wyborze obecne było przekonanie, że nasza partia lepiej od innych, ale przy pomocy i przy czynnym udziale innych sprosta wielkiemu zadaniu wprowadzenia Polski do Unii Europejskiej. Takie zadanie wpisaliśmy w nasz program wyborczy, jako cel strategiczny. Dziś wszystkim tym, którzy nam zaufali możemy powiedzieć, że przyjęte na siebie zobowiązanie wykonaliśmy z należytą starannością i determinacją.
Nasze zwycięstwo, zwycięstwo Polski to nie dzieło przypadku. Za nami wygrana walka z czasem, której dramatyzm można dostrzec, gdy przypominamy sobie jak wiele zapóźnień z przeszłości musieliśmy odrobić tworząc warunki dla zamykania kolejnych obszarów negocjacyjnych. Za nami udana walka o zrozumienie i uznanie w Unii Europejskiej polskiej specyfiki, w tym specyfiki polskiej wsi. Efekt, to najlepsze z możliwych warunki, na jakich kraj nasz wchodzi do Unii Europejskiej.
Klucz do zjednoczonej Europy wywalczyliśmy w Kopenhadze. Drzwi do niej otworzyliśmy w Atenach. Teraz przekraczamy próg naszego wspólnego unijnego domu, pewnie i zdecydowanie z podniesionym czołem.
Koleżanki i koledzy. Dla wielu naszych rodaków powiedzenie "tak", lub "nie" w referendum to nie był łatwy wybór. Sojusz Lewicy Demokratycznej nigdy nie negował skali ludzkich rozterek. Strategią rządu było, aby podczas trudnych negocjacji akcesyjnych z uporem i determinacją do ostatniego dnia i godziny pertraktacji, stworzyć warunki dla uwzględnienia naszych narodowych interesów. Konsekwentnie staraliśmy się ograniczać źródła społecznych lęków w sprawach integracji. Dowodem na to, że to się powiodło, była wzrastająca z tygodnia na tydzień liczba środowisk i ugrupowań politycznych, także społecznych, które w wyniku burzliwych nieraz zewnętrznych dyskusji decydowały się na poparcie akcesji.
Dwa dni referendum w Polsce przyniosło nasze narodowe zwycięstwo jeszcze w jednej dziedzinie. To wielkie zwycięstwo demokracji. Polacy pokazali, stawiając się tak licznie w lokalach wyborczych, że rozumieją znaczenie osobistego udziału w dokonywaniu wyboru w sprawach publicznych. Potwierdzili, że dostrzegają związek między tymi decyzjami, a warunkami z codziennego życia i pracy.
To ważne. Jak bowiem odnotował kiedyś Andrzej Szczypiorski - cytuję: "Demokracji nie można proklamować, demokracji nie można wprowadzać przepisem konstytucyjnym, demokracja musi dojrzeć w umysłach i sercach ludzi". Dziś z zadowoleniem możemy stwierdzić, że w przypadku referendum europejskiego tak się właśnie stało.
Koleżanki i koledzy. Składając podziękowania w imieniu władz statutowych SLD, ze szczególną serdecznością myślę o imponującej aktywności dziesiątków, jeśli nie setek tysięcy obywateli, o obywatelskich inicjatywach, pracy wielu organizacji pozarządowych, stowarzyszeń, fundacji, firm, instytucji oraz mediów, o ludziach nauki, kultury, sztuki i sportu, harcerzach, studentach, wolontariuszach, o wszystkich, którym zawdzięczamy dzisiejszą radość. Podziękujmy tym wszystkim, którzy sprawili, że dzisiaj możemy się radować.
Osobne słowa, osobne słowa podziękowania kieruję do członków i sympatyków SLD i koalicyjnej Unii Pracy. Posłów, senatorów, działaczy i organizacji wszystkich szczebli, członków rządu, do naszej wspaniałej młodzieży, do wszystkich zaangażowanych w kampanię europejską ludzi Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Idee proeuropejskie stały się okazją do zamanifestowania wspólnego widzenia interesu narodowego. Przez liczny krąg autorytetów, był wśród nich również Papież Jana Paweł II, porównujący dzisiejszą decyzję o wejściu do Unii Europejskiej do wielkiego aktu Unii Lubelskiej.
Wielu Polaków na czele z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim narzuciło sobie obowiązek obecności w tych ważnych dniach w całym kraju. Jest optymistyczne i ważne, że w budowaniu świadomości proeuropejskiej mogliśmy liczyć na wsparcie ze strony szefów rządów, państw członkowskich Unii Europejskiej, z którymi w wielu przypadkach łączą nas więzy kontaktów w rodzinie europejskich partii socjalistycznych i socjaldemokratycznych.
Na tym tle trzeba zostawić samych z sobą tych liderów i polityków partii opozycyjnych, którzy ze szczególnym upodobaniem podkreślali, że ich poparcie dla Unii jest czymś całkowicie odmiennym i całkowicie innym od poparcia udzielanego Unii Europejskiej przez lewicę. To, bowiem z ich strony infantylna gra, która raz jeszcze pokazuje, że część polskich polityków w żadnej sprawie nie jest w stanie oprzeć się pokusie, aby walki o coś, w tym przypadku o coś tak ważne nie zamieniać w walkę z kimś.
Koleżanki i koledzy. Kilkanaście lat temu odszedł już do historii w Europie blokowy układ konfrontacji ideologicznej, politycznej i militarnej. Wynikiem referendum europejskiego ten stan umacniamy i dopełniamy o stabilne podstawy nowych rozwiązań na przyszłość. Proces budowania nowego ładu w świecie, a także w samej Europie trwa nadal. Strategicznym zadaniem rządu było podwyższenie międzynarodowej pozycji Polski. Przy każdej obiektywnej próbie oceny stwierdzić trzeba, że i w tej dziedzinie możemy mówić o powodzeniu w realizacji naszych zamierzeń.
Wskazaliśmy, że potrafimy odpowiedzieć aktywnie i trafnie na najważniejsze wyzwania, zwłaszcza w sferze bezpieczeństwa. Potwierdziliśmy, że Polska jest partnerem godnym zaufania, umiejącym dostrzegać zagrożenia i reagować na nie oraz wykorzystywać szansę. Ugruntowana została nasza pozycja w Pakcie Północnoatlantyckim. Nasi żołnierze są aktywnymi uczestnikami działań na rzecz pokoju w świecie. Szczególnie dobre stosunki Polski ze Stanami Zjednoczonymi budzą szacunek i respekt partnerów i sąsiadów. Odżył Trójkąt Weimarski z udziałem Polski, Niemiec i Francji. Powierzono nam strategiczne zadanie międzynarodowe - zarządzanie strefą w Iraku. To dowód ogromnego zaufania i uznania naszych polskich, wysokich kompetencji. Pozycja międzynarodowa Polski, członka NATO, kraju o przesądzonym udziale w Unii Europejskiej - to wielki atut. Takiej pozycji nie mieliśmy od kilkuset lat.
Koleżanki i koledzy. Można zatem powiedzieć, że pierwszy okres funkcjonowania naszego rządu i SLD w nowej kadencji był w szczególności poświęcony problematyce integracji europejskiej i umocnienia pozycji międzynarodowej. Teraz te miesiące, które przed nami, musimy z większym naciskiem i większą determinacją wykorzystać dla spraw wewnętrznych. Polską racją stanu jest dziś nie tylko utrwalanie sukcesów międzynarodowych, ale najlepsze wykorzystanie ich dla poprawy sytuacji wewnętrznej. Te sukcesy muszą i mogą przenieść się do polskich domów i polskich zakładów pracy.
Polacy, którzy poparli integrację, nie mogą przeżyć zawodu. Ci zaś, którzy byli jej przeciwnikami, powinni przekonać się, że ma ona głęboki sens. W tym przypadku nie ma czasu na świętowanie zwycięstwa. Przed nami kolejna batalia, tym razem będzie to batalia o pełne wykorzystanie stworzonych możliwości. Głównym polem naszej aktywności powinna stać się gospodarka. To właśnie na tym polu decydować się będzie wynik naszych starach o lepszą Polskę, o kraj, w którym coraz mniej ludzi doświadcza dramatu ubóstwa i braku perspektyw rozwoju. To przede wszystkim w tej dziedzinie rozstrzygnie się nasza zdolność do wykorzystania wszystkich korzyści płynących z integracji z Unią Europejską oraz naszej, tak mocnej pozycji międzynaro-dowej. To tu zadecyduje się jak szybko opanujemy najgroźniejsze zjawisko społeczne i gospodarcze naszych czasów, jakim jest bez wątpienia bezrobocie i zagrożenie utratą pracy. Przy żadnej obiektywnej ocenie nie można negować tego, co w dziedzinie gospodarki udało nam się zrobić w ciągu 20 miesięcy rządzenia. I udało się, pomimo skrajnie niesprzyjających warunków zewnętrznych, takich jak: recesja w Niemczech, dekoniunktura na większości wysoko rozwiniętych rynków świata oraz problemów wewnętrznych, jak: przewartościowana złotówka, wysokie stopy procentowe kredytów. Oczywiście zdecydowanie za wcześnie na podsumowania.
Nie jesteśmy nawet w połowie kadencji. Symptomów ożywienia w gospodarce widocznych już wyraźnie w statystyce nie widać jeszcze w domach Polaków; na to trzeba więcej czasu. Statystyki pokazują jednak, że jednoznacznie, że polska gospodarka w trakcie ostatnich miesięcy przyspiesza. Coraz więcej sygnałów pokazuje, że udało się powstrzymać wzrost bezrobocia, a nawet rozpoczął się już proces jego powolnego spadku. Priorytetowi, jakim są nowe miejsca pracy i nowoczesne technologie podporządkowaliśmy negocjacje offsetowe oraz starania o pakiet propozycji biznesowych dla polskich firm w Iraku. Sukcesem zakończyły się renegocjacje w sprawie umowy na dostawy gazu z Rosji, co usuwa poważną przeszkodę w rozwoju polsko-rosyjskich stosunków gospodarczych. Rośnie produkcja i to w szybkim tempie. Mimo wszystkich trudności rośnie także eksport, także w imponującym tempie. Rządowa strategia społeczno-gospodarcza - "Przedsiębior-czość, Rozwój, Praca" zaczyna przynosić wymierne rezultaty. Przy ocenach pamiętać trzeba, że od rozpoczęcia realizacji strategii upłynęli zaledwie 14 m-cy w gospodarce, to bardzo mało. W życie weszło dopiero 456 ustaw, to znaczy nieco więcej niż połowa przewidzianych, niemniej są już efekty. Dotyczy to m.in. pakietu "Przede wszystkim przedsiębiorczość" oraz pakietu "Pierwsza praca". Ten ostatni zaowocował udziałem ponad 140 tys. absolwentów w aktywnych programach rynku pracy, a prawie 500 tys. skorzystało z usług informacji poradnictwa zawodowego i pośrednictwa pracy. Są niestety i takie obszary, gdzie nie możemy się pochwalić efektami. Po odrzuceniu przez Sejm ustawy o budowie i eksploatacji dróg krajowych z pakietu "Infrastruktura, klucz do rozwoju" w sposób zasadniczy opóźniona jest realizacja tego programu. Kiedy patrzymy na czas naszego rządzenia - godzi się też odnotować, że nie zapomnieliśmy o zasadzie sprawiedliwości społecznej ani właściwej Lewicy - wrażliwości. To prawda, że nasze możliwości były niewspółmierne do społecznych potrzeb. Jednak to nie może być powodem, aby zapominać, że utrzymaliśmy waloryzację wszystkich świadczeń, w tym rodzinnych z pomocy społecznej i dla osób bezrobotnych. Na masową skalę wprowadziliśmy program dożywienia dzieci w szkołach. W tym roku już drugi raz ruszy nasz autorski program "Wyprawka szkolna". Doprowadziliśmy do wyrównania odszkodowań dla pół miliona polskich obywateli - byłych robotników przymusowych. Wszystkie zebrane doświadczenia pokazują jednak, że w dziedzinie gospodarki nie da się uzyskać niezbędnego przyspieszenia bez maksymalnej koncentracji sił i podejmowania działań odważnych i niekonwencjonalnych. Jest bardziej jasne, że najważniejszych polskich problemów w tej dziedzinie nie da się rozwiązać w sposób tradycyjny bez wyrwania się z rozmaitych schematów. Nie da się tego rozwiązać działaniami doraźnymi bez ich podporządkowania w myśleniu strategicznemu. W wymiarze strategicznym tymi problemami są w mojej ocenie, po pierwsze: stworzenie lepszych warunków do wzrostu gospodarczej przez zasadniczą poprawę warunków prowadzenia działalności gospodarczej, pobudzenia popytu konsumpcyjnego, a szczególnie inwestycyjnego oraz zmiany polityki pieniężnej w celu zwiększenia dostępności do kredytu. Po drugie: pełne przygotowanie do integracji najbardziej efektywnego wykorzystania środków unijnych. Bez silnego impulsu w tych sprawach stać byśmy się musieli już na wejściu chorym członkiem Wspólnoty. To byłaby niegospodarność, która nie mogłaby być wybaczona. Problem trzeci, to rozwój nowych technologii. W celu stworzenia niezbędnej podstawy dla wzmacniania konkurencyjności polskich produktów oraz wykorzystania w tym celu możliwości wynikających z offsetu. Problem czwarty, to zagwarantowanie systemowej równowagi i niezbędnego bezpieczeństwa w dziedzinie finansów publicznych na zasadach gwarantujących sfinansowanie niezbywalnych zadań państwa. Problem piąty, to doprowadzenie w praktyce do rzeczywistych zmian na lepsze w infrastrukturze, w tym szczególnie w infrastrukturze drogowej, bez czego trudno sobie wyobrazić faktyczne włączenie naszego kraju do globalnej wymiany gospodarczej. I problem szósty, to stworzenie warunków dla polskiej kultury i nauki we wszystkich tych dziedzinach, które mogą sta się polską specjalnością w Unii Europejskiej. Główne pola napięć w rozwiązywaniu tych problemów widzę w dwóch miejscach .
Pierwsze, to utrzymujący się brak zadawalających postępów w poprawie warunków działania dla tworzących miejsca pracy i dających produkcję. Tu mimo różnych wysiłków nie doszło do przełomu. W związku z tym planuję wystąpienie przez rząd z kompleksową inicjatywą ustawodawczą obejmującą gwarancje wolności gospodarczej w Polsce. Pakiet tych rozwiązań prawnych będzie dalszym, lecz idącym nieporównywalnie głębiej ciągiem rozwiązań zapowiadanych i tylko częściowo zrealizowanych w ramach poprzednich programów rządowych. Widać, że tych spraw, że nie da się załatwić przy okazji. Muszą stać się celem strategicznym. Zamierzam wykorzystać w tych sprawach pomysły zgłaszane przez reprezentatywne organizacje przedsiębiorców i organizacje związkowe. Ponadto w coraz większym stopniu zaczynam podzielać pogląd, że nie da się poprawić warunków gospodarowania, a w efekcie również zwiększyć liczby miejsc pracy, bez korzystnych zmian w obciążeniach podatkowych. Uważam w związku z tym, że wyjściem wymagającym poważnego przemyślenia jest koncepcja wprowadzenia jednolitego, powszechnego podatku dochodowego. Zdaję sobie sprawę, że stanowisko takie jest kontrowersyjne, tak wewnątrz SLD jak i w Unii Pracy. Pamiętam, co w tych sprawach zdążyliśmy już powiedzieć. Ale, żeby polska gospodarka mogła przyspieszyć, nie wystarczy jednak podtrzymywanie tendencji ożywienia gospodarczego. Potrzebne są nowe, mocne impulsy. Trzeba pójść dalej, niż dotąd. Jestem za tym, za poważnym przemyśleniem i ewentualnym wprowadzeniem jednolitego, powszechnego podatku dochodowego pod trzema warunkami: po pierwsze - nowe rozwiązania podatkowe nie mogą zmniejszyć wpływów do budżetu; po drugie - te rozwiązania nie mogą prowadzić do pogorszenia sytuacji ludzi najbiedniejszych, znajdujących się w najgorszej sytuacji, mających najmniejsze dochody, i po trzecie - owe rozwiązania, jak to zresztą jednoznacznie postulują przedsiębiorcy muszą być połączone z głęboką zmianą polityki monetarnej, obejmującą dalsze obniżenie stóp procentowych, zmniejszenie wysokości rezerw Narodowego Banku Polskiego oraz reorientację w zakresie określania celu inflacyjnego. Drugie miejsce napięć usytuowane jest w sferze finansów publicznych. Tak jak już zapowiadaliśmy zmiany w tej dziedzinie są niezbędne. To jest poza dyskusją. Przy kształtowaniu ich ostatecznych treści nie można przyjmować wyłącznie kryteriów fiskalnych. Jutro rząd będzie zajmował się tymi kwestiami. Za poszczególnymi rozwiązaniami muszą stać dojrzałe projekcie z zakresu pro produkcyjnego; muszą dawać możliwości prowadzenia aktywnej polityki państwa, tworzyć niezbędne ramy dla efektywnego realizowania polityk sektorowych i polityki regionalnej. Jako założenie proponuję przyjąć, że realizacja programu gospodarczego zorientowanego na wzrost gospodarczy i cele rozwojowe musi odbywać się na bezpiecznej ścieżce makroekonomicznej. Wyznacza je granica 55 proc. długu publicznego w relacji do PKB. Do tego niezbędne jest utrzymanie założenia wysokiego wzrostu gospodarczego rzędu 5 proc. PKB. Alternatywną musiałyby być cięcia budżetowe w sferach, których ochrona jest naszym obowiązkiem. Naprawa finansów publicznych, jest zatem możliwa tylko na ścieżce ekspansji działalności gospodarczej i wysokiego wzrostu. Pragnę poinformować koleżanki i kolegów, że zamierzam przenieść centrum koordynacji polityki gospodarczej ze struktur ministra finansów do struktur ministra gospodarki, ukierunkowanego z istoty swoich zadań na rozwój, a od niedawna, co jak wydaje się być rozwiązaniem racjonalnym - również na rozwiązywanie problemów dotyczących prac i polityki społecznej. Po drugie, zamierzam powierzyć prowadzenie problematyki budowy dróg i autostrad sekretarzowi stanu, pełnomocnikowi rządu odpowiedzialnemu wyłącznie za ten program. Koleżanki i koledzy. Polityka musi zacząć wspomagać gospodarkę. Do tego niezbędne jest przyjęcie i konsekwentne realizowanie czytelnego dla wszystkich kalendarza politycznego. Dalsze działanie rządu wymaga jednoznacznego określenia spraw ze sfery zaplecza politycznego tego gabinetu oraz przyjęcie podstawowych ustaleń dotyczących kalendarza politycznego .
Panujące dziś w tych kwestiach rozchwianie osłabia możliwość skutecznego rozwiązywania istniejących problemów gospodarczych i społecznych. Wydarzenia ostatnich tygodni pokazały, że przedstawiony przeze mnie trzy miesiące temu, w obecności pana prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, plan polityczny nie został podjęty przez opozycję. Przypomnę, że wystąpiłem wówczas m.in. z inicjatywą oparcia rządzenia na współpracy z opozycją w naprawie finansów państwa oraz w sprawie stworzenia warunków dla współpracy w Sejmie w pracach dotyczących budżetu na przyszły rok. W tej sytuacji trzeba przyjąć, że ten plan łącznie z projektem wyborów parlamentarnych w 2004 r. nie może już być traktowany jako podstawa strategii politycznej. Liczne wypowiedzi przedstawicieli opozycji nie pozostawiają bowiem wątpliwości, że ich intencją jest rządzenie bez współpracy z SLD, że nastawiają się one na walkę, a nie na współdziałanie z SLD. Musimy wyciągnąć z tego wnioski. W tej sytuacji proponuję: po pierwsze - wrócić do poprzedniego planu odbycia wyborów parlamentarnych na wiosnę 2005 r.; po drugie - podjąć działania mające na celu ukształtowanie szerszej i stabilnej podstawy politycznej dla rządu w Sejmie, przy wykorzystaniu wszystkich istniejących możliwości; po trzecie - przeciąć kawiarniane rozwiązania o tym, czy obecny rząd ma, czy też nie ma większości w Sejmie, co zamierzam wyjaśnić, przez zgłoszenie wniosku Prezesa Rady Ministrów w sprawie udzielania wotum zaufania dla rządu. Moją intencją jest, aby głosowanie w tej sprawie odbyło się już na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Polski nie stać na to, aby zdarzenia na scenie politycznej przeszkadzały w realizacji zadań gospodarczych i społecznych. Z tych też względów uważam za oczywiste odrzucenie złudnych pomysłów na prowadzenie spraw rządu przez premiera wynajętego. W tych trudnych warunkach, o czym jestem jednoznacznie przekonany, na czele rządu musi i może stać tylko ten, kto ma zdecydowane poparcie parlamentarnego klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Nie ma zatem potrzeby wróżyć z fusów, czy rząd ma większość, czy jej nie ma. Dziesiątki polityków i dziennikarzy codziennie zajmują się tylko tym problemem. Proponuję prostsze rozwiązanie .
Zamiast tego, trzeba po prostu stosować konstytucję i pragnę z tej konstytucyjnej możliwości skorzystać. Koleżanki i koledzy. Warunkiem powodzenia jest poprawa kondycji naszej partii. Bez tego nic co planujemy się nie uda, zapowiedzi pozostaną słowami .
Dlatego też na koniec chciałbym poruszyć jeszcze jeden blok spraw, spraw o zasadniczym znaczeniu, dotyczących naszej partii. To nie przypadek, że kampania, którą od dłuższego czasu prowadzą ugrupowania opozycyjne ma na celu doprowadzenie w SLD do podziałów programowych, organizacyjnych i personalnych. Intencje są w tym przypadku aż nadto widoczne. Są one związane z zamiarem takiego osłabienia nas, aby SLD przestał się liczyć, aby bez własnego programu pozytywnego można było z Sojuszem wygrać. Dziś zdecydujemy o terminie i programie naszego kongresu. Jak koleżanki i koledzy wiedzą, wstępna propozycja opiewa, aby Kongres odbył się 29 i 30 czerwca. Szerzej na ten temat będzie mówił Sekretarz Generalny Marek Dyduch. To na tym kongresie dokonamy bilansu minionych 20 m-cy, wyciągniemy wnioski, nazwiemy wyzwania przed jakimi stoi Polska i Lewica. Spróbujemy określić sposoby odpowiadania na nie, określimy zadania i odpowiedzialność każdego z nas. Odniesiemy się w sposób całościowy do stopnia i warunków realizacji naszego programu. To dobrze, że rośnie temperatura wewnątrz partyjnej, krytycznej i publicznej dyskusji. Dowodząca, że Sojusz Lewicy Demokratycznej to partia demokratyczna żywotna. To ważna i potrzebna dyskusja ułatwiająca dostosowanie naszego programu do realiów z jakimi przychodzi się na zmierzyć, dyskusja o odpowiedzialności za kraj jaką niesiemy. Są głosy wyrażające niepokój, formułujące dylematy, skłaniające do refleksji. Nie ma tematów tabu. Liczy się głos każdego środowiska i każdego ogniwa SLD. W kilku sprawach chciałem przedstawić już dziś swoje stanowisko. Po pierwsze zapowiadam, że jestem gotów ponownie ubiegać się o stanowisko Przewodniczącego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Nie chciałbym jednak o to stanowisko ubiegać się samotnie. W moim przekonaniu wszyscy, którzy mają podobne zamiary powinni je ujawnić już obecnie. Da to podstawę dla dyskusji o pomysłach na przyszłość i sposobie funkcjonowania naszej partii .
Spowoduje, że sprawa wyboru przewodniczącego SLD nabierze cech dyskusji, która może nam wszystkim tylko służyć. Apeluję więc do koleżanek i kolegów, którzy widzą się jako kierujący Sojuszem, aby jak najszybciej jasno to powiedzieli. Po drugie, uważam, że zebrane doświadczenia pokazują znaczenie stosowania w partii języka wartości i idei. Aby SLD mógł wygrać spór polityczny z innymi ugrupowaniami o przyszłość niezbędna jest głęboka wymiana zdań na tematy ideologiczne i programowe. Zachodzące zmiany, globali-zacja, wyczerpywanie się rezerw, narastanie konkurencji, integracja, informatyzacja, walka z nierównościami społecznymi, zagrożenia terroryzmem, wszystko to tworzy sytuację naruszonej równowagi. Powoduje, że trwa konkurencja w nadawaniu nowych znaczeń i treści od dawna używanym pojęciom i rozwiązaniom. W tej sytuacji różnice w naszych poglądach wzbogacają życie partyjne, mogą stać się naszą siłą i nową jakością. W natłoku codziennych zdań praktycznych, zbyt małą uwagę poświęcaliśmy ideowej tożsamości SLD. Dopuściliśmy do tego, że w SLD znaleźli się ludzie, dla których idee socjaldemokratyczne są bez znaczenia, a liczą się jedynie władza i korzyści płynące z jej sprawowania. Musimy to zmienić. SLD jest partią socjaldemokratyczną, dlatego jako partia socjaldemokratyczna musimy poważnie odnieść się do współczesnych treści podstawowych zasad leżących u podstaw naszego ruchu. Po pierwsze, jest to - sprawiedliwość społeczna .
Wbrew temu, co uporczywie opowiadają ideologowie prawicy, sprawiedliwość społeczna, to nie absolutna równość, niezależna od wkładu pracy, od kwalifikacji i podnoszonej odpowiedzialności. Sprawie-dliwość społeczna, to troska o to, by nie było ludzi i warstw zepchniętych w stan nędzy. By nie dziedziczyło się biedy i braku wykształcenia z pokolenia na pokolenie, by człowiek chcący uczciwie i ciężko pracować miał szansą godziwego życia i poprawy własnego losu. Po drugie, jest to spraw godności i wolności jednostki w wolnym i demokratycznym społeczeństwie rzecz jasna. Jako partia socjaldemokratyczna mamy obowiązek ująć się za tymi, których prawa są zagrożone przez fanatyzm i nietolerancję, w tym zwłaszcza przez pogardę dla mniejszości narodowych, wyznaniowych i światopoglądowych. Dla kobiet, które znajdują się w dramatycznej sytuacji, także wskutek nazbyt rygorystycznej ustawy o warunkach przerywania niepożądanej ciąży. Po trzecie, jest to sprawa naszego socjaldemo-kratycznego rozumienia norm moralnych w polityce .
Polityka jest szlachetną służbą publiczną podejmowaną dla dobra wspólnego, a nie dla osobistej czy grupowej korzyści. Polityka nie musi być sprawą brudną, za jaką uważa ją bardzo wielu naszych współobywateli. Musimy polityce socjaldemokratycznej przywrócić moralną godność. Tego nie da się zrobić całym tylko odwoływaniem do tradycji, przypominaniem ludzi, którzy w imię idei, naszej wspólnej idei, gotowi byli na największe poświęcenie .
Musimy uważniej przyjrzeć się temu, co dziś wypacza etyczny sens naszej polityki. W tych sprawach potrzebna jest poważna dyskusja w SLD. W ostatnich tygodniach odbyliśmy serie seminariów i konferencji przedkongresowych, na których mówiliśmy o tych sprawach. Bardzo wszyscy powinniśmy się cieszyć, że taka dyskusja ma miejsce, że ona się zaczęła, że przynosi właściwe owoce .
Trzeba tym sprawom poświęcić dostatecznie dużo miejsca w statutowym działaniu organów naszej partii. Musimy tworzyć zaplecze teoretyczne Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Trzeba przyznać, że zaniedbaliśmy tą sprawę. Są wprawdzie kluby dyskusyjne i pisma lewicowe zajmujące się teoretyczną problematyką, ale dzieje się to poza organizacyjnymi ramami partii, chodź z udziałem wielu znanych działaczy SLD. Najważniejszy jest zaś klimat dyskusji i ideowego sporu w samej partii .
Dyscyplina konieczna jest w działaniu, ale nie w myśleniu. Partia musi zachęć do formułowania stanowisk dyskusyjnych, do poważnego sporu o to, co nas jako nowoczesnych polskich socjaldemokratów łączy, a zarazem odróżnia od innych nurtów życia politycznego. To nie luksus potrzebny intelektualistom, to żywotna konieczność partii, która musi nie tylko umieć kierować państwem, lecz także wiedzieć jaki cel strategiczny przyświeca jej działaniom na dziesięciolecie .
Uważam także, że powinniśmy przyjąć, iż Kongres będzie musiał zająć stanowisko wobec spraw złych, postaw nagannych, tendencji niekorzystnych w naszej partii. Będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, co zrobić i co trzeba zmienić, by naprawić klimat podejrzeń, jaki wokół SLD narósł w ostatnich miesiącach. Niestety są w naszej partii zjawiska, których postępowanie czy których występowanie uwiarygodnia klimat podejrzeć kierowanych wobec Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Trzeba powiedzieć wyraźnie, że to one nadają siły, nawet tak absurdalnym oskarżeniom, jak te, które usłyszeć można przy okazji tzw. afery Rywina. Te wymierzone w naszą formację, także we mnie osobiście zarzuty dostają wzmocnienie po każdym doniesieniu o korupcyjnym uwikłaniu tego, czy innego członka Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Każdy taki fakt ma cechy nowotworu, pojawia się jednostkowo, ale rujnuje cały organizm. Szanowne koleżanki i koledzy .
Nie jest dziełem przypadku, że jestem w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Nie współtworzyłem naszej partii tylko dlatego, że gdzie indziej nie było miejsca. Jestem w SLD z ideowego wyboru, tak po prostu myślę i czuję .
Dlatego powtarzam, co niekiedy zauważają także nasi przeciwnicy, Sojusz Lewicy Demokratycznej to partia naprawdę potrzebna Polsce, a w naszych szeregach więcej jest ludzi silnych, niż słabych. Więcej twardych niż miałkich, więcej uczciwych niż pustych karierowiczów. Wierzę w to, ale muszę powiedzieć dzisiaj z całą mocą - w dniu dzisiejszym zbyt mało. W naszej formacji stało się coś niedobrego, być może jest to skutkiem niesprawiedliwych upokorzeń, których doznawaliśmy, kiedy wołano za nami - płatni zdrajcy, pachołki Moskwy. Być może natchnął nas zgubny dla polityków przykład PKM. Przyczyny są ważne, lecz ważniejsze są skutki, a skutki są widoczne m.in. w sondażach. Wiem, że nie taka powinna być polska lewica. Lewicy nie wolno chorować, na najbardziej zaraźliwe i niestety typowe choroby dnia dzisiejszego: korupcję, pychę, zarozu-mialstwo. Korupcję można przyrównać do najbardziej złośliwej odmiany raka, tak samo jak nowotwór zżera wszystko - demokrację, wizerunek Polski w świecie, struktury państwa, wreszcie nas samych. Przez pychę i zarozumialstwo nie możemy tego dostrzec, stajemy się ludźmi, którzy myślą, że dzięki werdyktowi wyborców wszystko im wolno. Szanowne koleżanki i koledzy. Sprawa Rywina uruchomiła bardzo konkretną dynamikę zdarzeń. Uważam, że wiele krytycznych artykułów w tej sprawie wobec SLD w całości i konkretnych polityków, wobec mnie osobiście, powstaje w wyniku potrzeby znalezienia kozła ofiarnego odpowiedzialnego za wszystkie polskie problemy. Lecz taki pogląd nie zmienia oczywistej prawdy, że to często dziennikarze, a nie my wykrywają rozmaite afery i że w tych sprawach pojawiają się ludzie związani z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Nie chcę zawczasu przesądzać o winie lub niewinności ludzi wskazywanych przez prasę, chcę tylko powiedzieć - okazaliśmy się nieodporni na infekcję i fałszywym pocieszeniem jest fakt, że inne środowiska też zachorowały. W Polsce musi się skończyć atmosfera sprzyjająca korupcji. Wszystkie sondaże pokazują, że istnieje ścisły związek między naszym obrazem w tym kontekście a wynikami tych sondaży. Naszą szansę zatem, oprócz tego wszystkiego co powiedziałem wcześniej, jeśli chodzi o program gospodarczy, o służenie ludziom - naszą szansę upatruję w jednym - wielkiej walce wydanej korupcji .
Za nami referendum, który wygraliśmy, a dalej jest Polska ludzi uczciwych, do których zaliczam zdecydowaną większość członków i sympatyków Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jeśli więc chcemy zniszczyć korupcję musimy odważnie także popatrzeć na siebie, wskazać z imienia i nazwiska tych pośród nas, lub naszych sympatyków, którzy sprzeniewierzyli się elementarnej ludzkiej uczciwości .
Być może przyjdzie nam na to zapłacić, ale jeśli nie zrobimy tego, co zapłacimy jeszcze więcej, oddamy Polskę bez walki w ręce demagogów i populistycznych radykałów. Wtedy też przegramy to, co jest z nami związane - zaufanie ludzi i wizerunek ugrupowania uczciwego i mającego tylko jedną ambicję - służenia Polsce. Marek Dyduch wspomni o tych propozycjach, które są związane z wprowadzeniem nowych mechanizmów dotyczących walki z korupcją w naszych szeregach, ale zachęcam do tego, żebyśmy solidnie o tym pomyśleli i jak najszybciej, najlepiej na Kongresie przedstawili konkretne propozycje w tej sprawie. Szanowne koleżanki i koledzy. Sojusz Lewicy Demokratycznej musi pozostać partią przewidywalną, ugrupowaniem kojarzonym z odpowiedzialnością, stabilizacją i konsekwentny rozwojem. Polacy powinni widzieć w nas gwaranta korzyści jakie niesie ze sobą integracja europejska. Jesteśmy najliczniejszą partią w Polsce, a także dalej partią, która cieszy się największym zaufaniem, pomimo wzięcia na siebie tak ogromnej odpowiedzialności, pomimo różnych problemów, które przeżywamy, dalej cieszymy się największym poparciem, sympatią i zaufaniem Polaków. Ogrom kłopotów i trudności sprawił, że niejeden z nas machnął ręką, a inny bezwolnie poddał się biegowi wydarzeń. Jeśli wiary i zdolności SLD do poprawy sytuacji w kraju zabraknie w nas samych, to trudno się spodziewać, że tę wiarę posiadać będą ci, co nam zaufali, czyli nasi wyborcy. Kapitał polityczny wymaga stałego odnawiania. W polityce sprawą życia jest pójście naprzód, kto się zatrzymuje, ten nie ma żadnych szans. Koleżanki i koledzy .
Podsumowując to, co chciałem dzisiaj na naszym zebraniu powiedzieć i prosząc o wasze refleksje, wasze podpowiedzi, potrzebne jest przejście do ofensywnego etapu naszych działań. Liczne pytania zdają się pozostawać bez odpowiedzi. Tu i ówdzie w miejsce niezbędnej pracy wciska się wyczekiwanie .
W myśleniu o przyszłości miejsce wyborów programowych zaczynają zajmować rozważania z zakresu kto kogo i kiedy. Część naszych koleżanek i kolegów bez walki daje sobie narzucić postawę gonionej zwierzyny, gonionej przez myśliwego, przy czym ci myśliwi są najczęściej o wiele słabsi od nas. W sposób często wręcz bezwstydny niektórzy politycy obecnej opozycji zapominają o tym, że niejedno społeczne nieszczęście bierze początek w ich działaniach podejmowanych wówczas, kiedy sami uczestniczyli w rządzeniu .
Brakiem poprawności politycznej staje się najmniejsze wspomnienie o tych faktach. My wszyscy budujemy naszą partię i będzie ona taka, jaką chcemy, żeby się stała, żeby była. To powinno być partia suwerenna i partia niekoncesjowana .
Jeśli nie ma natychmiastowej, jednoznacznej reakcji na apele czy żądania innych partii i to mających mniejsze niż Sojusz Lewicy Demokratycznej poparcie społeczne co do rozwiązań personalnych lub programowych w SLD, to będzie to zawsze oznaczać, że nie jesteśmy partią suwerenną i jesteśmy partią koncesjonowaną. Zwracam na to uwagę, bo nikt nie może i nie powinien nam dyktować jaką będziemy partią, jakie będziemy wybierać kierownictwa i jakie nurty programowe będą u nas dominowały, jak ktoś chce to czynić, to niech wstąpi do Sojuszu Lewicy Demokratycznej i będzie miał wszystkie możliwości, aby z tych uprawnień korzystać. Ja wierzę głęboko, że po tych trudnych dniach, po tych trudnych tygodniach i miesiącach przychodzi właściwy czas, aby Sojusz Lewicy Demokratycznej odzyskał zaufanie i przeszedł do ofensywy. To co miało miejsce w ostatnich tygodniach, ta wielka sympatia dla ludzi SLD, obserwowałem to na setkach spotkań z mieszkańcami wsi, miasteczek, miast, rozmaitych miejsc w naszym pięknym kraju - dowodzi, że jest to możliwe, ale musimy tego chcieć, musimy w to uwierzyć i musimy to przede wszystkim robić .
Musimy zmieniać się sami, aby zmieniać rzeczywistość. Nie może byś taryfy ulgowej wszędzie tam, gdzie to szkodzi partii; nie może być cienia wątpliwości, że służymy narodowi jak tylko potrafimy. Nie może być wątpliwości, że naszym jedynym celem jest pomyślność i szczęście obywateli Rzeczypospolitej. Referendum się zakończyło i wszystko co było z tym związane przechodzi już pomału do historii. Teraz trzeba zagospodarować to zwycięstwo, trzeba przygotować kraj do wywalczenia właściwego miejsca w rodzinie 25 państw i 450 milionów obywateli. Jesteśmy wielkim, jak na Europę, krajem, będziemy szóstym krajem w rozszerzonej Unii - europejskim. Mamy wielki potencjał, który powinniśmy pomnożyć. Mamy tysiące, setki tysięcy ludzi dobrze wykształconych, dobrze przygotowanych do podjęcia najbardziej skomplikowanych wyzwań, mamy energię, mamy pomysły, mamy wszystko, co może służyć naszemu krajowi. Uczyńmy zatem Polskę, nasz kraj, państwem, którego inni będą nam zazdrościć.
Leszek Miller, przewodniczący SLD






